Nie ma się czemu dziwić ani ekscytować: Soros inwestuje, więc wymaga. A kto płaci, ten zamawia muzykę

soros.jpg

Bardzo się wszyscy oburzyliśmy, że Gazeta Wyborcza atakuje w  prymitywnym stylu, wręcz na sowiecką modłę, ministra Antoniego Macierewicza. Przekroczono kolejną granicę! – podniecają się wzmożone media i równie podekscytowani odbiorcy ich treści. Tak jakby spodziewali się, że dla lewactwa istnieją jakieś granice. Przecież nigdy nie istniały, to jest dowiedzione po stokroć w Sowietach i w Kambodży, i na Kubie czy w Korei Płn. i gdzie tam jeszcze.

Sprawa jest stosunkowo prosta – parafrazując znany skądinąd tytuł w Gazecie Wyborczej – przychodzi Soros do Michnika. Poważny chłopiec o imieniu George. Może sam przyszedł, a może ktoś go naraił. Choćby taki Smolar, który u Sorosa robi, a o którym red. Michalkiewicz chyba nie bez kozery pisze, że to jest „prorok większy” michnikowszczyzny. Mniejsza z tym.

Soros więc mówi do czerskich, że zainwestuje w ich firmę, bo jego ukochany liberalizm w Polsce słania się i nawet kwiczy. Wiadomo – Kaczyński podpala Polskę, hydrze polskiego faszyzmu odrastają kolejne łby, bo Orban, Kukiz, Korwin, tzw. projekt europejski kompromituje się, etc, etc. Ale – mówi Soros, który jest poważnym chłopcem – moje wy kołki kochane, musicie się lepiej postarać, bo ja pieniędzy na tych waszych człowieków roku, nagrody Nike czy durne debaty, z których nic nie wynika, wyrzucał nie będę. Bierzecie się do roboty, a robota ma być po dziennikarsku mokra, brukowa czyli krwawa, bo nie czas żałować róż, etc, etc.

Tak to było, bo być musiało, chyba sobie nikt nie wyobraża, że przychodzi globalny inwestor do czerskich i  wysłuchuje bzdur o jakimś pełzającym putinizmie albo o ustawie medialnej. Nie, to ojciec redaktor pełza i prosi się, żeby Soros pozwolił mu wyczyścić swoje buty poza kolejnością. Kto płaci ten, zamawiamuzykę. I wymaga.

A potrzeba etapu jest taka, że szczyt NATO w Warszawie ugruntuje pozycję ministra Macierewicza i Polski rządzonej przez PiS, więc trzeba sięgnąć po bejsbola – mówi im Soros – a nie wymachiwać długopisem. Macie przyp…ć  w Macierewicza z grubej rury – dodał globalny inwestor – a jak który bałwan zacznie mi bredzić o jakichś granicach, to ruski miesiąc popamięta.

Tak załatwiają sprawy globalni inwestorzy i tu nie ma co biadolić, tylko powiedzieć sobie w tym kontekście, że lepiej już było, jeśli chodzi o Gazetę Wyborczą. I że z lewacką podłością nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Zresztą był czas przywyknąć, a Kaczyński i PiS dowiedli, że nabrali odporności na  dużo gorsze chwyty ze strony czerskich.

I pamiętać koniecznie należy, iż obecna ekipa rządząca rozpoczęła marsz do władzy w Święto Zesłania Ducha Świętego, a urzędowanie zainaugurowała w Święto Przemienienia Pańskiego. Czyli przy boskich auxiliach. Nie taki Soros straszny jak go malują.

autor: Stanisław Januszewski

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ