Prof. Kieżun: Cała akcja KOD jest finansowana i przygotowywana, a ludzie są ogłupiani. Balcerowicz był wysłannikiem Sorosa.

kod3.jpg

Jeśli chodzi o przyczyny krytyki PiS – sprawa jest zupełnie jasna – są w tej chwili dwie podstawowe decyzje rządu dotyczące opodatkowania supermarketów i banków, co uderza w światowy kapitał

— mówi prof. Witold Kieżun w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Panie profesorze, nie ma chyba dnia, w którym Leszek Balcerowicz nie krytykowałby gospodarczych ruchów rządu Beaty Szydło i PiS. W jakich kategoriach widzi Pan tę krytykę? Merytorycznych? Ambicjonalnych?

Prof. Witold Kieżun, ekonomista: Ależ sprawa jest bardzo prosta. Leszek Balcerowicz był wysłannikiem Sorosa, który u zarania III RP przysłał do Polski Sachsa, którego program na polskiej ziemi realizował Balcerowicz. Głównym założeniem tego programu było opanowanie gospodarki przez kapitał światowy. Pyta Pan o przyczyny krytyki – sprawa jest zupełnie jasna – są w tej chwili dwie podstawowe decyzje rządu dotyczące opodatkowania supermarketów i banków, co uderza w światowy kapitał.

Sam Leszek Balcerowicz – którego finansów i tego, na jakich zasadach funkcjonuje FOR nigdy nie prześwietlono – pojechał na Ukrainę, bo tam sytuacja jest taka, że parę miejscowych osób przejęło możliwość dorobienia się. I w tej chwili uznano tam, że sami nie dadzą rady i chcą, by wszedł tam kapitał zagraniczny. Zaproszono Balcerowicza, choć mam wrażenie, że to zaproszenie było sugerowane na zasadzie: przyjmijcie go, on wam pokaże, w jaki sposób to zrobić.

Ta cała akcja, która jest u nas – demonstracje KOD, manifestacje i pikiety – musi przecież kolosalnie kosztować. Proszę zwrócić uwagę na prostą sprawę: ich sztandary są nowiusieńkie, świetnie przygotowane. Nie jest to robione metodą chałupniczą – to wszystko musi kosztować duże pieniądze. Soros jest jednym z najbogatszych ludzi świata i choć działa przez współpracowników, a nie osobiście, to budowa trwa i oddziałuje także w Polsce. Polska dziś usiłuje się uwolnić z tego strasznego wyzysku i chce nacjonalizować gospodarkę. To w tym kierunku idziemy wyraźnie – w związku z tym jest olbrzymi atak. Muszę powiedzieć, że przewidywałem taki atak – byłem pewny, że on będzie. Chodzi o to, by odpowiednio się przeciwstawić i nie robić głupstw. Tutaj cały szereg posunięć nowego rządu był niewłaściwy, można było to wszystko trochę inaczej zrobić. Nie zmienia to jednak faktu, że cała akcja KOD jest finansowana i przygotowywana, a ludzie są ogłupiani. Inna rzecz, że wciąż jest olbrzymia masa ludzi, która rządziła i była tak czy inaczej związana z Platformą Obywatelską.

Mówi Pan o błędach ekipy rządowej. Wskaże Pan przykłady?

Choćby jeśli chodzi o ten spór wokół Trybunału Konstytucyjnego… Trzeba było zawczasu zrobić światowy huk, że Platforma nielegalnie mianowała dwóch swoich przedstawicieli. A przy tym przypominać, że cały ten TK to tak naprawdę przedstawiciele jednej partii. Inny błąd dotyczył ustawy o supermarketach i podatku obrotowym, który zrobiono dla całego handlu, a potem się wycofywano. To musi być lepiej przygotowywane.

Odnoszę wrażenie, że podziela Pan pogląd, według którego atak w nowy rząd pojawił się z powodu nadepnięcia na odcisk pewnym środowiskom. Jak powinien zachować się rząd? Przeczekać atak? Przygotować kontrę?

Nie ulega wątpliwości, że trzeba liczyć się w dalszym ciągu z bardzo ostrą walką i w związku z tym trzeba stworzyć przewagę prasową, medialną. To podstawowa spraw: wyzbycie się tej propagandy. Przykładem jest sytuacja, w której wciąż niemal 100% prasy terenowej jest w rękach niemieckich. Choć to również problem szerszy – od wielu lat czytuję „Rzeczpospolitą”, która w obecnej chwili zrobiła się wyraźnie antyrządowa i zatraciła swój obiektywizm.

Jest dużo do zrobienia, z tym, że wszystkie decyzje w tej chwili trzeba przygotować profesjonalnie i merytorycznie. Tutaj widzę za dużo pośpiechu i chaosu, z czego potem wynikają dodatkowe problemy. Także zmiany na stanowiskach kierowniczych nie zawsze są merytoryczne.

Jest Pan optymistą, patrząc na „dobrą zmianę” w wykonaniu PiS?

Uważam, że trzeba się ciągle bić i być konsekwentnym – ale i być bardziej ostrożnym. Cały dowcip polega na tym, że cały nasz system demokratyczny jest o tyle niebezpieczny, że co cztery lata zmienia się w nim kadra kierownicza w olbrzymiej większości ministerstw i urzędów. Konkretnie proponuję nie czteroletni, ale ośmioletni system. Cztery lata to za mało.

Częściowo trzeba też zmienić system ordynacji wyborczej – tak, by do Sejmu wchodzili ludzie niezwiązani z partią, ale mający duży poziom intelektualny i ich wybór był takim potwierdzeniem patriotyzmu. Polska zginęła dzięki wprowadzeniu demokracji szlacheckiej – wystarczyło 300 lat, by z najpotężniejszego kraju Europy przeistoczyć się w kraj pod rozbiorami. Trzeba być ostrożnym.

źródło:wpolityce.pl;

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. ma pan rację ta POwska mafia zrujnowala przez 8 lat wszystko co sie dalo , Pruszków z nimi to pikuś , wszedzie nowe twarze jak Kijowski , Petru po to by nie upaść i rozkradać coraz szerzej , zamykać tych zlodzieji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ