“Jesteśmy inwigilowani! Dowody? Nie mamy dowodów. I nie potrzebujemy ich!” Jest też zapowiedź marszu 11 listopada

Kijowski.jpg

Mateusz Kjowski odpowiada na pytania o dowody na rzekomą „inwigilację”, jaką mają stosować wobec KOD służby specjalne. Kuriozalna wymiana zdań na Twitterze…

 

 

 

Więdnący w oczach ruch Mateusza Kijowskiego rozpaczliwie podpina się też pod kolejne wydarzenia, by tylko przypomnieć się znudzonej już publice. Dziś lider KOD zapowiedział, że jego przerzedzone szeregi gotowe są do marszu, który w zamyśle, ma zakłócać obchody Święta Niepodległości i coroczny Marsz Niepodległości, który co roku gromadzi dziesiątki tysięcy uczestników.

Egzotyczna impreza Kijowskiego ma już nawet swoja prowokacyjną nazwę. To „KOD Niepodległości”, która nawiązuje do „Marszu Niepodległości”. Lider KOD zapowiada, że będzie to impreza „lekka, łatwa i przyjemna”.

Będzie atrakcyjnie, będzie spokojnie, będzie radośnie, będziemy wspólnie świętować niepodległość Polski.

–zapowiada Kijowski.

Oczywiście Kijowski zapewnia, że jego impreza nie jest próbą konfrontacji z Marszem Niepodległości, organizowany m przez środowiska narodowe, ale już sugeruje, że ktoś może zaatakować pikietę KOD.

KOD-owi „trudno jest odpowiadać za tych, którzy chcieliby KOD zaatakować”.

– powiedział Kijowski, dając do zrozumienia, że liczy się z jakąś formą przepychanek.

Zadowolony z siebie oraz stanu przygotowań do marszu, Mateusz Kijowski, musiał dzisiaj przełknąć kilka trudnych pytań od dziennikarzy. Ci pytali lidera KOD o woltę jaką wykonał Lech Wałęsa, który porzucił KOD i przystąpił do egzotycznej koalicji z Grzegorzem Schetyną.

Lech Wałęsa nie odchodzi z KOD-u, nigdy nie był członkiem KOD-u, razem z KOD-em jeździł po Polsce, ustaliliśmy pewien cykl spotkań, jeszcze jest 6 spotkań do zrealizowania i te spotkania się realizują.

– Kijowski robił dobrą minę do złej gry.

O fakcie utraty poczucia rzeczywistości u Mateusza Kijowskiego świadczy też, ton, w którym wyrażał się dziś o ultimatum Komisji Europejskiej dla polskiego rządu, dotyczącego wdrożenia wydanych w lipcu zaleceń dotyczących „ochrony praworządności”. Komentując tę kwestię, Mateusz Kijowski, nie krył buty i arogancji

**Przez te trzy miesiące władze nie zrobiły nic w celu przywrócenia praworządności.(…)To był czas wyznaczony, żeby Polska wróciła na ścieżkę praworządności, żeby zaczęła przestrzegać swoich własnych praw.(…) UE nie próbuje nam narzucić jakiś obcych ustaw, nie próbuje nas wpuścić w jakąś swoją własną ścieżkę działania, domaga się tylko, żeby Polska przestrzegała swoich własnych praw”.

– stwierdził buńczucznie Kijowski i wrócił do swojej starej śpiewki.

PiS niszczy trójpodział władzy w Polsce, próbuje zawłaszczyć władzę sądowniczą i atakuje Trybunał Konstytucyjny, który jest najwyższym organem władze sądowniczej”. Taka postawa polskiego rządu bardzo poważnie narusza polskie interesy w Polsce i w świecie.

– snuł swoją starą śpiewkę.

Mateusz Kijowski chyba nie zauważył, ze banały na temat rządów Prawa i Sprawiedliwości oraz rozpaczliwe poszukiwanie sojuszników już nie działają na opinię publiczną. Już nawet „drobnica” sejmowa pod wodzą Stefana Niesiołowskiego oraz Michała Kamińskiego nie reaguje na pokrzykiwania lidera KOD. Miara upadku ruchu stał się fakt, że nawet Lech Wałęsa przestał się interesować Komitetem Obrony Demokracji. Zbliża się ostatnia zima tego ugrupowania.

źródło: wpolityce.pl

fot: youtube

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ