Rzeczywistość dogoniła najgorsze przeczucia autora „Operacji Aksamit” ws. ostatnich afer III RP

sowa23.jpg

Nasza wiedza na temat afery podsłuchowej jest mizerna. A mimo to sprawa już trafiła na karty powieści. Z zagadkowymi szczegółami…

Znajomy policjant był przekonany, że ktoś taki jak Krzysztof Koziołek nie istnieje. Ot, autor poczytnych powieści sensacyjno-kryminalnych był jego zdaniem alter ego jednego z oficerów służb, który dobrze zna podskórne procesy mające wpływ na państwo. Mylił się.

Krzysztof Koziołek istnieje naprawdę i ma się dobrze, choć w ostatnim czasie wiele osób zaczęło się niepokoić o jego bezpieczeństwo. Autor w swojej ostatniej książce „Operacja Aksamit” wciąga nas w brutalny świat, w którym nieformalna grupa utworzona przez polityków partii rządzącej planuje olbrzymi skok kosztem państwa i robię, co tylko w ich mocy, żeby sprawa nie wyszła na jaw. Nie sposób nie zauważyć nawiązań do afery podsłuchowej i sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego.

Takie nawiązanie nie dziwią. Pisarze nie od dziś inspirują się prawdziwymi wydarzeniami, zwłaszcza gdy można przypiąć im piękną łatkę teorii spiskowej. Sęk w tym, że Koziołek w swojej książce, napisanej już kilka miesięcy temu (miałem przyjemność zapoznać się z maszynopisem), porusza kwestie, które dopiero teraz ujrzały światło dzienne. A może opis szczegółów afery reprywatyzacyjnej i udziału członków rodziny prominentnych polityków był zasługą zdolności profetycznych Koziołka? Bez względu na pakiet umiejętności autora, sam zainteresowany powiedział mi, że włos zaczyna mu się jeżyć włos na głowie. Niekiedy wyobraźnia pisarza posługującego się faktycznymi przesłankami może okazywać się kluczem do rozszyfrowania… spisku. I chociaż brzmi to niemal paranoicznie, właśnie tego doświadczył autor „Operacji Aksamit”.

Co do warstwy literackiej, pozostawiam pole zawodowym krytykom. Warto jednak zwrócić uwagę na oryginalny sznyt powieści Koziołka. Choć akcja toczy się wokół wydarzeń o ogólnokrajowym znaczeniu, autor wskazuje, że wpływ na poszczególne trybiki machiny wydarzeń mogą mieć ludzie przebywający poza areną polityczną.

Bo kto powiedział, że akcja dobrej powieści sensacyjnej musi rozgrywać się gdzieś w cieniu wielkich wieżowców ogromnych metropolii? Krzysztof Koziołek, przenosząc akcję „Operacji Aksamit” w winne miejsca, udowadnia, że układ mafijno-polityczny może dopaść człowieka wszędzie.

Autor brawurowo wciąga czytelnika w walkę swoich bohaterów z emisariuszami bezdusznej państwowej machiny rodem z PRL-u.

Tylko czy obecni sternicy władzy wnoszą wystarczająco dużo wysiłku, by z podobną brawurą niszczyć ziarno patologii, a nie tylko jej zatrute owoce?

autor: Aleksander Majewski

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ