Za czasów PO zrobili Loterię. Nawet to zepsuli.

bills-1558396.jpg

 

 

Gwałtownie spada popularność tak lansowanej przez rząd PO-PSL Loterii Paragonowej. Choć w momencie jej startu w listopadzie ub.r. Polacy zarejestrowali aż 17 mln paragonów, to maju 2016 r. ta liczba spadła już poniżej 7 mln. Jeden z najbardziej gwałtownych spadków odnotowano w lutym, kiedy na jaw wyszło, że główną nagrodę – opla insignię wartego 90 tys. złotych wygrała… dobra znajoma ówczesnej wiceminister finansów w rządzie PO-PSL, która była odpowiedzialna za przygotowanie loterii paragonowej.

Loterię uruchomiła poprzednia ekipa w Ministerstwie Finansów. Ówczesna minister finansów Izabela Leszczyna, tłumaczyła w listopadzie ub.r., że głównym celem loterii jest „uświadomienie wszystkim obywatelom dokonującym zakupów towarów lub usług, że w kwocie, którą zostawiamy w sklepie, barze, u fryzjera, na stacji benzynowej czy gdziekolwiek indziej, zawarte są podatki“.

Pierwszego miesiąca Polacy zarejestrowali prawie 17 mln paragonów. Jednak z obecnie popularność loterii spada na łeb na szyję. Jak podaje portal wyborcza.biz, w lutym ich liczba spadła już poniżej 10 mln, w maju było ich mniej niż 7 mln.

Właśnie w lutym, kiedy odnotowano gwałtowny spadek na jaw wyszło że Grażyna Kawecka-Karaś, dobra znajoma minister Leszczyny, zgarnęła największą wygraną w tejże loterii. Obie panie znają się jeszcze ze wspólnej pracy w Częstochowie.

Temat nagłośnił Artur Sokołowski, radny z Częstochowy.

 

My tu o drobiazgach typu 500+ dyskutujemy, a patrzcie jak się robi prawdziwy cud nad Wisłą i wygrywa samochód w loterii fantowej Ministerstwa Finansów. Szansa wynosiła jak 1:56 milionów? Udostępniam z pozdrowieniami dla pani ministry Leszczyny, która tę loterię wdrożyła i jej przyjaciółki, która wygrała główną nagrodę – opla insignię. Oczywiście cudem, bo cuda się zdarzają

– napisał na swoim profilu na Facebooku.

Loterię Paragonową mają też Słowacy. Dla porównania, w kraju, w którym mieszka 5,4 mln mieszkańców w ciągu roku zarejestrowano 85 mln paragonów. Z kolei w Polsce (w której mieszka około 7 razy więcej ludzi) po ośmiu miesiącach od uruchomienia loterii – 91 mln paragonów.

 

„Jak wiadomo, że jest mała szansa na wygraną, a raczej wcale nie ma – to kto normalny będzie siedzieć jak głupi i rejestrować te wszystkie paragony? Robiłam to przez parę miesięcy, a co? Nawet zgłosiłam dużo paragonów z leczenia stomatologicznego, bo akurat przechodziłam, a leczenie prywatne wtedy było premiowaną branżą. I co? i nic. Mój czas kosztuje. Taniej i szybciej można kupić kupon Lotto – to jest taka sama szansa na wygraną, czyli praktycznie żadnej. Pomijam fakt, że te zarejestrowane paragony mogą źródłem niepotrzebnej wiedzy dla skarbówki“

 – komentuje czytelniczka portalu wyborcza.biz pod nikiem „Nieznaneimie”.

fot.: pexels.com

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ