Testament ginącego państwa: Rzeczpospolita jest jak Dom albo stary i wielki Okręt, ale dawno już nieopatrzony, lub z wierzchu tylko gdzieniegdzie łatany, do ruiny zaś i zniszczenia dążący, jeżeli gruntownie zreperowany nie będzie.

sobieski pod wiedniem.jpg

„Rzeczpospolita jest jak Dom albo stary i wielki Okręt, ale dawno już nieopatrzony, lub z wierzchu tylko gdzieniegdzie łatany, do ruiny zaś i zniszczenia dążący, jeżeli gruntownie zreperowany nie będzie. Każdy w nim coś znacznego i wielkiej poprawy potrzebującego znajduje”.

Tymi słowami rozpoczął ksiądz Stanisław Konarski swą rozprawę wydaną w 1760 r. w Warszawie pt. „O skutecznym rad sposobie, albo o utrzymaniu ordynaryjnych Sejmów”. Niepodważalny wydaje się wpływ tegoż autora na późniejsze dzieło Sejmu Wielkiego, zwieńczone „Ustawą Rządową” z dnia 3 Maja 1791 r.

Akt z przeszłości

Czym jest dziś Konstytucja 3 Maja – pięknym wydarzeniem epoki polskiego Oświecenia, czy przesłaniem wciąż żywym na początku XXI wieku. Od 225 lat dzień 3 maja jest szczególna kotwicą pamięci. Poszerzając skalę zbiorowego doświadczenia, obrastając stopniowo legendą i uczonymi rozprawami, zajał poczesne miejsce w narodowej świadomości. Jakże się mylił XIX – wieczny radykalny demokrata Jan Nepomucen Janowski. Kierując się względami bieżącej walki politycznej z ówczesnymi konserwatystami, prorokował on w 1841 roku mna łamach „”Pisma Towarzystwa Demokratycznego Polskiego”, że dzień 3 maja już wkrótce pójdzie w zapomnienie, gdy ż „…wszelkie niezasłużone uwielbienie przemija z czasem, bo czas ojcem prawdy i co jednemu pokoleniu zdawało się błędnie godnym czci wiekuistej, to drugie pokolenie wspomina już tylko z obojętnością, a trzecie puszcza w niepamięć lub okrywa złorzeczeniem.”

Z perspektywy lat skłonni jesteśmy raczej zgodzić się z Mickiewiczem, który z przesadną może emfazą pisał: „Wszakże mamy jeden akt przeszłości, jedno prawo pisane, które zgłębiać, którego duchem przejmować się należy. Bo to prawo nie wypadło z głowy pojedynczego mędrka, z ust kilku rozprawiaczy, ale wyjęte było z serca wielkiej masy; nie czerni się tylko na papierze, ale żyje dotąd w pamięci, w życzeniach pokoleń; jest więc prawem żywym, zakorzenionym w przeszłości, mającym się rozwinąć w przyszłość. Mamy Konstytucję 3 Maja”. („Pielgrzym Polski z dn. 8.V. 1833).

Testament ginącego państwa

O wielkości dzieła Sejmu Czteroletniego mówić możemy bez cienia megalomanii. Śmiałość i nowatorstwo reformatorów z epoki stanisławowskiej doceniali cudzoziemcy, zestawiając konstytucję majową z amerykańską i francuską, podkreślając zwięzłość i klarowność przyjętych rozwiązań prawnych, niebywały wzlot – jałowej przez długie lata – myśli politycznej w obliczu zagrożenia państwa.

Ślady tego uznania znaleźć można po latach zarówno w archiwach Watykanu, jak i w pracach… klasyków marksizmu.

„Konstytucja ta widnieje na tle rosyjsko– pruskiej barbarii jako jedyne dzieło wolnościowe, które kiedykolwiek Europa Wschodnia samodzielnie stworzyła” – pisał Karol Marks, uznając podjęcie tak dalece postępowych reform przez reprezentantów szlachty, czyli klasy uprzywilejowanej, za fenomen dziejów powszechnych.

„Przestrogi dla Polski z teraźniejszych politycznych Europy związków i z prawa natury wypadające przez Pisarza Uwag nad życiem Jana Zamoyskiego – tak zatytułował swoje dzieło wydane z początkiem 1790 r. Stanisław Staszic, człowiek niezwykły, którego biografia fascynowała kolejne pokolenia. Kilka ważnych idei staszicowskich znalazło zapis w konstytucji, jak np. suwerenność narodu („wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu”), przy czym po raz pierwszy w Europie za naród uznano ogół Polaków, a nie tylko stan szlachecki.

Po rozbiorach Staszic nie mogąc służyć państwu – oddał się bez reszty służbie narodowi, łącząc swój rozumny patriotyzm z pragmatyzmem. Wykazał nieprawdopodobna pracowitość, wiedzę i imponującą, renesansową skalę zainteresowań i mozliwości.

Położył zasługi dla rolnictwa, geologii, był organizatorem nauki i oświaty, pisarzem i publicystą, filozofem i filantropem. Materialnym symbolem dokonań tego prekursora pozytywizmu może być ofiarowany uczonym „Pałac Staszica – do dnia dzisiejszego siedziba Polskiej Akademii Nauk.

Konstytucja 3 Maja stała się poniekąd testamentem ginącego pod ciosami zaborców państwa; przesłaniem dla kolejnych pokoleń, a także swego rodzaju przestrogą. W 16 podniosłych wydarzeń na warszawskiej Starówce 3 maja 1807 r. biskup Jan Paweł Woronicz powiedział w swojej homilii z goryczą: „Nieszczęścia Ojczyzny nigdy nie były winą ogółu narodowego, ale albo przemocą obcych, albo słabością tych, którym kierunek ogólnej woli narodowej był powierzony”. Członkowie Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej 3 Maja, założonego wiosną 1791 r. deklarowali w swym statucie demokratyczne metody dalszego umacniania instytucji publicznych, a jednocześnie wolę ratowania ojczyzny „wszelkimi sposobami”, wzywając naród do jedności, uznaną za „…twierdzę najistotniejszą ciała politycznego każdej Rzeczypospolitej”. Czyż nie mieli racji? Po prostu zabrakła sił i czasu; rozbiorowy walec, wspomagany przez durniów i zdrajców ( nie tylko formalnych uczestników konfederacji targowickiej z 1792 r.) już się toczył i nic nie mogło go zatrzymać.

Dla Polaków pozbawionych własnego państwa 3 maja stał się symbolem, a zarazem tworzywem dla wielu pokoleń pisarzy, malarzy, poetów. Kolejne rocznice były okazją do patriotycznych manifestacji i nabożeństw. Pisano piesni i wiersze, bito medale i odznaki pamiątkowe. Piękne kolekcje 3 – majowych pamiątek posiadają w swych zbiorach Muzeum Narodowe, Zbiory Czartoryskich w Krakowie, Zamek Królewski w Warszawie, Muzeum Sztuki Medalierskiej we Wrocławiu, warszawskie Muzeum Wojska Polskiego, Biblioteka Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, przeniesiona po drugiej wojnie światowej ze Lwowa do Wrocławia. Oprocz rękopisów, pierwodruków, obrazów, pamiątkowych zegarków, medali i filiżanek, zachowały się też złote pierścienie wręczone przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego Adamowi Czartoryskiemu i Michałowi Kochanowskiemu z wygrawerowaną dedykacją „Fizis minibus” („wierny rękom”) i datą 3 Maja 1791.

Sporą popularnością cieszył się „Polonez Trzeciego Maja – pieśń dziękczynna za ustawę 3 Maja” ze słowami Franciszka Karpińskiego, a później w czasie powstania listopadowego powstał słynny „Mazurek 3 Maja” wielokrotnie przerabiany i uzupełniany.

W II Rzeczypospolitej kolejne rocznice uchwalenia Konstytucji 3 Maja świętowano bardzo uroczyście. Do dziś zyja jeszcze na całym świecie rodacy, którzy zachowali pod powiekami obraz dzieciństwa – beztroskiego, trzeciomajowego festynu, gdzieś na Śląsku, Wileńszczyźnie, Polesiu, czy w województwie stanisławowskim.

Zlikwidowane przez komunistów święto obchodzone było w kraju nieoficjalnie, głównie w kościołach (w dniu tym ustanowiono uroczystość Matki Boskiej Królowej Polski).

W stanie wojennym 3 maja odbywały się manifestacje „Solidarności” atakowane brutalnie przez ZOMO.

Kiedy w 1990 roku pojawiła się nareszcie czerwona kartka w krajowym kalendarzu, masowość i pomysłowość obchodów święta narodowego, o paradoksie, wyraźnie się obniżyła. W okrągłą 200 rocznicę Konstytucji 3 Maja huczniej świętowano w Wilnie niż w… Warszawie. Signum temporis?

Znakomity historyk ze „szkoły krakowskiej” Walerian Kalinka napisał w 1868 r. o czasach Sejmu Czteroletniego „Epoka to nieskończona, jej historia jest jakby historią każdego z nas. Dwie dążności polityczne, które w naszym stuleciu dzielą naród, już i wówczas były widoczne; pierwsza, jak w danych warunkach podnieść i urządzić kraj, aby stał się państwem niepodległym; druga przede wszystkim wypędzić wroga, a następnie dopiero państwo tworzyć, urządzać i podnosić.

Która z tych opinii kieruje piszącym, tę on do swego obrazu przeniesie, nią zaprawi swój sąd historyczny, według niej chwalić, ganić lub potępiać będzie”. Zapewne tak jest, lecz nad otwartą księga dziejów naszych powiedzmy sobie dzisiaj: „Niech się święci 3 Maja!”.

Czytaj więcej: Narodowiec w sutannie (2): Nie ma Polski bez Boga, czyli kilka słów na rocznicę chrztu

autor: Wacław Sowula

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ