Ludzie KOD-u walczą o swoje przywileje, które zawdzięczają układom Okrągłego Stołu

kijewski.jpg

(Fragment rozmowy z Andrzejem Kołodziejem, współzałożycielem Wolnych Związków Zawodowych, sygnatariuszem Porozumień Sierpniowych, opozycjonistą z „Solidarności Walczącej”)

Według obowiązującej w III RP wersji historii, 4 czerwca 1989 roku był najważniejszym momentem w naszej najnowszej historii, dającym się porównać jedynie z 11 listopada 1918 roku. Czym dla Pana jest rocznica wyborów do sejmu kontraktowego?

–   Trudno, żeby 4 czerwca budził we mnie jakieś gorące czy sympatyczne wspomnienia, gdyż podstawy III RP znam z autopsji. Ten dzień jest dla mnie finałem Okrągłego Stołu, czyli nieuczciwego kontraktu części opozycji, a raczej dobranej elity lewicowej opozycji warszawskiej, z komunistami, czyli w pewnym sensie swoich ze swoimi. Moim zdaniem, to była zdrada elit. Co to za wybory, w wyniku których rzekomo miała być wybrana demokratyczna władza, ale wcześniej zaprogramowana, z selektywnym i nieprzypadkowym doborem kandydatów, w dużej mierze zresztą zależnych od Służby Bezpieczeństwa?

Miałem do tego bardzo krytyczny stosunek znacznie wcześniej. Jeszcze w czerwcu 1988 roku napisałem do „Kultury” paryskiej tekst pt. „Współrządzić czy konspirować”, w którym opisałem przygotowania do porozumienia części opozycji z komunistami. Wymieniałem tych ludzi z nazwiska. Zapowiedziałem, że zostanie to uwiarygodnione sprowokowaniem strajków w sierpniu w rocznicę Porozumień Sierpniowych, co zostanie przedstawione jako pretekst do podjęcia rozmów z Kiszczakiem.

Niewiele osób przewidziało taki scenariusz, a już na pewno nie tzw. opinia publiczna.

–   Nie pisałem tego na zasadzie przewidywań, ale na podstawie mojej ówczesnej wiedzy. Na Rakowieckiej siedziałem do kwietnia i tam nakłaniano mnie do takiego porozumienia. Z Kornelem Morawieckim nie zgodziliśmy się na to, dlatego właśnie rządzący wywieźli nas z Polski.

Ale jaka była alternatywa?

–   My wtedy jako „Solidarność Walcząca” głosiliśmy tezę, że komuniści chcą oddać władzę, ale jeszcze nie należy jej brać, tylko czekać, aby przejąć ją na naszych, a nie na ich warunkach. Byliśmy przekonani, że za rok oni po prostu tak czy inaczej odejdą, gdyż zostali pozbawieni wsparcia Moskwy, a nie mają żadnego oparcia w społeczeństwie polskim. A nastroje zdecydowanie się radykalizowały. Rozmowy okrągłostołowe miały na celu uprzedzenie ewentualnych wystąpień antykomunistycznych, takiego antykomunistycznego powstania, które miało nastąpić. Tymczasem w Europie były już zaplanowane przemiany idące dużo dalej, jak choćby dotyczące zjednoczenia Niemiec. Jak dowiedzieli się o tym polscy komuniści, to Kiszczak zaczął działać błyskawicznie. Nie ma co się dziwić. Ratowali własną skórę.

I to niezwykle skutecznie.

–   Niestety, do dziś mamy ciągłość polityczną i prawną PRL. Te zależności nigdy nie zostały przecięte. Dlatego nie było dekomunizacji, lustracji z prawdziwego zdarzenia, rozliczeń zbrodniarzy komunistycznych. Ale to poszło dużo dalej. Dzięki kontraktowi okrągłostołowemu oni zachowali swoje przywileje i profity i dzisiaj już legalnie z nich korzystają. Nie ukrywajmy, są dziś właścicielami Polski.

A teraz mamy ich na ulicach. Nie wiem, przez ile tym razem pomnożą sobie uczestników, ale właśnie na 4 czerwca planowany jest „wielki” marsz ulicami Warszawy w proteście przeciwko obecnym rządom Prawa i Sprawiedliwości.

–   Mnie to zupełnie nie dziwi. Agnieszka Holland najlepiej chyba wyraziła wolę demonstrujących, którzy chcą, żeby „było tak, jak było”. Żeby tylko nie utracili przywilejów. Po to są marsze organizowane przez KOD. Oczywiście uczestniczy w nich też to Bogu ducha winne pokolenie ludzi wychowanych na tytułach z „Gazety Wyborczej”. W latach 90. mnie to przerażało, nigdy nie czytałem tej gazety. Wystarczyło mi tylko, że znałem bardzo dobrze Adama Michnika i wiedziałem, do czego on zmierza.

Organizatorzy tych marszów próbują porównywać się do opozycji antykomunistycznej, a KOD ma być nawiązaniem do KOR.

–   Od początku, a więc od lat 70., działałem w opozycji demokratycznej w Polsce i gdy zobaczyłem te pierwsze marsze KOD z przedstawicielami establishmentu na czele, a kamery chętnie pokazywały Jana Lityńskiego czy Wujców, to sobie pomyślałem, że chętnie zadałbym im pytanie, jak się czuli byli członkowie Komitetu Obrony Robotników w systemie decyzyjnym władzy, która kazała strzelać do robotników. Ciekawe, co by mi odpowiedzieli, bo wtedy, gdy strzelano, byli w Kancelarii Prezydenta Komorowskiego. A dzisiaj kroczą w pierwszym szeregu KOD. Oni walczą nie tyle o utraconą władzę, oni się boją o swoje przywileje, że stracą to, co sobie wypracowali przez układ okrągłostołowy, który obowiązywał przez całą III RP.

Obecna opozycja określiła się jako „totalna”, walcząca o władzę nie tylko w parlamencie, ale również na ulicy i za granicą.

–   To znamienne, że ci ludzie, gdy ich słyszę czasem w wypowiedziach dla mediów, zupełnie nie czują się emocjonalnie związani z Polską. Oni mówią o „tym kraju”, widać, że dla nich jest obojętne, gdzie znajdą sojusznika, czy to będzie Berlin, Moskwa czy Bruksela. Przypomina mi to podziały wśród opozycji u schyłku PRL. My jako „Solidarność Walcząca” mieliśmy czyste intencje. Chcieliśmy niepodległości Polski, a nie podziału władzy z komunistami. Ale ta część, która się wtedy dogadała z władzą, a więc byli komuniści czy młodzi lewicowcy, dzieci stalinowskich prominentów, miała inne cele. Oni nie chcieli zmiany systemu, tylko wewnętrznej transformacji systemu socjalistycznego. Im wystarczyło to, że będą współuczestniczyć we władzy. Dlatego tak marginalizowali opcję niepodległościową. Pamiętam, jak Stefan Bratkowski pisał, że żądając niepodległości, podpalamy Polskę, nieomal zapraszamy do wkroczenia Armię Czerwoną. Gdy tymczasem Gorbaczow mówił wtedy Jaruzelskiemu wprost, że nie może on liczyć ani na wsparcie gospodarcze, ani polityczne czy militarne.

A jak się skończy obecna antyrządowa wojna?

–   Nie wierzę w ich siłę i mam podstawy sądzić, że PiS to spokojnie przetrzyma i tym razem już uda się przeprowadzić dekomunizację do końca.

autor: Andrzej Kołodziej

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ