„Prezydent. Lech Kaczyński 2005-2010” Recenzja

ksiazka lk.jpg

Po trzech latach od ukazania się książki „Lech Kaczyński. Biografia polityczna 1949-2005”, pracy zbiorowej pod  kierunkiem dr Sławomira Cenckiewicza, nakładem Frondy ukazała się jej kontynuacja. Tom II opisujący wszechstronną aktywność Lecha Kaczyńskiego w czasie jego prezydentury nosi tytuł „Prezydent. Lech Kaczyński 2005-2010”. Jego autorami są dr Sławomir Cenckiewicz i Adam Chmielecki. Składa się on z 5 rozdziałów: Kampania wyborcza 2005 r., Start, Prezydent IV Rzeczypospolitej, Fundamenty, Ostatni lot. Mają one charakter chronologiczno-analityczny i stanowią, jak tłumaczą autorzy, opowieść zaczynającą się od kampanii wyborczej w 2005 r. aż po tragiczną śmierć prezydenta w 2010 r. Ofiarom katastrofy smoleńskiej książka jest dedykowana, a na jej motto autorzy wybrali słowa płk Ignacego Matuszewskiego: „Bohaterstwem narodu jest poświęcenie teraźniejszości dla przyszłości. Zdradą w narodzie jest poświecenie przyszłości dla teraźniejszości”.

 Przystępując w 2010 r do wielkiego przedsięwzięcia pisarskiego, jakim było przygotowanie  naukowej biografii Lecha Kaczyńskiego autorzy działali, jak przyznają, w poczuciu potrzeby pokazania prawdy o przywódcy, który dał nadzieję – Polsce na podmiotowość w Europie, a Polakom na odzyskanie dumy oraz odnalezienie w ich codziennym życiu ducha wspólnoty i łączności z najlepszymi tradycjami narodowymi. Książka, chociaż w zamierzeniu autorów miała być przede wszystkim poświęcona dokonaniom Lecha Kaczyńskiego z lat 2005-2010, stała się również próbą rekonstrukcji chorób, jakie trawiły i trawią polskie życie publiczne. Cenckiewicz i Chmielecki byli bowiem świadomi, że historii prezydentury, czyli wizji politycznej i sposobu jej realizacji w praktyce, nie można w pełni opisać abstrahując od zastosowanej wobec Lecha Kaczyńskiego polityczno-medialnej deligitymizacji jako prezydenta, polityka i człowieka. Autorzy demaskują jej strategię, którą tworzyły: kontrafktyczność, czyli sytuacja, w której strona brutalnie atakowana przedstawiana jest jako atakująca; pseudopsychoanaliza i rażąca asymetria w krytyce. „Przemysł pogardy” wykraczał poza sferę niszczenia wizerunku prezydenta dążąc również do anihilacji i izolacji społecznej jego elektoratu. „Opór środowisk liberalnych i lewicowych wobec prezydentury Kaczyńskiego oraz zastosowane wówczas metody ciągłej i konsekwentnej delegitymizacji głowy państwa nie miały –  konstatują autorzy – precedensu nie tylko w dziejach Polski, ale i innych krajów demokratycznych”. Wyjaśniając owo zjawisko autorzy przywołują teksty Paula Ekmana („Kłamstwo i jego wykrywanie w biznesie, polityce i małżeństwie”), Wojciecha Chudego („Kłamstwo jako metoda. Esej o społeczeństwie i kłamstwie”) i Ryszarda Legutki („Antykaczyzm”). 

 

Rozdział 1 przypomina szczegóły kampanii wyborczej z 2005 r. Ofertę programową kandydata PiS  autorzy oceniają jako jedną z najbardziej profesjonalnych i merytorycznych koncepcji, które pojawiły się w polskiej polityce po 1989 r. Lech Kaczyński od początku był faworytem w stawce kandydatów jako osoba z doświadczeniem na wysokich stanowiskach państwowych (najlepszy minister sprawiedliwości po 1989 r., ceniony prezydent Warszawy), autorytet naukowy i moralny. Lech Kaczyński trafnie rozpoznał realny konflikt pomiędzy solidarną i liberalną wizją rozwoju. Został także uznany za wiarygodnego gwaranta aktywnej obrony interesów Polski w Europie. Analiza struktury poparcia i przepływów elektoratów między I a II turą wskazuje, zdaniem autorów, że to właśnie Lech Kaczyński był „prezydentem wszystkich obywateli”. Poparli go bowiem  zwolennicy państwa socjalnego spod znaku lewicy postsolidarnościowej i postpeerelowskiej,   środowiska wiejskie i tradycyjnych wyborców centroprawicowych oraz narodowo-katolickie.

 

Rozdział 2 opisuje początki urzędowania prezydenta. Lech Kaczyński był pierwszym po 1989 r. prezydentem RP niemającym związków z tajnymi służbami bezpieczeństwa PRL. W tej  prezydenturze Polacy upatrywali szansy na rozwiązanie najważniejszych problemów społecznych i uzdrowienie życia politycznego. Wśród pracowników jego Kancelarii wyróżniał się Andrzej Duda – minister odpowiedzialny za kwestie prawne, którego z prezydentem łączyło wykształcenie, wspólny system wartości i wysoka kultura osobista. Stał się on najwierniejszym politycznym  wychowankiem Lecha Kaczyńskiego. Ostania część rozdziału –  Pierwsza Dama, czyli „perła w koronie” –  poświęcona została Marii Kaczyńskiej. Dowiemy się z niej także, jak Prezydent godził obowiązki z życiem rodzinnym. Na marginesie autorzy nadmieniają, że Lech Kaczyński, nawet jako pierwszy obywatel, nie zmienił swojego stosunku do zwierząt i, tak jak przez całe życie, potrafił osobiście interweniować w ich obronie.

 

Rozdział 3 ukazuje, że przez większość prezydentury Lech Kaczyński nie miał w rządzie RP partnera, z którym mógłby prowadzić w sposób przyjazny i skoordynowany politykę państwa. Po wyborach w 2007 r. powstał, otwarcie mu wrogi, tak w aspekcie retorycznym, jak i rzeczowym –  rząd Tuska. Prezydent stał się obiektem ataków niszczących potencjał państwa polskiego na arenie międzynarodowej, obniżających standardy demokratycznej kultury politycznej oraz łamiących zasady ładu politycznego. Lech Kaczyński, tłumaczą autorzy, w imię polskiej racji stanu, zachowania podstaw kultury politycznej, ale także z powodu pozytywnego stosunku do ludzi oraz przez wzgląd na znajomość partnerów politycznych z działalności w ruchu antykomunistycznym, starał się budować poprawne relacje z rządem PO. Mimo wywołanej przez PO „wojny polsko-polskiej” oraz nieprzychylnej postawy większości mediów i elit opiniotwórczych Lech Kaczyński realizował model prezydentury aktywnej, biorącej odpowiedzialność za losy państwa i narodu, udowadniając, że teza Tuska o „żyrandolu” jest nietrafiona. Lech Kaczyński ramy urzędu prezydenta wypełniał, najlepiej jak potrafił i mógł w danych okolicznościach, treścią godną męża stanu.

 

Clou książki jest Rozdział 4 zatytułowany Fundamenty. Składa się on z czterech części: Polityka zagraniczna, Polityka bezpieczeństwa, Polityka historyczna, Polityka społeczna. 

 

Prezydent prowadził aktywną politykę zagraniczną, skoncentrowaną na kwestiach merytorycznych, a nie tylko urzędowej celebracji. Reprezentując Polskę realnie zabiegał o interesy jej i jej obywateli. Swoją politykę definiował w kategoriach pozytywnych. Był pragmatykiem. Człowiekiem z wartościami będącym jednak politycznym realistą, który rozumie działalność publiczną jako „sztukę osiągania możliwych celów”. Lech Kaczyński był zwolennikiem „Europy Ojczyzn” opartej na państwach narodowych, a nie sfederalizowanej instytucji opanowanej przez lewicowe prądy ideowe. Zawsze też podkreślał konieczność wysłuchania głosu społeczeństwa, na co wielu eurokratów pozostaje niezmiennie głuchych. Wierzył, że Polska może prowadzić suwerenną, choć wpisaną w działania Zachodu, politykę i twardo bronić swojego stanowiska. W polityce wschodniej świadomie inspirował się tradycją „polityki jagiellońskiej”, którą uzupełniał o idee tzw. ruchu prometejskiego. Za przejaw nowatorstwa myśli politycznej i umiejętność dogłębnej analizy politycznej w wymiarze międzynarodowym autorzy uznają zdefiniowanie przez prezydenta, a następnie realizację „paradygmatu neo-geopolitycznego”. Autorzy piszą również o tym, jak prezydent rozumiał koncepcje ABC i o planach dotyczących grupy „Międzymorza”. Z rozdziału dowiemy się także, dlaczego wizyta w Gruzji w 2008 r., gdzie Lech Kaczyński wygłosił prawdopodobnie najważniejsze przemówienie w czasie swojej prezydentury, była przejawem realizmu politycznego.

 

Lech Kaczyński uważał USA za gwaranta stabilizacji na świecie i fundament siły Zachodu. Starał się budować strategiczne relacje bilateralne Polski z USA, zakładając, że taki sojusz wzmacnia jej pozycję w UE. Był to przejaw holistycznego myślenia o polityce zagranicznej, w której działania na różnych kierunkach winny się uzupełniać. W rozdziale poznamy szczegóły polsko-amerykańskich negocjacji ws. tzw. tarczy antyrakietowej. Lech Kaczyński, jako pierwszy prezydent Polski po 1989 r., podjął systemowe działania w obszarze bezpieczeństwa energetycznego. Polskim i europejskim elitom politycznym swoiste wytyczne działań na jego rzecz zostawił, zdaniem autorów, w wystąpieniu na 63. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 2008 r. W zakresie bezpieczeństwa krajowego prezydent zapisał się jako inicjator likwidacji WSI. Zogniskowanie potencjału społecznego i instytucjonalnego niezbędnego do wprowadzenia w życie zmian przełamujących ufortyfikowane struktury interesów jest możliwe, tłumaczą autorzy, tylko dzięki postaciom symbolom o wielkim autorytecie, niosącym ze sobą wizję przekonująco oddziałującą na różne środowiska. Taką postacią był Lech Kaczyński.

 

Prowadzenie polityki historycznej Lech Kaczyński uważał za elementarny obowiązek państwa. Wspólnota polityczna jest bowiem jedyną formą umożliwiającą utrzymanie pamięci danej zbiorowości, bez której nie ma patriotyzmu i tożsamości  narodowej. Prezydent uczynił z historii istotny przedmiot debaty krajowej i zagranicznej oraz uruchomił, jak piszą autorzy, „lawiny” działań państwa i społeczeństwa z nią związanych. Prezydent nie unikał osądów historycznych i nie relatywizował tragicznych wydarzeń z najnowszych dziejów Polski. W polityce historycznej łączył tradycję romantyczną z realistyczną. Był orędownikiem prawdy, a nie propagandy w badaniach naukowych. W polityce orderowej prezydent, zdaniem autorów, potrafił wznieść się ponad podziały, a dziejowe zasługi ważył sprawiedliwie. Awansował pośmiertnie żołnierzy i pracowników służb mundurowych zamordowanych w Katyniu. Był inicjatorem Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Rozpoczął reintegrację polskiej wspólnoty politycznej na fundamencie historii, tożsamości i ideałów „Solidarności”. Honorowaniu bohaterów oporu społecznego wobec narzuconej przez Sowietów władzy towarzyszyło upominanie się o rozliczenie zbrodni komunistycznych. Autorzy przedstawiają stosunek prezydenta do lustracji. Wyjaśniają kontrowersje związane z kwestią rzezi wołyńskiej. Interpretują przemówienie z 1 września 2009 r. na Westerplatte – jedno z ważniejszych w trakcie prezydentury.   

 

Jako były związkowiec, prawnik specjalizujący się w prawie pracy oraz osoba obdarzona wrażliwością społeczną Lech Kaczyński w naturalny sposób stał się patronem solidaryzmu i dialogu społecznego. Był jedynym prezydentem poważnie traktującym związki zawodowe. Blisko współpracował z NSZZ „Solidarność”. W Pałacu Prezydenckim organizował tzw. szczyty społeczne. Dialogowi społecznemu różnych grup w celu wypracowania polityki społeczno-gospodarczej państwa miało służyć powołanie Narodowej Rady Rozwoju. Poszerzanie pola debaty publicznej i poszukiwanie społecznego konsensusu w najważniejszych sprawach przyświecało tzw. Seminariom Lucieńskim. Perspektywa osoby sprawującej najwyższe urzędy w państwie powinna być, zdaniem Lecha Kaczyńskiego, wzbogacona o wymiar intelektualnej refleksji, ponieważ  związek myśli i władzy stanowi o swoistości zachodniej cywilizacji. Prezydentura Lecha Kaczyńskiego była, według autorów, najbardziej otwartą i prospołeczną w historii III Rzeczypospolitej.

 

Rozdział 5 prezentuje stan dzisiejszej wiedzy o tragedii smoleńskiej. Składa się z 5 części o znaczących tytułach: Gra Władimira Putina i Donalda Tuska, 10 kwietnia 2010 r., Ułomne śledztwo, Drugi Katyń, Pamięć. W przesłaniu, którego nie zdążył przedstawić w Katyniu Lech Kaczyński, wbrew dominującej obecnie politycznej poprawności nakazującej rozmywać kontury  wszystkich zjawisk, postaw i wartości, opowiedział się, podkreślają autorzy, za nadrzędną rolą prawdy w życiu publicznym: „Racje nie są rozłożone po równo, rację mają ci, którzy walczą o wolność. Kłamstwo katyńskie było fundamentem PRL-u, a prawda o Katyniu jest fundamentem wolnej Rzeczypospolitej”. Polska XXI wieku nie może sobie pozwolić, ostrzegają autorzy, na kolejne, tym razem smoleńskie, kłamstwo założycielskie. Warunkiem sine qua non jej wolności i bezpiecznej przyszłości jest prawda o Smoleńsku.  

 

Podsumowując w Zakończeniu swój szkic sylwetki prezydenta Lecha Kaczyńskiego autorzy cytują Jana Pawła II: „wolności nie można tylko posiadać, ale trzeba ją stale zdobywać”. W tym wskazaniu, podkreślają, nie chodziło tylko o indywidualną wolność duchową. Trudniejsza do utrzymania jest wolność narodu i państwa. Lech Kaczyński był dozgonnie wierny tej prawdzie i uczynił z niej, zdaniem autorów, imperatyw swojej prezydentury. Ten wielki polityk „nie uznawał prymatu  »koła historii« nad obowiązkami jednostek i narodów wobec wierności samym sobie, co w jego wypadku – piszą autorzy – oznaczało wierność wobec polskich historycznych wartości narodowych i państwowych – niepodległości i suwerenności Rzeczypospolitej jako wspólnoty wolnych obywateli żyjących według zasad chrześcijańskich”. Na pytanie, jakie było Lecha Kaczyńskiego rozumienie polskości, autorzy odpowiadają następująco: przeświadczenie o prawie Polski do równorzędnej obecności w Europie demokratycznej i szanującej swoje chrześcijańskie korzenie, z którego wynikał obowiązek walki o urzeczywistnienie tego prawa. W ostatnim zdaniu książki Sławomir Cenckiewicz i Adam Chmielecki sugerują, że odpowiedź na pytanie „Co będzie z Polską?” należy teraz jedynie do nas, Polaków. 

autor: Agnieszka Kanclerska, członkini stowarzyszenia Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego na Dolnym Śląsku   

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ