Kompromitacja Kijowskiego podczas adycji radiowej

kijewski.jpg

Mateusz Kijowski, nazywany przez niektórych “obrońcą demokracji”, najwyraźniej idzie szlakiem wytyczonym przez Ryszarda Petru. I dokonuje spektakularnych autokompromitacji. Tak jak dzisiaj na antenie RMF FM, gdy nie potrafił odpowiedzieć na konkretne pytania. Dotyczące jego manifestów.

Liderowi KOD-u zdarza się Polaków autentycznie rozbawić. Chociażby, gdy wsparł akcję „skutecznego egzekwowania alimentów”. 

Kilka razy też próbował nieudolnie zrobić z siebie męczennika.

Dzisiaj dał inny popis. Będąc gościem RMF FM w “Popołudniowej Rozmowie” jak zwykle powtarzał te same frazesy. Gdy jednak dostał konkretne pytanie zrobiło się ciekawie. Wyszło na jaw, że Kijowski nie potrafi obronić nawet własnych haseł.

Tak wyglądała wymiana zdań między dziennikarzem a szefem KOD-u:

20 listopada zeszłego roku pojawił się manifest KOD-u, zaczynający się słowami: “demokracja w Polsce jest zagrożona”. Pan wczoraj mówi: “Polska nie jest w tej chwili krajem demokratycznym”. To kiedy skończyła się demokracja w Polsce?
Demokracja zaczęła się kończyć wtedy, kiedy ustanawiano ustawy ograniczające prawa człowieka.

A kiedy skończyła się konkretnie?
Oczywiście to nie jest takie ostre, żeby można było wskazać konkretną datę.

Jak się mówi “demokracji w Polsce nie ma”, to jest ostre stanowisko.
Tak jest, ale to jest tak: kolejne prawa obywatelskie były odbierane kolejnymi ustawami. Prawo do prywatności ustawą o policji i inwigilacji. Prawo do uczciwego postępowania sądowego w momencie, kiedy była wprowadzona ustawa o prokuraturze. Prawo własności w momencie, kiedy była wprowadzona ustawa o obrocie ziemią rolną. I tak dalej, i tak dalej.

Rzecznik Praw Obywatelskich w tym studiu Adam Bodnar mówił, że mamy w Polsce 45 proc. demokratycznego państwa prawa. Pan się z nim nie zgadza?
Wie pan, to są oczywiście określenia ocenne i trudno jest mówić, że nie ma demokracji – co to znaczy? Czy musi być 100 proc.?

Pan mówi “nie ma demokracji”.
Nie no, dobrze, no oczywiście nie ma dużej części demokracji, że nie ma 50 proc. demokracji, prawda?

Czyli wycofuje się pan z tego co wczoraj powiedział?
Nie nie, no to jest takie trochę, wie pan, dyskusja jak było w kabarecie Tey: Jedno koło? Jak to jedno, trzy sprawne, tak? Ale samochód jeździ czy nie?

“Jak było w kabarecie” – tak, to doskonała puenta.

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ