Marzena K. wyszła z aresztu i za miliony od miasta buduje sobie posiadłość na peryferiach Warszawy


Oskarżona Marzena K, wyszła na wolność, spokojnie żyje i buduje dla swojej rodziny bardzo wygodną posiadłość na peryferiach Warszawy. I nikt nie może, przynajmniej na razie, nic jej zrobić.

Ze stołecznego ratusza dostała już na konto niemal 40 mln zł. 18 października wyszło na jaw, że pazerna urzędniczka Ministrostwa Sprawiedliwości domaga się jeszcze 80 milionów złotych odszkodowania za teren na warszawskim Powiślu.

Nic więc dziwnego, że Marzena K. znalazła pół miliona złotych na kaucję, by szybko wyjść z aresztu.

Teraz ma nie tylko dużo pieniędzy, ale i czasu by doglądać wykończenia domu, który buduje sobie na peryferiach Warszawy

—opisuje fakt.pl.

Oskarżona Marzena K. dba żeby jej życie wyglądało zwyczajnie i nie obnosi się z tym, ile ma pieniędzy.

Jeździ nie rzucającym się w oczy suzuki, zakupy robi w jednym z popularnych dyskontów. Na nowym lokum jednak oszczędzać nie zamierza. Razem z mężem kończy budowę „komfortowego domu jednorodzinnego, niepodpiwniczonego, przeznaczonego dla 5-6 osobowej rodziny z garażem dwumiejscowym”

—opisuje tabloid.

Ładna działka w dobrym miejscu, duży dom i jego wykończenie – to daje pokaźną sumę. Marzena K. wciąż ma z czego płacić i o pieniądze nie musi się martwić. Bezkarność może się jednak szybko skończyć…

fot. youtube.com

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. To jest efekt nie tylko moralnej destrukcji wymiaru sprawiedliwości.W POst PRL sędziami zostawał narybek byłego aparatu, ludzie o niskim morale. Stąd ich poparcie dla złodziejskiej opcji. Bliżej im do korzeni…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ