Bartłomiejczyk: Działania Rosji mogą niepokoić lecz ich celem nie jest Polska

putin.jpg

Od dłuższego czasu za naszą wschodnią granicą trwa prężenie muskułów i oscentacyjne demonstrowanie siły militarnej przez Rosję. Wielu publicystów wręcz ociera się o twierdzenia wieszczące nadchodzącą wojnę. Rosjanie ostatnimi czasy dali kolejny pokaz, ich fregaty mogące przenosić broń nuklearną pojawiły się na Bałtyku. Daleki jestem jednak od stwierdzenia, że wojna wisi w powietrzu.

Rosja robi dokładnie to co robią USA i to co zrobiło by każde mocarstwo w jej sytuacji. Ktoś zapyta jaka to sytuacja ? Przecież Rosjanie napadli Ukrainę, to oni są tym złym. Tak faktycznie taki obraz został wykreowany w mediach i utrwalony w opinii publicznej. Jednak spróbujmy troszkę spojrzeć oczami Rosji. To państwo posiadające siłę mocarstwa, pewną strefę wpływu, pewne porozumienia i układy, podobnie jak USA. Rosja w przeciwieństwie do Waszyngtonu nie rozmieszcza po świecie swoich baz i nie stacjonuje niemal w każdym zakątku świata, ale ma pewne warunki na podstawie których zachowuje pasywność i te warunki zostały naruszone. Pierwszą rysą była chęć rozmieszczenia tarczy antyrakietowej.

Rosjanie wiedzieli, że instalacja nie jest przeciwko Iranowi jak się mówiło lecz z myślą o Rosji, wówczas rozpoczęli żmudną naprawę sił zbrojnych. Potem przyszły wojny na bliskim wschodzi, destabilizacja regionu w którym Rosjanie posiadali swoje wpływy jak choćby w Iraku, zmniejszyła jej pole oddziaływania, co mogło podziałać w sposób ostrzegawczy dla Kremla, wyobraźmy sobie że Rosja przypuszcza Inwazję w Południowej Ameryce, cóż USA nie pozostały by bierne. Punktem zwrotnym była Gruzja. Rewolucja i pro zachodnie wystąpienia były zbyt blisko Rosji. W myśl odwiecznej strategii, wszystkie przygraniczne kraje muszą być pod wpływem Rosji, tak by żadne inne mocarstwo nie mogło rozlokować armii przy jej granicach. Ta strategia się sprawdza, Rosjanie nauczeni wojną z Niemcami uważają ją za konieczność. Wyjątkiem jest Polska i Kraje Bałtyckie, tutaj odpuścili. Jednak ani Gruzji ani Ukrainy nie mogą. Ponieważ w perspektywie lat USA umieściły by tam swoje siły i dlatego Rosjanie sięgnęli po środki ostateczne. Nowa zimna wojna jest faktem, ale daleko jej jeszcze do wojny konwencjonalnej. Polska im dalej odsuwa się od Ukrainy tym bardziej staje się bezpieczna.

Za rządów PO, zaangażowanie Polski było bardzo duże i cena za nie równie spora, dziś polski rząd odpuszcza, nie okazuje wylewnego poparcia, nie ciągnie go do współdecydowania o Ukrainie i tym samym spadł poziom agresji względem Polski. Okręty na Bałtyku mają pokazać Amerykanom, że Rosja jest w stanie rozmieszczać siły strategiczne równie skutecznie jak Waszyngton i podpłynąć nawet do wybrzeży Wielkiej Brytanii swoimi lotniskowcami. Trwa pokaz możliwości strategicznych.

autor: Arkadiusz Bartłomiejczyk

Jako politolog analizuję i komentuje wydarzenia w Polsce i na świecie, byłem organizatorem licznych konferencji naukowych poświęconych bezpieczeństwu Polski, które organizowałem jako prezes Wrocławskiego Koła Naukowego Politologów. Autor książki poświęconej tematyce bezpieczeństwa Polski zatytułowanej ,,Konflikt na Ukrainie a Bezpieczeństwo Polski w zachwianym ładzie postzimnowojennym”.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ