Wrocław ma w dalszym ciągu duży problem z jawnością wydatków

wrocław z logo.jpg

Na dzisiejszej konferencji prasowej Pani Poseł  Mirosława Stachowiak – Różecka oraz Radny Marcin Krzyżanowski  podkreślili, że utworzony rejestr umów jest fikcją. 

Swoje stanowisko opublikowali w oświadczeniu :

“Wrocław ma w dalszym ciągu duży problem z jawnością wydatków. W 2015 prezydent Dutkiewicz zdecydował o powstaniu urzędowego rejestru umów. Posunięcie to miało związek z naciskiem wielu środowisk oraz z groźbą odbycia się referendum obywatelskiego. Chcemy  jednak zwrócić uwagę na pozorność tej decyzji i niestety jej głównie PR-owy charakter. W wypadku wrocławskiego rejestru umów diabeł  tkwi w szczegółach. Po dłuższych wysiłkach zmierzających do poznania zasad w oparciu o jakie powstaje rejestr umów, udostępniono nam dokument, w oparciu o który prowadzony jest wrocławski rejestr umów – to ZARZĄDZENIE NR K/40/15 PREZYDENTA WROCŁAWIA z dnia 22 grudnia 2015 r. w sprawie publikacji informacji w Urzędowym Rejestrze Umów. Ów rejestr umów obejmuje tylko wydatki Urzędu Miejskiego Wrocławia, natomiast środki publiczne wrocławski magistrat wydaje w sumie poprzez kilkadziesiąt jednostek organizacyjnych i spółek miejskich. W związku z tym, wartość umów publikowanych w rejestrze stanowi tylko część środków wydawanych każdego roku przez Wrocław. Sam rejestr wydatków Urzędu Miejskiego mimo, iż ujawnia fragment wydatków (znakomita większość umów w nim publikowanych to dotacje na podłączenia kanalizacji lub wymianę pieców) to jeszcze zawiera niepokojące obostrzenia. Zarządzenie nr K/40/15 w sprawie publikacji informacji w Urzędowym Rejestrze Umów (paragraf 6) nie pozwala na publikację umów zleceń czy umów o dzieło. W przypadku kwestii ujawniania tego rodzaju umów warto przywołać wyrok  Sądu Najwyższego z roku 2012 (sygn. I CSK 190/12) który stwierdza, że „ujawnienie imion i nazwisk osób zawierających umowy cywilnoprawne z jednostką samorządu terytorialnego nie narusza prawa do prywatności tych osób”. W związku z wyrokiem Warszawski Ratusz kierowany przez Hannę Gronkiewicz-Waltz był zmuszony opublikować ten typ umów. Nie ma więc żadnych powodów, aby nie wspominać o tego typu umowach we wrocławskich rejestrze.

Kolejny kontrowersyjny zapis, który ogranicza jawność wydawanych środków znajdziemy w paragrafie 7. Zgodnie z jego treścią  ujawnienie danej umowy następuje dopiero po podjęciu odpowiedniej decyzji  pracownika odpowiedzialnego za realizację umowy w porozumieniu z dyrektorem komórki organizacyjnej. Zapis taki sprawia, iż decyzja taka nie musi zapaść w każdym przypadku, co de facto oznacza uznaniowość i możliwość „ukrycia” niewygodnej umowy.

Powstanie rejestru może wydawać się sukcesem. Nie chcemy deprecjonować tego wspólnego osiągnięcia – niemniej jednak bardzo dużo zostało jeszcze do zrobienia w kwestii jawności wydatków we Wrocławiu. Należy go zdecydowanie poszerzyć o kolejne jednostki organizacyjne, a także rozpocząć publikowanie umów zleceń oraz o dzieło. Musi z zarządzenia zniknąć zapis umożliwiający niepublikowanie informacji o zawarciu umowy. Presja ze strony mediów, ruchów miejskich, posłów, a także pozostałych radnych jest niezbędna. Każdy kto nieco bardziej zainteresował się zagadnieniem jawności wydatków miast wie, że rejestr we Wrocławiu to niestety tylko skromny początek walki o jawność wydatków. Aby się o tym przekonać wystarczy zajrzeć na strony www rejestrów Poznania czy Warszawy, w których znajdziemy zarówno informacje o jednostce organizacyjnej zwierającej umowy, jak i umowy zlecenia. Brak kompletnego rejestru uniemożliwia kontrolę nad wydatkami miasta mieszkańcom, a także radnym. Oznacza to, że Prezydent Wrocławia utrudnia radnym sprawowanie ich mandatu.” 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ