Jadwiga Chmielowska: Nasz 3 Maja

3 maja.jpg
Obchodzimy 3 Maja, rocznicę uchwalenia w I Rzeczypospolitej konstytucji – pierwszej w Europie, drugiej na świecie. Miała ona właśnie zreformować państwo, zdewastowane przez oligarchów i gnuśne rządy, przez upadek morale i wiarę, że jakoś to będzie. Niestety, uchwalono ją za późno. Cztery lata stracono na czcze dyskusje.

  

Żyć w niepodległym państwie

  

Bywały jednak momenty w naszej historii, gdy potrafiliśmy działać odpowiednio szybko. W nocy z 2 na 3 maja 1921 r. wybuchło III powstanie śląskie. Polska po 123 latach niewoli walczyła o swoje granice. Ślązacy mieli dość panowania Prus od 1742 r. Chcieli być wreszcie u siebie. Żyć w niepodległym państwie, które będzie o nich dbało. Mieć wreszcie możliwość awansu społecznego i kulturowego. O powrót swoich ziem do Polski chcieli się bić, a nie o tym dyskutować i czekać, co zrobią mocarstwa i czy politycy ich nie sprzedadzą. Powstanie w dużej mierze odniosło sukces. Ale czy dziś bylibyśmy w stanie wskrzesić w sobie tego ducha, który dał zwycięstwo powstańcom śląskim?

  

Schizofreniczne społeczeństwo

  

Jedynie w latach 1980–1981 czuliśmy się wspólnotą. Cały naród wybrał swoich przedstawicieli oddolnie. I to było właśnie dla komunistycznej władzy, przywiezionej na sowieckich tankach, niebezpieczne. Naród się samozorganizował. Dziś trudno o II PRL, zwanej III RP, myśleć „nasze państwo”, gdy obywatele nie mają na nic wpływu. Owszem, co cztery lata decydują o tym, którą partię wybierają, ale też nie do końca – wszak nieważne jest to, jak kto głosuje, a jedynie to, kto liczy głosy. Liczenie odbywa się wszak na rosyjskich serwerach. Żadna z partii nie przeprowadza prawyborów, nie egzaminuje kandydatów, więc ludzie do wyborów nie chodzą. Przeciętny obywatel nie widzi związku przyczynowo-skutkowego, jaki powinien zachodzić między jego kartką wyborczą a władzą, którą wybiera. Niestety, kolejne wybory utwierdzają go w przekonaniu, że i tak nie ma żadnego wpływu, na zasadzie: oni i tak się wybrali. Media głównego obiegu sprawiają, że stajemy się społeczeństwem schizofrenicznym. Rzeczywistość wirtualna nie przystaje do tej w realu.

  

Myślmy o Polsce

  

Aby odzyskać Polskę dla jej obywateli, należy zacząć myśleć republikańsko: „Polska to ja, ty, on, ona – czyli my, Polacy, obywatele państwa polskiego”. To my tworzymy państwo, które ma nas bronić, umożliwiać nam rozwój i realizację naszych planów rodzinnych. Państwo jest po to, by służyć swoim obywatelom, a obywatele – by służyć państwu i o nie dbać. To naród jest suwerenem w państwie. Nie wolno o tym zapominać. Polityków wybieramy jedynie po to, aby nim sprawnie zarządzali. Odpowiadają przed nami – obywatelami. Trzeba więc od nich żądać i rozliczać ich. Nie prosić uniżenie posła, wójta czy aparatczyka partyjnego, by spełnili swój obowiązek – ale dać im do zrozumienia, że pełnią jedynie służbę publiczną. Czekanie, aby ktoś coś zrobił za nas, jest drogą donikąd. Każdy na miarę swoich możliwości musi zająć się działalnością publiczną – czyli działaniem rozumnym dla dobra wspólnego. Co więcej – jeśli my nie zajmiemy się polityką, to ona zajmie się nami. Kto nie wierzy, niech się rozejrzy dookoła. Takiej dewastacji przemysłu – wszystkich jego gałęzi – nie spowodowała nawet wojna. Dwa miliony młodych ludzi wyjechały na stałe z kraju, kolejne dwa wyjeżdżają – na jakiś czas, na kilka miesięcy, a nawet lat. Fatalnie świadczy to o kondycji naszego państwa. O jego stanie, za który jesteśmy przecież współodpowiedzialni. Dlatego miejmy nadzieję, że błędy i zaniechania naszego pokolenia nie sprawią, by nasze dzieci i wnuki musiały przelewać krew, aby żyć w wolnym kraju. Zadanie, które przed nami stoi, nie jest nie do zrealizowania. Wystarczy tylko chcieć, zacząć działać i odbudować Polskę. Być wiernymi wierze, kulturze i tradycji naszych przodków. A zawołanie „Bóg – Honor – Ojczyzna” traktować bardzo poważnie.
 
 
Autor: Jadwiga Chmielowska
Żródło: Gazeta Polska Codziennie
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ