11.3 C
Wrocław
Tak Jerzy Miller zdradzał interes Polski po Smoleńsku. Zobacz, co mówił minister...

Tak Jerzy Miller zdradzał interes Polski po Smoleńsku. Zobacz, co mówił minister Tuska

Nie ma żadnych wątpliwości – rząd PO-PSL dopasowywał wersję swojego raportu do tego, co wcześniej przedstawiła strona rosyjska. Świadczy o tym nagranie z 28 kwietnia 2010 roku, które upubliczniła podkomisja smoleńska. Jerzy Miller mówi tam, że należy zadbać o „jednolity przekaz”. Poniżej zamieszczamy całą wypowiedź Millera. 

„Ja od państwa idę do premiera, który chce postawić kropkę nad i. Ponieważ jego różni doradcy różnie podpowiadają rozstrzygnięcia ostateczne po stronie polskiej. W związku z czym ja się zobowiązałem, że w dniu dzisiejszym, w trakcie naszego spotkania poznam państwa opinię, odwiedzę premiera, który podejmie ostateczną decyzję. Jeżeli dobrze zrozumiałem, przyjęcie dla potrzeb strony rosyjskiej interpretacji, że mamy do czynienia z wypadkiem, w którym lot miał charakter pasażerski jest poprawne, co wcale nie znaczy, że zmuszamy się do tego samego traktowania wypadku w polskim obszarze prawa polskiego.

Rozwiązanie dzisiejsze jest poprawne. Komisja wojskowa po stronie polskiej i komisja cywilna po stronie rosyjskiej. Podsumowując ten wątek: rozumiem, że rosyjska komisja działa w reżimie komisji do rozpatrzenia wypadku lotniczego pasażerskiego. Żądamy (ją?) konwencji chicagowskiej, załącznika 13 i to nie przeszkadza nam, akceptujemy i nie podpowiadamy polskiemu premierowi, że powinien zmienić swoje stanowisko w tej sprawie. Ostateczna decyzja należy do premiera [ Donalda Tuska], bo to premier zastrzegł sobie prawo osobistego nadzoru, może to niedobre słowo, ale bieżącego przypatrywania się naszym poczynaniom”

– mówił Jerzy Miller, szef MSW w rządzie PO-PSL, 28 kwietnia 2010 roku.

My działamy po uzyskaniu pierwotnie zgody premiera. Nasze ustalenia zostaną zderzone z ustaleniami rosyjskimi. Nieformalnie, w odbiorze społecznym, jeżeli te raporty będą różne, to będzie do tego cała teoria budowana w społeczeństwie, że albo ten ukrył, albo tamten ukrył, ale na pewno prawda jest gdzieś jeszcze indziej.I w związku z tym, oczekiwałbym, że nasze działanie będzie o tyle niestandardowe, że musi uwzględniać wymogi postępowania cywilnego i wewnętrzne dalsze ustalenia metodologiczne oraz dokumentów kończących muszą być zweryfikowane z punktu widzenia tych okoliczności. Co do tego jestem przekonany

– dodawał.

Państwo zdają sobie sprawę, że to nie jest tylko i wyłącznie dla ministrów, dla generałów, dla komisji przy ministrze infrastruktury. To będzie potężna dyskusja publiczna z różnymi, nieprzyjemnymi dla nas sugestiami. Zaczynamy dotykać istoty problemu. Ja zacząłem od tego, że nie przeszkadza nam fakt, że zgodziliśmy się, że wypadek ma charakter wypadku cywilnego. To jest konsekwencja tego przyjęcia. Jeżeli ten raport będzie według norm wojskowych i nie będzie przystawał do raportów ICAO-wskich, to będzie właśnie ten dysonans, o którym wspomniałem.

– podkreślał Jerzy Miller.

W związku z tym po pierwsze ja bym poprosił, żeby przedyskutować zmianę raportu końcowego, albo wyprodukowanie dwóch raportów końcowych. Może to drugie jest lepsze, aczkolwiek czasochłonne (- przez kogo? – z sali) przez tę komisję naszą. My mamy tutaj cztery podmioty, które będą publikowały coś. Komisję rosyjską, prokuratora rosyjskiego, komisję polską, prokuratora polskiego. Wszystkie te cztery podmioty są wzajemnie od siebie niezależne. W związku z tym albo zadbamy o spójność dialogu ze społeczeństwami – zwłaszcza ze społeczeństwem polskim, bo rosyjskie społeczeństwo, powiedzmy sobie szczerze, przez dwa tygodnie żyło również jakimś tam współczuciem, a po następnych dwóch miesiącach, oprócz garstki w ogóle nie będą zainteresowani – albo zadbamy o jednolity przekaz, który nie sprzyja budowaniu mitów i podejrzeń, albo sami sobie ukręcimy bicz na własne plecy”

– powiedział na zakończenie Jerzy Miller.

Źródło: niezalezna.pl
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ