Ks. Jacek Międlar w obronie Justyny Helcyk z ONR!

ksiądz.jpg

Fakty jednoznacznie wskazują, że proces Justyny Helcyk, aktywnej działaczki Obozu Narodowo-Radykalnego, ma znamiona „procesu politycznego”, wzorowanego na procesach z zamierzchłych czasów komunistycznych – napisał na łamach Warszawskiej Gazety ks. Jacek Międlar. – Ma on na celu wyeliminowanie „niepoprawnych politycznie jednostek” oraz zniechęceniu młodzieży do wkraczania w szeregi nacjonalistów. Nie tylko myślę, ale jestem święcie przekonany, że efekt będzie odwrotny, gdyż wielu młodych ludzi pociąga „krew, pot i łzy”, nie zaś postawa bezrefleksyjnego, poklepywanego po plecach motłochu.

Tacy jak ona są przyszłością Kościoła i narodu polskiego. Dlatego wszystkich, którym na sercu leży dobro naszej Ojczyzny, wzywam do zaangażowania się w obronę niesprawiedliwie oskarżonej Justyny Helcyk. Poprzez modlitwę, nagłaśnianie sprawy na wszelkie możliwe sposoby oraz przesłanie przygotowanego listu do prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, prosząc go tym samym o odpowiedź i podjęcie słusznych kroków w celu zatrzymania skandalicznego procesu. Wydaje się, że minister Ziobro nie wie o sprawie, ponieważ znając jego patriotyzm oraz poważne traktowanie sądownictwa, sądzę, że nie przeszedłby obok niej obojętnie.Nie mogę stać niemy i głuchy wobec niesprawiedliwości, jaka spotyka moją przyjaciółkę Justynę Helcyk.

W innym wypadku byłbym zwykłym zdrajcą i tchórzem. Nie ma takiego prawa i zakazu, które stałoby ponad wartością przyjaźni, przyzwoitości i prawdy. Nie było i nigdy nie będzie! Wzburzony okolicznościami, w jakich znalazła się Justyna Helcyk, postanowiłem zabrać publicznie głos w obronie tej, która wielokrotnie broniła mojego kapłaństwa, dobrego imienia oraz duszpasterstwa, które w wyniku działań nieprzyjaciół Kościoła oraz demoliberalnych mediów stało na krawędzi przepaści. Justyna Helcyk, aktywna działaczka ONR, została niesłusznie posądzona o mityczne już nawoływanie do nienawiści wobec nieokreślonej grupy muzułmanów na tle różnic wyznaniowych i rasowych. Grożą jej dwa lata więzienia.

Więcej w najnowszym numerze Warszawskiej Gazety.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ