Polak z Wrocławia, któremu grozi śmierć dostał się do Syrii nielegalnie

14101788_1346802772004029_1738583110_n.jpg

Jak podał portal GazetaWroclawska.pl, przetrzymywany w Syrii wrocławianin przebywał na terenie tego kraju nielegalnie.

Leszek Panek i jego złoty nissan almera – który zamienił na „studio wieszczące nuklearny koniec świata” – znany był wrocławianom od wielu lat. W grudniu o jego zaginięciu poinformowała fundacja Itaka. Z kolei w lutym tego roku został zatrzymany w Syrii przez żołnierzy armii rządowej. Podczas kontroli dokumentów został przez nich postrzelony w nogę. Sąd wojskowy oskarżył go o terroryzm, a według syryjskiego prawa karą za takie przewinienie jest śmierć.

Jak przekazała dziennikarzom GazetaWroclawska.pl syryjska dziennikarka Mariam al-Hijab z Inside Syria, Leszek Panek prawdopodobnie próbował w Syrii nawracać innych. Zrobił to nielegalnie, gdyż nie otrzymał wizy wjazdowej lub pobytowej do tego kraju – czytamy.

Z kolei w Ambasadzie Syryjskiej Republiki Arabskiej w Warszawie, dziennikarze usłyszeli, że Leszek Panek nie starał się o wizę:

Jeśli wkroczył do Syrii, to dostał się tam bezprawnie.
W sprawę uwolnienia wrocławianina zaangażowane jest polskie MSZ.

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ