Żydzi blokują ekshumację polskich bohaterów na Dolnym Śląsku?

Według części regionalistów, masowe mogiły ofiar z obozowej fili Gross-Rosen w Kamiennej Górze (AL Landeshut) skrywają szczątki powstańców warszawskich, żołnierzy AK, NSZ. Mogiły zostały skutecznie zlokalizowane przez archeologów w 2014, a zwłaszcza w 2015 roku, ale wniosek o decyzję i sfinansowanie ekshumacji leży od jesieni na biurku wojewody dolnośląskiego – informuje „Warszawska Gazeta”. Czy chodzi o zwykłą opieszałość urzędników? Wygląda na to, że nie. Jak czytamy w „WG” – prace jeszcze się nie rozpoczęły, bo we wrocławskim środowisku akademickim interweniował żydowski rabin, który przypomniał, że chociaż nie ma w okolicy mogił śladów kirkutu to jednak ofiary polskie spoczywają na terenie dawnego żydowskiego cmentarza.

-Z naszych ustaleń wynika, że prace ekshumacyjne zawisły na włosku od momentu interwencji strony żydowskiej. Dowiedzieliśmy się, że obecnie trwają ustalenia z komisją rabiniczną. Pozostaje tylko pytanie, kto w Polsce jest gospodarzem i czy chodzi tu tylko o uszanowanie tradycji innej religii, czy kolejny dyktat środowiska żydowskiego? Zwłaszcza, że każdy miesiąc zwłoki to pozostawianie pomordowanych w terenie, który dzisiaj jest zwykłym parkiem, częściowo zaśmieconym; miejscem wyprowadzania psów za ich potrzebami… Ten stan jednak nigdy troskliwym o talmudyczną precyzję zapisów o pochówkach Żydom jakoś szczególnie nie przeszkadzał – zastanawiają się dziennikarze „Warszawskiej Gazety”.

Z kolei w udzielonym ostatnio wywiadzie serwisowi Archeolog.pl Anna Pansewicz, doktorantka na Uniwersytecie Wrocławskim i kierownik prac poszukiwawczo-archeologicznych przy masowych mogiłach z Gross-Rosen stwierdziła:

– W parku przy ul. Księcia Bolka I w Kamiennej Górze w wyniku odwiertów, a potem wykopów sondażowych, potwierdzono istnienie dwóch zbiorowych mogił. Powstały one w 1946 r. Informacje o ich istnieniu i lokalizacji pochodzą ze źródeł archiwalnych oraz przekazów ustnych. W kwietniu 1946 r. doszło do ekshumacji szczątków więźniów zmarłych w pierwszych miesiącach 1945 r. Przeliczono wtedy zwłoki, sporządzono protokół, po czym w świeżo wykopanych dołach powtórnie je pogrzebano. W czasie tych wydarzeń miejsce, które dziś jest parkiem, było jeszcze czynnym cmentarzem żydowskim.

Rafał Czerniga z Kamiennogórskiego Stowarzyszenia Historyczno-Kulturalnego napisał w maju tego roku w liście otwartym:

– Podczas II Wojny Światowej w Kamiennej Górze istniała filia niemieckiego obozu Gross-Rosen, w którym była najwyższa śmiertelność jeńców (byli różnych narodowości). Spowodowane to było głównie tym, iż pod miastem jeńcy w ciężkich warunkach drążyli tunele i budowali podziemne tajne kompleksy. Zazwyczaj żywi już z nich nie wychodzili. Przywożono ich w nocy ciężarówkami, a wywożono martwych. Rotacja więźniów w obozie była bardzo duża. Ciała przez większą część wojny wywożono do krematoriów w Gross-Rosen (obecnie Rogoźnica). Od lutego 1945 roku pomordowanych jeńców chowano także na miejscu – napisał w liście otwartym w maju tego roku  

Zdaniem Rafała Czernigi z Kamiennogórskiego Stowarzyszenia Historyczno-Kulturalnego dwie odkryte mogiły zawierają głównie szczątki „mieszkańców Warszawy, żołnierzy AK, NSZ, Szarych Szeregów, nieletnich powstańców warszawskich”. Anna Pansewicz potwierdziła istnienie mogił metodyką archeologiczną, jednak dystansuje się na tym etapie od tak precyzyjnej identyfikacji kim są ofiary tam pochowane. Jej zdaniem pewne jednak jest, że to szczątki więźniów z Gross-Rosen.

– Przez lata o mogile gdybano. Niektórzy uważali, że ciała zostały przeniesione na cmentarz. Dzisiaj historycy oraz archeolodzy na podstawie kwerendy dostępnych źródeł a także pomiarów po uwidocznieniu zarysów jam grobowych mówią, że można spodziewać się tam ok. 120 pochowanych osób – mówi nam Robert Wit Wyrostkiewicz, redaktor naczelny Archeolog.pl i kierownik wydziału ds. poszukiwań w Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 r. – Dopiero, kiedy niedawno jako pierwsi opublikowaliśmy zdjęcia szczątków, które zostały ujawnione podczas archeologicznych prac sondażowych z zeszłego roku, część sceptyków zamilkła – dodaje.

Tymczasem miejsce, które od lat było znane historykom jako masowa mogiła ofiar straszliwego obozu do dzisiaj nie jest upamiętnione. Społecznicy od lat walczą w mieście o pomnik, ale jak na razie swoich ulic i nazw w Kamiennej Górze doczekały się tylko takie formacje jak Armia Ludowa.

W sprawie zarówno pomnika jak i podjęcia decyzji o ekshumację identyfikacyjną ofiar pogrzebanych w parku w Kamiennej Górze wystąpił z zapytaniem poselskim poseł Sylwester Chruszcz z Kukiz’15 i Stowarzyszenia „Endecja”.

– Oczekuję zarówno od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego jak i Ministra Spraw Wewnętrznych, że zajmie się sprawą masowych mogił, ofiar z AL Landeshutm, tak, by miejsce to zostało godnie upamiętnione, a szczątki zamordowanych mogły być po latach w końcu pochowane z należytą czcią na poświęconej ziemi – powiedział portalowi DolnymSlasku.com poseł Chruszcz.

 

Autor: Magda Myk

Zdjęcie: Jan Jagiełło

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ