TELEWIZJA NARODOWA, czyli maść na czerwone plamy

tvp1.jpg

W świecie komunikacji satelitarnej żadne medium – telewizja, radio, Internet – nie jest samotną wyspą; każde stanowi ułomek medialnego kontynentu, część globalnej wsi McLuhana – zapewne tak pisałby dzisiaj w swej „Medytacji XVII” poeta baroku, John Donne. Bo w rzeczy samej komunikowanie społeczne nie opiera się na jednostkowych kanałach, ale jest systemem, składającym się z części, które pozostają ze sobą w związkach i zależnościach.

Na system medialny nakłada się rynek, czyli powiązane ze sobą sfery prywatne, publiczne i instytucjonalne. Rynek mediów elektronicznych i drukowanych obejmuje media tradycyjne (telewizja, radio i prasa); nowe media, oparte na Internecie; a także obejmuje odbiorców, reklamodawców i władzę nad mediami (regulatorów), czyli organizacje, które kontrolują działalność mediów, wyłączając zawartość Internetu.

PRZEKAZ RADIOWO-TELEWIZYJNY

Media nie tylko relacjonują wydarzenia, ale także przekazują znaczenia, wartości i przekonania. Nie są to indywidualne przedstawienia, pojedyncze opinie, jednostkowe punkty widzenia. Są to zbiorowe produkcje, przekazy społeczne i kulturowe, obmyślane i wykonane w konkretnych okolicznościach i dostępne odbiorcom jako wspólnie podzielane widzenie świata.

Rynek mediów jest zatem rynkiem opinii, a koncentracja mediów jest zarazem koncentracją opinii, ideologii i polityki. Ale rządowi reformatorzy nie mówią o rynku i o potrzebie dekoncentracji mediów, czyli o dekoncentracji opinii. Reforma obejmuje wyłącznie media publiczne i wyłącznie sferę instytucjonalną tych mediów. Tymczasem wiadomo, że najważniejszą sferą mediów jest przekaz, a nie instytucja.

W demokracjach przekaz radiowo-telewizyjny jest własnością społeczeństwa za cenę daniny narodowej (opłaty abonenckiej). Natomiast instytucja mediów, zajmująca się produkcją i emisją przekazu, może należeć do państwa, do spółki akcyjnej, do Kościoła, do fundacji, do związku zawodowego, do szkoły wyższej etc. Mówią o tym ustawy medialne Japonii, Niemiec, Kanady, Australii, Wielkiej Brytanii, Szwecji i innych krajów demokratycznych.

Przykładowo, nadawca publiczny Kanady, Canadian Broadcasting Corporation, stwierdza jednoznacznie: „Kanadyjski system przekazu należy do Kanadyjczyków i jest zarządzany przez Kanadyjczyków”. Czyj jest przekaz w Polsce i kto nim zarządza? Przekaz w Polsce, jak chcą reformatorzy, należy do nadawcy narodowego, który zarządza tym przekazem!

Reformatorzy mediów publicznych w Polsce wprowadzili do projektu ustawy pojęcie instytucji mediów narodowych (narodowe instytucje radiofonii i telewizji oraz Polska Agencja Prasowa). Instytucje mediów narodowych są w zamyśle reformatorów państwowymi osobami prawnymi.

Dominuje pogląd, że określenie „państwowa osoba prawna” odnosi się do jednostek organizacyjnych, które pozostają w ekonomicznym związku z państwem, czyli korzystają z mienia państwowego. Rodzi się zatem pytanie, czym w rzeczywistości są instytucje mediów narodowych jako państwowe osoby prawne? Czym instytucje mediów różnią się od spółek skarbu państwa pod nazwą Telewizji Polskiej SA albo pod nazwą Polskiego Radia SA?

Bo przecież wciąż istniejące spółki skarbu państwa też są państwowymi osobami prawnymi.

NOMENKLATURA MEDIALNA

Ustawy o radiofonii i telewizji w krajach demokratycznych zaczynają się od słownika (nomenklatury) podstawowych nazw z zakresu mediów i przekazu. Reformatorzy takiego słownika nie podają, używając błędnie wielu pojęć z dziedziny mediów i komunikacji.

Nazwą podstawową mediów, można rzec, fundamentalną, jest słowo przekaz (ang. broadcasting). Słowo to oznacza każdy sposób przekazywania szerokiej publiczności programów telewizyjnych i audycji radiowych, za pośrednictwem fal radiowych lub przy pomocy innych środków telekomunikacji, zakodowanych lub niezakodowanych, przeznaczonych do odbioru przez publiczność przy użyciu aparatów odbiorczych.

Przeciwieństwem tak rozumianego przekazu (broadcasting) jest pojęcie wąskiego przekazu (ang. narrowcasting), które oznacza wysyłanie komunikatów na odległość do określonego odbiorcy (np. CB Radio albo telewizja działająca w zamkniętym obwodzie). Rozszerzając tę definicję, można powiedzieć, że „narrowcasting” to wysyłanie komunikatów do określonej i ograniczonej grupy odbiorców. Ograniczenie to wynika nie z powodu technicznej zdolności do odbioru, lecz z zainteresowania, popytu.

Termin „informacja” oznacza wyczerpanie nieokreśloności, niewiedzy i zastąpienie jej wiedzą. Powtórzenie wiadomości znanej odbiorcy nie jest informacją. Tam, gdzie nie ma niewiedzy, nie ma też informacji. Bez sensu jest zatem pisanie w projekcie ustawy o przekazie informacji rzetelnej. Informacja nierzetelna, nienowa bądź niepełna nie jest informacją.

Nazwa „audycja” oznacza jednostkę produkcji bądź emisji radiowej; mówi się też o jednostce programu radiowego, składającego się z wielu audycji. Przenoszenie nazwy „audycja” do telewizji jest nieporozumieniem. W telewizji występuje program. To dźwięki i obrazy lub kombinacje dźwięków i obrazów, których przeznaczeniem jest informować, oświecać i bawić. Nazwa ta nie obejmuje takich obrazów połączonych z dźwiękiem lub bez dźwięku, w których zdecydowanie przeważa tekst.

Nazwa „tekst” oznacza przekaz zapisowy w kodzie alfabetycznym.

Nazwa „aparat odbiorczy” oznacza urządzenie lub kombinację urządzeń, przeznaczonych lub zdolnych do odbioru przekazu radiowego bądź telewizyjnego.

Licencja – oznacza dokument prawny lub umowę uprawniającą do przenoszenia (carry on), prowadzenia przekazu, wydaną, przykładowo, przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji (od 1992), w USA przez Federal Communications Commission, a w Wielkiej Brytanii przez urząd ministra spraw wewnętrznych (od 1974).

Reklama jest formą komunikacji perswazyjnej, płatnej, bezosobowej, wykorzystującej media do promowania usług, towarów albo idei.

Użyte w ustawie o mediach narodowych określenie, „w sposób rozsiewczy” zaczerpnięte jest z błędnego tłumaczenia tekstu angielskiego. Słowo „rozsiewczy” pochodzi od słowa „disseminate”, co się tłumaczy „rozpowszechniać”, a nie „rozsiewać”.

DOBRO PUBLICZNE

Prawo o mediach publicznych, szczególnie zaś publiczne programowanie i finansowanie, opiera się na zasadach i wartościach dobra publicznego. Pojęcie dobra publicznego pozwala odróżnić telewizję publiczną od quasi publicznej, od telewizji komercyjnej i społecznej, a także od telewizji narodowej, faktycznie państwowej.

Teoretyk mediów, Tim O’Sullivan, wykładowca na Uniwersytecie w Leicester w Anglii, określa przekaz publiczny (public service broadcasting) jako dobro publiczne, natomiast publiczną radiofonię i telewizję nazywa organizacją kultury narodowej.

Na wolnym rynku dobro publiczne jest skrajnym przeciwieństwem dobra prywatnego. Korzystający z dóbr prywatnych po prostu za nie płacą, a jeśli nie płacą – nie mogą z nich korzystać.

Większość ekonomistów zalicza do dóbr publicznych obronę narodową, oświetlenie dróg, utrzymanie parków narodowych, a także publiczne radio i telewizję. Ekonomia definiuje dobro publiczne jako produkt albo usługę, której nie zapewnia system rynkowy. Spodziewane zyski z użytkowania produktu albo usługi dobra publicznego nigdy nie są w stanie pokryć nakładów poniesionych przez firmę prywatną przy produkcji dobra.

Koszt krańcowy produkcji albo usługi dobra publicznego jest zero, dlatego dostarczyciel dobra publicznego ponosi taki sam koszt, jeśli korzysta z dobra wiele osób, jak i wtedy, kiedy nie korzysta nikt. Każdy następny korzystający nie zwiększa kosztów dostarczyciela dobra publicznego.

Przekaz publiczny, a więc
bez reklam, spełnia warunki dobra publicznego. Korzystający z publicznego przekazu nie płacą za odbiór konkretnego programu. Praktycznie płaci jedynie właściciel odbiornika. Przy czym koszt krańcowy każdego następnego słuchacza czy telewidza jest zerowy. Dlatego też zwolnienie z opłat tych odbiorców, którzy ukończyli 75 lat może wiele kosztować media narodowe.

INSTYTUCJE PRAWA PUBLICZNEGO

Publiczne radiofonie i telewizje na świecie różnią się sposobami zorganizowania i wyznaczonymi zadaniami, ale wszędzie system przekazu jest własnością narodową i kontrolowany jest przez naród. A zatem powinna obowiązywać zasada, że komunikowanie jest prawem obywatela i społeczeństwa, a społeczeństwo deleguje wykonywanie tych praw profesjonalistom.

Tymczasem projekt ustawy o mediach narodowych akcentuje rolę państwa i funkcjonariuszy państwowych w organizowaniu mediów, powoływaniu rad i dyrektorów mediów, a nawet w kwestii powoływania rad społecznych. Odbiorcy nie mają możliwości uczestniczenia w procesie komunikowania i tworzenia zbioru informacji godnych przekazania. Projektowane komunikowanie jest jednokierunkowe, zorientowane na źródła informacji.

W demokratycznych mediach komunikowanie jest prawem obywatela, a społeczeństwo, nie zaś funkcjonariusze państwa, delegują wykonywanie tego prawa profesjonalistom. Aby stało się to możliwe, muszą funkcjonować przedstawicielskie struktury własności, wykraczające poza alternatywę: komercyjne – państwowe. Muszą być wypracowane nowe koncepcje prawa publicznego, dotyczące systemów informacji i komunikowania. Muszą być wreszcie takie zasady finansowania komunikowania, które ochronią media przed grupami biznesu i polityki.

Największe telewizje (BBC, ZDF, NHK, ABC, CBC), a także związki nadawców, np. Arbeitsgemeinschaft der öffentlich-rechtlichen Rundfunkanstalten der Bundesrepublik Deutschland (ARD), czyli Związek Niemieckich Nadawców Publiczno-Prawnych), definiują telewizję publiczną jako „instytucję wyższej użyteczności”, „instytucję kultury narodowej”, „instytucję dobra publicznego”.

Niemcy nie mają jednej ogólnokrajowej telewizji publicznej. Zgodnie z prawem federalnym, przekaz radiowy i telewizyjny jest kulturową prerogatywą krajów niemieckich. Jedynie sprawy techniczne radiofonii i telewizji mogą być rozwiązywane na szczeblu federalnym. Jest w tej organizacji odniesienie do totalitarnych Niemiec, które używały radiofonii i telewizji do rozpowszechniania propagandy nazistowskiej.

Stacje radiowe i telewizyjne landów postrzegane są jako instytucje prawa publicznego (Anstalten des öffentlichen Rechts). Ich obowiązkiem jest reprezentowanie i strzeżenie interesu publicznego. Reformatorzy polskich mediów publicznych coś o tym słyszeli, ale niczego nie zrozumieli.

Każda publiczna stacja niemieckiego landu kontrolowana jest przez radę, reprezentującą – zgodnie z ustawą – „istotne grupy społeczne landu”, a więc partie polityczne, związki zawodowe, Kościoły, organizacje pracodawców, stowarzyszenia etc. Prawo wymaga, by rada (Rundfunkrat) składała się z 30-40 reprezentantów grup społecznych, a nie z kilku reprezentantów, jak to proponuje projekt ustawy o polskich mediach narodowych.

British Broadcasting Corporation (Brytyjska Korporacja Nadawcza) funkcjonuje na podstawie Ustawy Licencyjnej (Licence and Agreement Act) oraz na podstawie Royal Charter (Karta Królewska). Jest też od 2000 roku instytucja regulująca rynek mediów: Office of Communications (OFCOM). W wyniku reform BBC, nastąpił podział korporacji na producenta i nadawcę krajowego (BBC) oraz na producenta i nadawcę zagranicznego BBC Worldwide.                        Brytyjczycy przywiązują wielką wagę do przekazu radiowego i telewizyjnego jako środka szerzenia informacji, edukacji i rozrywki. Na straży ich interesów stoi National Viewers and Listeners Association (Krajowe Stowarzyszenie Widzów i Słuchaczy).

Telewizja Polska przesyła programy za granicę, a jednocześnie jest odcięta od zarządzania tymi programami. Potężny rynek TVP USA i TVP Kanada, zarządzany przez niejakiego Boba Spańskiego, podobno syna Macieja Szczepańskiego, nie przynosi Polsce ani profitów finansowych, ani profitów moralnych. Co ciekawe – nikt w Polsce nie ponosi odpowiedzialności za skandaliczne umowy podpisane z Bobem Spanskim. Co na to twórcy mediów narodowych?

Japończycy, podobnie jak Niemcy, rozliczyli się ze swoja imperialną przeszłością. Kładą dziś nacisk na niezależność radia i telewizji od rządu, instytucji państwowych i biznesu. NHK, czyli Nippon Hoso Kyokai, definiowana jest jako „instytucja niepaństwowa, nierządowa, niekomercyjna, finansowana przez abonentów”.

Polska, po ćwierćwieczu transformacji politycznej i gospodarczej, ma problem z rozliczeniem się z dyktatura PZPR. A winę za to ponoszą media elektroniczne i drukowane kształtujące opinię Polaków.

ZADANIA MEDIÓW

Zadania mediów publicznych, także mediów komercyjnych i społecznych, odzwierciedlają doświadczenia historyczne narodów, ich uwarunkowania polityczne. To widać w Niemczech, we Francji i w Japonii. Nie widać w Polsce, gdzie doświadczenia komunizmu, propagandy i cenzury dokonały spustoszenia, opanowania mediów przez środowiska z korzeniami PRL, które nadal pustoszą duszę Polaków.

Z tych środowisk najczęściej słychać wołanie o niezależność dziennikarską. Otóż niezależność ta powinna obejmować tworzoną formę, w swoim przesłaniu ograniczoną polityką informacyjną państwa, polityką informacyjną medium, kanału i redakcji. Tymczasem w projekcie ustawy o mediach narodowych czytamy: „Instytucje działają samodzielnie, kształtując treści i formy swoich przekazów zgodnie z zasadami niezależności dziennikarskiej”.

Źle pojęta niezależność, oderwana od realizacji misji publicznej, może wyrządzić i medium, i narodowi wiele szkód politycznych i moralnych. Nadto należy zwrócić uwagę na moralność prawdy, to znaczy, że tylko prawda moralna może być przekazana.

Fundamentem przekazu jest programowanie radiowe i telewizyjne, polegające na przekładzie określonych treści na odpowiednią formę radiową albo telewizyjną. Po prostu forma jest sposobem istnienia treści. To sztuka, której zawsze brakowało w mediach, dziś brakuje i będzie brakowało w mediach narodowych, odgrodzonych od profesjonalistów.

Radiofonie i telewizje demokratyczne pełnią misje narodowe, co jest wyrażane w realizowanych zadaniach.

Australian Broadcasting Corporation (ABC) – australijski publiczny nadawca radiowy i telewizyjny dba o to, aby przekaz australijski był „jednoznacznie australijski, aby odróżniał się od przekazu innych radiofonii i telewizji swoim innowacyjnym podejściem”. Z mocy prawa „ABC podejmuje decyzje programowe w imieniu narodu australijskiego, przestrzegając ogólnych wytycznych Parlamentu”.

ABC dąży do utwierdzania kulturowej tożsamości i narodowej suwerenności. „Programy ABC mają odzwierciedlać kulturową różnorodność australijskiego narodu i mają sprzyjać rozwojowi poczucia tożsamości narodowej”.

Główny brytyjski publiczny nadawca radiowo-telewizyjny i najstarsza instytucja medialna na świecie, British Broadcasting Corporation (BBC), realizuje zadania na miarę swoich problemów i swoich potrzeb. Język angielski jest elementem integracji krajów dawnego Imperium Brytyjskiego. Komisja lorda Selsdona zaleciła swego czasu, aby BBC była „narodową służbą publiczną”, wspierającą „kulturową jedność narodową”.

Zadania BBC na najbliższe lata zawarte są w kolejnej już Karcie Królewskiej (Royal Charter), która ma obowiązywać do 2016 roku.

Media w Afryce Południowej, ze względu na doświadczenia kolonializmu i rasizmu, uznają za najważniejszą sprawę edukację narodu, przygotowanie do świadomego bycia obywatelem demokratycznego państwa. Ustawa o przekazie radiowym i telewizyjnym Afryki Płd. stwierdza:

„W kraju takim jak nasz, z ogromnymi potrzebami wynikającymi z rozwoju, istotą przekazu publicznego musi być wolny dostęp do informacji oraz wolność wypowiedzi”.

WŁASNOŚĆ I ROZPOZNAWALNOŚĆ

Mimo różnorakich doświadczeń historycznych i uwarunkowań politycznych, wszystkie demokratyczne media mają coś wspólnego; akcentują własną rozpoznawalność, odrębność i własność przekazu.

Kanadyjskie prawo o przekazie wymaga, aby programy były „prawdziwie kanadyjskie” albo „w przeważającej większości rozpoznawalne jako kanadyjskie”. Kanadyjski system przekazu dostarcza w swoich programach usługę publiczną, istotną dla utrzymania tożsamości narodowej i dla wzbogacania kulturalnej suwerenności Kanady.

System przekazu CBC zwraca uwagę na wielokulturowość i wielorasowość społeczeństwa kanadyjskiego, ze szczególnym uwzględnieniem miejsca ludności tubylczej w społeczeństwie. W szczególności przekaz CBC służy zachowaniu, wzbogacaniu, umacnianiu kultury, polityki, gospodarki Kanady.

Własność przekazu i rozpoznawalność telewizji jest kwestią pierwszoplanową w Japonii i Australii. „ABC będzie pokazywać te naturalne, specyficzne cechy terytoriów, które sprzyjają kształtowaniu narodowej różnorodności”.

Telewizja Polska jest nierozpoznawalna na rynku mediów. Niczym nie różni się od telewizji komercyjnych. Jarmark przy ulicy Woronicza ogarnął nawet piękne hasło „Kocham cię Polsko”. Gdy nad Wisłą dzień telewizyjny rozpoczyna się od programu „Pytanie na śniadanie”, to w porze wcześniejszej brytyjska Independent Television nadaje program „Good morning Britain”.

PRODUKCJA NIEZALEŻNA

Niezależni producenci organizowali się zwykle wokół jakiegoś mobilizującego dyskursu społecznego albo politycznego. Za każdym razem dyskurs ten określa sposób działania producentów i formy ich produkcji.

Niezależność oznaczała na Zachodzie niższe koszty i wysoką jakość produkcji. Stwierdził to kilka lat temu brytyjski tzw. Peacock Committee: „Niezależni producenci mogą produkować takie same programy, o porównywalnym standardzie i zawartości, ale po niższych kosztach, niż robią to w BBC i ITV.”

Produkcja niezależnych producentów w Polsce jest wielokrotnie droższa od produkcji wykonywanej w zespołach telewizji publicznej. Polscy producenci niezależni realizują głównie studyjne programy rozrywkowe. Często niezależność jest zwykłym dodatkiem do nazwy firmy producenckiej, której współpraca z nadawcą telewizyjnym ma charakter czysto komercyjny.

Dziwnym zbiegiem okoliczności, polski producent niezależny to zwykle człowiek połączony pępowiną interesów z władzą nad telewizją. To najczęściej były prezes, żona byłego albo aktualnego prezesa, konkubina prezesa albo dyrektora, były dyrektor programu (kanału), były dyrektor finansowy, słowem – ludzie z układu władzy, powiązań i ukrytych reguł. Tu nie ma prawicy albo lewicy – tu jest wielki biznes.

Mozolnie budowane media narodowe nadal opierają się na znajomościach i powiązaniach. Syte telewizyjne rodziny zastępowane są przez nienasycone rodziny. Sitwa nieprofesjonalna zastępuje sitwę profesjonalną. To władza. Ta władza wynika ze znajomości obowiązujących w mediach reguł i powiązań. Władza generuje… władzę i chroni źródła władzy.

W setkach telewizyjnych pokoi, w studiach – pustki. Produkcja została wyprowadzona do firm prywatnych. Podpisywane kontrakty na produkcje są kontraktami władzy politycznej z władzą finansową nad telewizją. 

autor: Michał Mońko 

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ