Pani Przybysz należą się podziękowania. Może dzięki jej wyznaniu ktoś zobaczy, że na końcu tej drogi jest śmierć dla chorych i starych?

czarny.jpg

Pani Przybysz należą się podziękowania. Jej deklaracja, że dokonała aborcji bo miała już „jakąś wizję swojego życia”, nie chciała wracać do pieluch, i nie chciała szukać większego mieszkania, jest beznadziejnie prymitywna, ale przynajmniej szczera. Lepsze to niż mnożące się jak grzyby po deszczu relacje o „zagrożeniu życia”, w które za grosz nie wierzę.

Podziękowania należą się pani Przybysz (przyznaję, że wcześniej nie znałem tej wokalistki) przede wszystkim za to, że konsekwentnie wskazała nam finał drogi obranej przez tak znaczną część polskiego społeczeństwa. Jeśli konsumpcja – dóbr i doznań – jest najważniejszym celem życia, jeśli nie ma nic poza horyzontem, to tak to będzie wyglądało. Zarówno w odniesieniu do dzieci nienarodzonych, jak i starszych.

Bo co mają zrobić Przybysze, gdy mama/babcia/tata/dziadek zapadną na zdrowiu, zaczną robić pod siebie, wymagać nie tylko pomocy materialnej, ale i wożenia do lekarzy, a być może stałej opieki? Trochę pewnie pomogą, ale do siebie nie wezmą (małe mieszkanie, dużo książek), a później pozostanie tylko proszenie (czytaj: wywieranie presji), by poprosili o eutanazję, o uznanie, że – jak to już proponuje się w Holandii – „życie zostało wypełnione”.

Świat wartości, który znaczna część Polaków zaimportowała za pośrednictwem lewicowo-liberalnych mediów i uznała za swój, nieuchronnie do tego prowadzi.Aborcja eugeniczna, aborcja na życzenie, eutanazja chorych i starych. Liberalny postęp, który żwawo pędzi nazistowskimi torami. Ludzie mili dla kotów, koni i bobrów, okrutni dla bliźnich, także tych najbliższych. Przy okazji niebywale agresywni wobec świata chrześcijańskiego. Bo mówi, że trzeba i można inaczej, bo istnieje, bo głosi Ewangelię. Czasem cicho, bo zastraszony, ale jednak głosi.

Egoizm nie znosi konkurencji. A to egoizm rządził w Polsce przez ostatnie ćwierć wieku. W sensie społecznym nadal jest potężny, ale wybory przegrał. I dlatego tak głośno wrzeszczy, tak intensywnie protestuje. Boli go, że ktoś chce inaczej, że ktoś myśli nie tylko o „tu i teraz”, ale również o pokoleniach tak przyszłych, jak i minionych. Że ktoś chce widzieć całość, łańcuch zdarzeń i czasów, przyczyny i skutki. Wreszcie, że ktoś widzi wokół siebie coś większego i ważniejszego niż stan konta – tego z doznaniami, i tego z pieniędzmi.

Ta nasza polska batalia to nie tylko zderzenie „trzeciego pokolenia AK” z „trzecim pokoleniem UB”. To także zderzenie toksycznego egoizmu z myśleniem wspólnotowym, solidarnym, ujmującym się za tymi realnie słabszymi.

Od nas wszystkich, od każdego z nas, zależy, czy nad Polską zapanują agresywne potwory, które nie potrafią nawet zobaczyć swojego upadku, czy też jednak ludzi dobrej woli będzie więcej.

Czasu jest niewiele, siły zła potężne, a nasza bierność, niestety, narasta.

Zdjęcie Jacek Karnowski

autor: Jacek Karnowski

zródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ