18.9 C
Wrocław
Waszczykowski o dyplomatycznej ofensywie MSZ i ujawnieniu dokumentów ws. 10/04: “To kwestia...

Waszczykowski o dyplomatycznej ofensywie MSZ i ujawnieniu dokumentów ws. 10/04: “To kwestia kilkunastu dni

Wasczykowski5.jpeg

Właśnie w tej chwili należy utrzymać dialog z Turcją i zachęcać to państwo do współpracy z Europą

— powiedział Witold Waszczykowski w rozmowie z wPolityce.pl.

 

wPolityce.pl: Zachodnie media komentują ostatnie pańskie wizyty zagraniczne. Czytamy o tym, że „Polska prezentowała się w osobie Witolda Waszczykowskiego bardzo suwerennie” i o tym, że nasz kraj „wtrąca się zdecydowanie do spraw europejskich”. Czy Pan sam jest zadowolony ze swoich ostatnich wyjazdów?

Witold Waszczykowski, Minister Spraw Zagranicznych RP: Jestem z tych wizyt zadowolony. Pamiętajmy jednak, że każda z nich miała inny charakter. Wizyta w Turcji miała za zadanie podtrzymać polską inicjatywę, by stworzyć na flance wschodniej strukturę trójkąta najsilniejszych państw flankowych. I to nam się udało utrzymać. Jesteśmy w dalszym ciągu w procesie konsultacji, a za kilka miesięcy mamy spotkanie w Bukareszcie i będziemy to kontynuować w Warszawie. Po drugie, była to misja rekonesansowa, by sprawdzić jak wygląda sytuacja w Turcji i czy rzeczywiście ten kraj dokonał znaczącej reorientacji swojej polityki, w tym w stosunku do Rosji. Dowiedzieliśmy się, że takiej reorientacji nie ma. Ankara wraca oczywiście do współpracy gospodarczej z Kremlem, odtwarza kontakty handlowe, które zostały zawieszone po zestrzeleniu rosyjskiego samolotu.

Pozostaje jednak ważnym partnerem w ramach NATO i nie ma tu mowy o odwracaniu sojuszy i przejściu na drugą stronę polityki, szczególnie wobec Syrii. Turcji w dalszym ciągu zależy na tym, by Syria była krajem niepodzielonym, zachowała swoje terytoria. Tu widzimy rozbieżność z Rosjanami.

Jaki miała charakter wizyta w Niemczech i na Węgrzech?

Wizyta w Weimarze i Berlinie była próbą ożywienia Trójkąta Weimarskiego, który w ostatnich latach obumierał. Przypomnę, że poprzednie spotkanie na  szczycie prezydenckim odbyło się ponad 5 lat temu. W wypadku naszego spotkania mamy do czynienia z pozytywną odpowiedzią w tej sprawie. Francuzi zadeklarowali, że taki szczyt zorganizują zwołają jeszcze w listopadzie tego roku. Ze zrozumieniem przyjęto też cały pakiet propozycji, które przedstawiłem.

Chodzi o współpracę w ramach Trójkąta, od najwyższego szczebla po różne spotkania ministerialne, branżowe. Przyjęto z zadowoleniem możliwość konsultowania się m.in. przed Radami Europejskimi. Odpowiedź jest pozytywna, więc czekamy na realizację tych postanowień.

Jak wyglądało spotkanie w Budapeszcie? Czego dotyczyło?

Przy okazji spotkania ambasadorów węgierskich odbyły się konsultacje ministrów spraw zagranicznych państw Wyszehradzkich. Rozmawialiśmy m.in. o kwestii Brexitu i reformy Unii Europejskiej. Było wiele zbieżnych punktów dotyczących przyszłości Wspólnoty. To dobre przygotowanie do kolejnego spotkania przedstawicieli państw Grupy Wyszehradzkiej, które odbędzie się na poziomie szefów rządów, a będzie miało miejsce 6 września w Krynicy. W Budapeszcie rozmawialiśmy również o priorytetach polskiej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej i możliwości spotkania w różnych konfiguracjach. Chodzi o zapraszanie przedstawicieli innych państw. Planujemy rozmowy z przedstawicielami Turcji, Wielkiej Brytanii czy też spotkanie Wyszehrad-Trójkąt Weimarski. Nie zapominamy też o naszych dalszych partnerach, takich jak Korea i Japonia, którzy współpracują z nami od lat. Przygotowujemy też ewentualne spotkanie z Ukrainą.

W Weimarze mówił Pan, że Polska wzięła odpowiedzialność za wschodnią granicę Unii Europejskiej i NATO. Nie uważa Pan, że dla naszych partnerów na Zachodzie ważniejsza jest kwestia południowej flanki i przez to nasz problem schodzi na dalszy plan?

Schodzi, ale my nie zabiegaliśmy o dodatkowe wsparcie. Radzimy sobie z tą granicą i jednocześnie przypominamy jak ważna jest ta kwestia. Jako jedyne państwo NATO i Unii Europejskiej graniczymy jednocześnie z Rosją i Ukrainą, czyli z agresorem jak i ofiarą agresji. Jesteśmy państwem, które prowadzi bardzo liberalną politykę wizową wobec Białorusi i Ukrainy, w rezultacie czego w zeszłym roku wydaliśmy ponad 900 tysięcy wiz Ukraińcom, co stanowi połowa tego co przyznała cała Unia Europejska. Jesteśmy otwarci i obywatele wspomnianych państw mają możliwość poprzez Polskę zobaczyć jak wygląda kraj będący w Unii Europejskiej i NATO. Przypominamy, że ta granica jest przez nas pilnowana i dobrze zarządzana.

Wracając do tematu Turcji. Nie obawia się Pan, że pańska wizyta w Ankarze, niedługo po nieudanym zamachu stanu i kontrowersjach związanych z działaniami podjętymi przez prezydenta Erdogana, zostanie źle odebrana przez państwa Zachodu? Pojawił się Pan tam jako jeden z pierwszych ważnych ministrów Unii Europejskiej.

Nie obawiam się tego. Po pierwsze, byłem tam razem z Lazarem Comanescu, moim rumuńskim odpowiednikiem. Przed nami Ankarę odwiedził szef MSZ Węgier Péter Szijjártó, a po nim Słowak Miroslav Lajczak, który pojechał tam nie tylko jako słowacki minister, ale też reprezentant prezydencji unijnej. Turcję odwiedził również Elmar Brock czyli szef komisji spraw zagranicznych Parlamentu Europejskiego, a także wiceminister spraw zagranicznych Niemiec Markus Ederer. A w następnych dniach zaplanowane są wizyty kolejnych ministrów państw unijnych. Reprezentuję stanowisko iż właśnie w tej chwili należy utrzymać dialog z Turcją i zachęcać to państwo do współpracy z Europą.

W Weimarze mówił Pan również o problemie Brexitu, o potrzebie reakcji na tę kwestię. Od decyzji Brytyjczyków mija już jakiś czas, a reakcji Unii Europejskiej nie widzimy.

Do Brexitu jeszcze nie doszło. Póki co mamy wyniki referendum, a formalna notyfikacja w oparciu o 50. artykuł Traktatu Europejskiego nie została złożona. I to z oczywistych względów. Wyniki referendum po prostu zaskoczyły rządzącą elitę polityczną Wielkiej Brytanii. Dziś w Londynie jest nowy rząd, nowa premier i nowy minister spraw zagranicznych, którzy niedawno przejęli obowiązki i potrzebują czasu, by opracować strategię negocjacyjną, a przede wszystkim by ustalić cele. Te cele powinny być dwa – pierwszy to wyjście z Unii, a drugi, to nowy status Wielkiej Brytanii wobec Unii Europejskiej. Potrzebują na to czasu i jest to przyjmowane ze zrozumieniem przez wielu polityków europejskich, w tym również przez panią kanclerz Merkel. Czas potrzebny jest też nam jako Europie, by opracować nasze cele negocjacyjne. Musimy ustalić w jaki sposób rozstaniemy się z Wielką Brytanią i jaki status zaproponujemy temu państwu. Póki co tych celów nie ma.

Zapowiadał Pan, że światło dzienne ujrzą nieznane do tej pory dokumenty dotyczące katastrofy smoleńskiej. Dokumenty te są już odtajnione, kiedy zostaną upublicznione?

Proszę o cierpliwość, to kwestia kilkunastu dni…

Znajdziemy w nich coś szczególnie ważnego?

Jest w nich ewidentnie wskazane, że rosyjska jak i polska strona nie chciały, by w prezydent Lech Kaczyński brał udział w jednej uroczystości z Rosjanami. Mocno tę kwestię akcentowała strona rosyjska, a strona polska całkowicie się temu podporządkowała. Nie jest prawdą, że ten temat pojawił się dopiero w lutym 2010 roku w czasie rozmowy telefonicznej Władimira Putina z Donaldem Tuskiem. Ta sprawa była dyskutowana już od jesieni 2009 roku.

Rozmawiał Tomasz Karpowicz

źródło:wpolityce.pl

fot: toutube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ