Paradoks Siemoniaka. Jak zgrywać ofiarę żeby zostać przy korycie

siemoniak.jpg

W wywiadzie dla Gazety Wrocławskiej Tomasz Siemoniak tłumaczy dlaczego zagłosował za usunięciem kolegów z PO m.in. Jacka Protasiewcza, który był zaangażowany w jego kampanię na przewodniczącego partii. – „Czy Siemoniak zdradził Protasiewicza i Huskowskiego?” – pyta gazeta. 

W wywiadzie Tomasz Siemoniak opowiada o swoich wybitnych staraniach w pogodzeniu lidera partii Grzegorza Schetyny z Jackiem Protasiewiczem. 

Chciał, ale nie wyszło – to przesłanie jego długiego wywodu o usilnych staraniach w pogodzeniu Protasiewicza ze Schetyną.

– Wniosek o wykluczenie posłów z partii złożył przewodniczący Grzegorz Schetyna. Do tego wniosku przychyliło się 20 osób, w tym ja. Przeciw były 3 osoby. Po prostu uznaliśmy, że nie ma innego rozwiązania i sprawy zaszły za daleko – powiedział Tomasz Siemoniak Gazecie Wrocławskiej. I dodał, że ze startu na przewodniczącego partii zrezygnował w trosce o jej jedność. 

Czy faktycznie o to chodziło?

-W pewnym momencie nikt chyba nie miał wątpliwości, że Siemoniak nie ma szans ze Schetyną, a gdyby się nie wycofał również zostałby usunięty z partii – mówi nam jeden z członków PO. I komentuje, że Siemoniak i Protasiewicz są „po jednych pieniądza”, wszystko byle zostać przy korycie. – Teraz to już tylko kwestia PR.

Siemoniak powiedział również Wrocławskiej, że „W polityce nigdy nie mówi się nigdy”.

I tu pojawia się pewien paradoks.

W ubiegłym roku Tomasz Siemoniak powiedział w TVP Info: „Nigdy i w żaden sposób nie byłem związany z żadną sprawą korupcyjną lub nieprawidłowościami. Nigdy nie naruszyłem prawa, wypełniając zadania szefa resortu obrony”.
Skąd taka zmiana u Siemoniaka? Przecież w polityce, nigdy nie mówi się nigdy!

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ