-1.5 C
Wrocław
Prof. Kucharczyk: Pakt Ribbentrop-Mołotow mówi o niemiecko-rosyjskiej „Hassliebe”. „Historia uczy, że musimy...

Prof. Kucharczyk: Pakt Ribbentrop-Mołotow mówi o niemiecko-rosyjskiej „Hassliebe”. „Historia uczy, że musimy liczyć na siebie”

Pakt.jpeg

Historia uczy nas, że musimy liczyć na siebie, i jak najszybciej, i jak najlepiej się zbroić

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk myśli politycznej i historyk Niemiec.

wPolityce.pl: 23 sierpnia 1939 r. Sowiety i Niemcy podpisały porozumienie, które przeszło do historii jako pakt Ribbentrop-Mołotow. Dokument był paktem o nieagresji między Sowietami i Niemcami, zawierał również tajny protokół, który dokonywał rozbioru Polski, państw nadbałtyckich i Rumunii. Pakt nie był wielkim zaskoczeniem, współpraca niemiecko-sowiecka trwała od 1917 r.

Prof. Grzegorz Kucharczyk, historyk myśli politycznej i historyk Niemiec: Gdyby nie strukturalna, militarna i finansowa pomoc cesarskich Niemiec prawdopodobnie w Rosji nie doszłoby do zainstalowania rządu bolszewickiego. W 1917 r. wywiad niemieckich w zaplombowanym wagonie przetransportował do Rosji elitę bolszewicką, która była na emigracji w Szwajcarii. W pierwszych, kluczowych miesiącach działalności rządu bolszewickiego, kiedy ważyły się jego losy, Niemcy zapewniły mu wsparcie gospodarcze, co miało ogromne znaczenie dla utrwalenia się władzy bolszewików. Niemiecki kapitał był głównym odbiorcą carskiego złota, które bolszewicy przejęli i sprzedawali za bezcen.

Współpraca rozwijała się intensywnie również podczas ofensywy bolszewickiej na Warszawę w 1920 r., dochodziło do tajnych kontaktów między armią niemiecką (Reichswerą) a armią bolszewicką, były plany wspólnego podziału Polski. Po zawarciu w 1922 r. w Rapallo układu między Niemcami a Sowietami, doszło do regularnej współpracy, na poligonach sowieckich Niemcy szkolili się i  rozwijali prace nad bronią, które były objęte embargiem albo ścisłą kontrolą aliantów, czyli bronią chemiczną, pancerną czy lotniczą. Współpraca było rozwijane przez całą dekadę lat dwudziestych i na początku lat trzydziestych.

W 1933 r. kanclerzem Niemiec został Adolf Hitler. Wśród dygnitarzy hitlerowskich były osoby, które ze względów ideologicznych sprzeciwiały się współpracy niemiecko-bolszewickiej, np. Adolf Rosenberg.

Rosenberg wywodził się z Niemców bałtyckich, którzy byli świadkami czym są rządy bolszewickie. Był uważany za głównego po Hitlerze ideologa reżimu narodowosocjalistycznego, jednak najważniejsze było w tej sprawie stanowisko Hitlera. Kiedy czyta się „Mein Kampf” widać fascynację rządami bolszewickimi, jako wzorcem rządów totalitarnych, do którego należy dążyć. W rozmowach ze swoimi najbliższymi współpracownikami Hitler nie krył podziwu nad Leninem i Stalinem, że potrafili stworzyć systemów rządów, który należy przeszczepić na grunt niemiecki. Najlepiej określono to słowo z języka niemieckiego „hassliebe”, które oznacza pomieszanie nienawiści i podziwu. Hitler był zafascynowany inżynierią społeczną bolszewizmu, Józef Goebbels był zafascynowany skutecznością bolszewickiej propagandy i twórczo rozwijał co zapoczątkowali bolszewicy. Przed Reni Lifenstahl i jej filmami propagandowymi typu „Triumf woli” był Siergiej Eisenstein z bolszewickimi filmami „Pancernik Potiomkin” czy „Październik”. Naziści wzorowali się na filmach Eisensteina, idąc śladem Lenina, który podkreślał, że kino jest najważniejszą z form propagandy.

Oba socjalistyczne totalitaryzmy łączyła nienawiść do chrześcijaństwa.

Od strony ideologicznej podstawowym wrogiem bolszewizmu i narodowego socjalizmu była cywilizacja chrześcijańska, a szczególnie jej ostoja czyli Kościół katolicki, w Rosji była to walka z cerkwią prawosławną. Wrogość była nie tylko zaprogramowana ideologicznie, ale i realizowana w praktyce. Hitler odkładał rozprawę z kościołami chrześcijańskimi w Niemczech na czasy po zwycięskiej wojnie. Na ziemiach polskich okupowanych przez Niemcy dochodziło do regularnego księżobójstwa, ponad 1/3 księży, którzy zajmowali się pracą duszpasterską na terenach wcielonych do Rzeszy na Pomorzu, w Wielkopolsce i w środkowej części Polski zginęła w eksterminacji przeprowadzonej planowo i systematycznie przez Niemców.

Czy Polska miała szansę rozbić w dwudziestoleciu międzywojennym układ sowiecko-niemiecki, a w sierpniu 1939 r. nie dopuścić do zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow?

Ze strony niemieckich elit nikt poważnie nie myślał o zbliżeniu z Polską, ani o układzie partnerskim. Wrogość wobec naszego kraju nie była jedynie przypadłością Hitlera. Wspólnym mianownikiem wszystkich kierunków politycznych w Republice Weimarskiej, która istniała w latach 1919-1933, od komunistów przez socjaldemokratów i liberałów po narodowych konserwatystów, była wrogość wobec postanowień traktatu wersalskiego, a zwłaszcza wobec krzywdzących według nich postanowień na Wschodzie. Wrogość do Polski jako do tzw. państwa sezonowego, jak to ujął laureat pokojowej nagrody Nobla za Locarno i liberalny polityk niemiecki Gustav Stresemann łączyła ponad podziałami wszystkie siły niemieckie. Narodowi socjaliści nie wprowadzili w tym zakresie nic nowego do niemieckiej polityki, powtarzali znane i popularne w Niemczech uprzedzenia do naszego kraju.

Nie było żadnej poważnej opcji, która dążyła do porozumienia z Polską, czasem pojawiały się czysto taktyczne porozumienia czy gesty. Trzeba pozbyć się mniemaniom o alternatywie, że razem z Hitlerem mogliśmy walczyć z Rosją bolszewicką, to political fiction, bo ani Niemcy, ani tym bardziej polskie społeczeństwo nie było w stanie tego zaakceptować. Polska nie miała niestety żadnej alternatywy, nie mogła zapobiec podpisaniu układu Ribbentrop-Mołotow. Podpisanie 23 sierpnia 1939 r. paktu Ribbentrop-Mołotow nawiązywało do ugruntowanej tradycji współpracy między Berlinem i Moskwę rozpoczętej w 1917 r. Jedyne, co Polska mogła w 1939 r. zrobić to prowadzić skuteczniejsze działania wywiadowcze. Wywiady państw zachodnich wiedziały o pakcie, ale nie poinformowały o tym swojego sojusznika, czyli Polski. Jedyna szansa przerwania pierścienia niemiecko-sowieckiego pojawiła się na początku lat trzydziestych, ale tu również obracamy się w sferze historii alternatywnej, chodzi o tzw. wojnę prewencyjną wobec Niemiec, której prowadzenie miał rzekomo rozważać Piłsudski. Wtedy był ostatni moment, kiedy Polska mogła złamać okalający nas pierścień niemiecko-sowiecki. Wiosną czy latem 1939 r. nie było na to już żadnych szans. W marcu 1939 r. niemiecki rząd sporządzone przy współpracy mniejszości niemieckiej mieszkającej w Polsce listy proskrypcyjne, na których znaleźli się przedstawiciele polskich elit przeznaczeni do eksterminacji, co potem w ramach akcji „Tannenberg” było systematycznie prowadzane przez Niemców.

Jaką naukę dla współczesnego bezpieczeństwa Polski można wysnuć z zawartego 23 sierpnia 1939 r. paktu Ribbentrop-Mołotow?

Historia uczy nas, że musimy liczyć na siebie, i jak najszybciej, i jak najlepiej się zbroić.

Rozmawiał Tomasz Plaskota.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ