Rafał Żebrowski: Europa Starsza Pani bez godności

flaga unii.jpg

To wyrażenie – niemal przysłowiowe – przywodzi na pamięć film „La Vieille dame indigne” z 1965 roku, będący debiutem fabularnym francuskiego scenografa i malarza René Allio.

Jest to uwspółcześniona adaptacja utworu Brechta, nawiązująca do autentycznego wydarzenia z 1912 roku. Przeniesiono je do współczesności, czyli w środek szóstej dekady zeszłego wieku.

Opowieść dotyczy owdowiałej niedawno niewiasty liczącej sobie lat siedemdziesiąt, która wbrew obyczajowości swego środowiska (emigranci włoscy we Francji) postanawia bronić się przed śmiertelną nudą i niemal pogrzebaniem za życia. To zaś ściąga na nią wrogość otoczenia.

Kiedy oglądałem ów film w okropnych warunkach, czyli na telewizorze marki Wisła (maleńki, szarobury ekran), byłem zachwycony godnością owej damy i pełen młodzieńczej naiwności nie mogłem pojąć, jak można żądać od człowieka rezygnacji z własnej tożsamości…

Starsze Włoszki i walka z czasem

Już jako dorosły człowiek bywałem dość często w Neapolu, dokąd mego krewnego zaprowadziły „polskie drogi” czasu stanu wojennego. Wędrując po tym arcyciekawym mieście, którego piękno łączy się z zaawansowanym rozkładem niegdysiejszej pierwszej metropolii Włoch, po zjednoczeniu kraju zepchniętej do mocno podrzędnej roli, z podziwem przyglądałem się tamtejszym kobietom. Nie ognistym, kruczowłosym dziewczętom, opiewanym przez namiętne canzony, ale starym matronom, czasem znakomicie „zakonserwowanym”, choć już często poruszającym się z trudem. W przeciwieństwie do uroczych dziewcząt, starsze panie były perfekcyjnie zadbane, nawet jeśli pochodziły z ubogich dzielnic. Nie znam się na tym, ale miałem wrażenie, że wykazują wiele talentu w walce z czasem. Ile cierpliwości i trudu wymagało nałożenie starannego makijażu powykręcanymi przez artretyzm palcami…

Europa Starsza Pani

Z tym większą przykrością patrzę na naszą ciotkę (Matka jest tylko jedna) Europę, której urody nikt odmówić nie może. No, niewiasta warta grzechu, tylko dlaczego wszystkich swych walorów się wypiera?

Jej historia życiowa to pełnokrwisty dramat, w którym przeplatają się wielkości i małości. Jednak to ona mimo różnych meandrów wyznaczyła drogi rozwoju, górując nad innymi co najmniej od XVI wieku. Bez wątpienia rozwichrzone też były dzieje jej ducha, ale był to duch chrześcijański.

Właściwie z tego całego bogactwa, którym mniej lub bardziej świadomie rozporządza, pozostała jej jako taka zamożność, czyli wygody, sytość i nieco precjozów, acz nie najwyższej wartości.

Od wieków Jej synowie ze zmiennym szczęściem, ale nie słabnąca odwagą walczyli o władzę, złoto i kobiety. Dziś namiętności zmętniały i skarlały. A kiedy wędrowni łotrzykowie napastują ich niewiasty, to próbują udawać, że nic się nie stało.

Tak Europa, Starsza Pani, najwyraźniej traci swą godność, bo… otoczenie, ba, jej synowie, nie dostrzegają tej wartości. W takiej sytuacji po prostu znika, a grób otwarty już czeka.

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ