Kania: Kupa śmiechu w „Wyborczej”

gazeta wyborcza 1.jpg

Tomasz Piątek, publicysta „Gazety Wyborczej”, dokonał epokowego odkrycia. Śledząc agentów SB w otoczeniu Antoniego Macierewicza, znalazł świadka, który był na pewnej mszy żałobnej dwa lata temu. I ten świadek zobaczył agenta w kościele, w którym też był Antoni Macierewicz. I jakby tego było mało, śledczy Piątek zacytował Macieja Gawlikowskiego, dziennikarza i działacza KPN u, którego lider Leszek Moczulski był zarejestrowany jako TW i znalazł się na liście Macierewicza w 1992 r., a podczas nocnej zmiany przyczynił się do obalenia rządu Jana Olszewskiego. Gawlikowski stwierdził, że w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych za czasów Antoniego Macierewicza „w najbliższym jego otoczeniu było 12 funkcjonariuszy SB”. Ostatni artykuł Tomasza Piątka jest niskich lotów opowiastką, nieodbiegającą poziomem od innych jego artykułów. Znany głównie z jadowitych pod adresem prawicy felietonów Piątek napisał „śledczy” tekst, który miał za zadanie zaatakować obecnego ministra obrony narodowej. Miało być sensacyjnie, a wyszło jak zwykle – mało śmiesznie i żenująco. Ten blamaż „GW” jest kolejną kompromitacją, wpisującą się już cyklicznie w kolejne wydania gazety Adama Michnika.

 

Autor: 

Źródło: 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ