WKS Śląsk remisuje z Legią Warszawa

slask 4.jpg

Trener WKS-u w porównaniu z poprzednim spotkaniem z Lechem Poznań zdecydował się na ofensywne ustawienie zespołu z nominalnym środkowym napastnikiem. Jednak to nie Kamil Biliński pełnił funkcję najbardziej wysuniętego zawodnika, a swoją szansę od pierwszych minut dostał młody Mariusz Idzik. Z kolei występujący zazwyczaj na środku obrony Adam Kokoszka utworzył duet defensywnych pomocników z Goncalvesem. Poza tym bez niespodzianek. Legia Warszawa musiała sobie radzić bez kontuzjowanego Guilherme i sprzedanego do Herthy Berlin Ondrieja Dudy, co mogło wpłynąć negatywnie na ich potencjał ofensywny.

Od początku spotkania to Śląsk prezentował się odrobinę lepiej od gospodarzy z Warszawy. Pierwsza groźna sytuacja to dośrodkowanie skrzydłowego Śląska Alvarinho wprost na głowę Idzika, ale ten minimalnie spudłował. Chwilę później do głosu doszli mistrzowie Polski za sprawą duetu Nikolic – Prijović. Ten pierwszy groźnie uderzał z blisko20 metrów, lecz jego strzał wybronił Pawełek. Prijović w 17 minucie wpadł na pełnym gazie w polem karne Śląska, ale przymierzył niedokładnie i dzięki temu nadal przy Łazienkowskiej nie oglądaliśmy bramek. Wrocławianie osiągnęli optyczną przewagę w posiadaniu piłki, ale nie przekładało się to na kreowanie sytuacji podbramkowych. Aktywny był Alvarinho próbujący rozrywać indywidualnymi rajdami obronę Legii. Swoją szansę miał też znakomity dziś Goncalves, ale jego „bomba” z dystansu nie trafiła w światło bramki. Pierwsza połowa obfitowała w dużo walki, mało było jednak klarownych sytuacji dla obu stron. Formacje defensywne obu zespołów nie pozwalały się rozpędzić napastnikom przeciwników. Do przerwy mielimy wynik 0:0 i zwycięstwo w tym meczu nadal pozostawało sprawą otwartą.Druga połowa rozpoczęła się od zaciętej walki w środku pola.

Zarówno WKS jak i legioniści dążyli do opanowania tego najważniejszego sektora boiska, ale nikomu nie udało się zrealizować tego celu w pełni. Wrocławianie nie mogąc się przedrzeć w pole karne rywali próbowali prób strzałów zza pola karnego, a najbliżej gola byli Alvarinho i Goncalves, jednak Portugalczykom zabrakło odrobiny szczęścia. W ofensywie swoich sił próbował Morioka, ale w tym meczu był dobrze kryty przez jednego z bohaterów reprezentacji Polski podczas Euro 2016, Michała Pazdana. Japończyk nie miał łatwego życia ze stoperem Legii. Najwięcej ciekawego działo się w ostatnich 10 minutach. Najpierw po precyzyjnym dośrodkowaniu Bereszyńskiego na głowę Nikolicia Węgier trafił w poprzeczkę, a dobitka z przewrotki Prijovicia poszybowała obok bramki. W odpowiedzi dobra akcja wrocławian zakończona strzałem Grajciara i minimalnie niecelną dobitką Morioki, którego w ostatniej chwili zablokował Pazdan. W doliczonym czasie gry jeszcze strzelał Kucharczyk, ale na posterunku w bramce pewnie stał Pawełek. Gole już w tym meczu nie padły i Śląsk Wrocław zanotował drugi bezbramkowy remis z rzędu. „Wojskowi” wywożą cenny punkt z terenu mistrza Polski i już myślą o następnej potyczce, gdy ich przeciwnikiem będzie Pogoń Szczecin.

źródło: wroclaw.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ