Kukiz dla wpolityce.pl: Wierzę w dobre intencje Kaczyńskiego

013963_r0_940.jpg

Prezes Kaczyński może mieć dobre intencje – szczerze wierzę, że je ma – ale jeden człowiek nie jest w stanie wszystkiego upilnować

— mówi Paweł Kukiz (poseł i lider Kukiz‘15) w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Minął rok od wyborów parlamentarnych i zmiany władzy, wkrótce minie rok od przejęcia rządów przez PiS. Jak ocenia Pan tę ekipę?

Paweł Kukiz, lider ruchu Kukiz‘15: Przyszedłem tutaj nie jako podmiot partyjny, ale jako ruch obywatelski, który działa z założeniem, że cały ustrój polityczny jest do zmiany. Nie interesuje mnie naprawa tego ustroju. Natomiast wie Pan, panie redaktorze, gdybym miał porównywać Platformę i dzisiejszy PiS, to…

… zastanawia się Pan, więc zgaduję: to zagryzłby Pan zęby i ocenił, że PiS jest lepszy.

Tak, ale ja nie chcę zagryzać zębów! Chcę takiego społeczeństwa i takiej konstrukcji państwa, gdzie istnieją instrumenty kontrolne nad władzą także w trakcie trwania kadencji. Na razie to sytuacja wygląda tak, że mamy dwanaście godzin – raz na cztery lata na zdecydowanie tego, co się będzie działo przez cztery lata. Wie Pan, skąd się biorą te wszystkie konflikty na ulicach? Dlatego, że mamy wysoki próg frekwencyjny przy referendach ogólnokrajowych. Niestety, mam wrażenie, że wszystkim partiom zależy na tym, by na ulicy się kotłowało, bo pewne sprawy można wtedy załatwić w ciszy gabinetów…

I tutaj, Pana zdaniem, żadna dobra zmiana nie zaszła.

Żadna. To znaczy, wie Pan… Dużym plusem jest na przykład fakt natychmiastowej reakcji Kaczyńskiego i ministra Kamińskiego przy ucinaniu łbów hydrze. Mówię o gabinetach politycznych, nepotyzmie… Ale to hydra – jeśli nie wprowadzimy legislacji i ustaw, które zapobiegną nepotyzmowi, protekcji, to odrąbie Pan jeden łeb tej hydrze, a odrośnie osiem… Prezes Kaczyński może mieć dobre intencje – szczerze wierzę, że je ma – ale jeden człowiek nie jest w stanie wszystkiego upilnować. Nawet z tak wnikliwym funkcjonariuszem, jakim jest Mariusz Kamiński, co mówię bez żadnej ironii. To musi być legislacja – i to też nie na zasadzie powołania komisji. Musi być litera prawa, która zapobiega patologiom. I to po to tu przyszedłem, a nie po to, by oceniać, czy lepsze jest PiS czy PO. Trzeba zmienić ustrój – to jest podstawa i po to tutaj jestem.

Chciałem zapytać też o decyzję o ujawnieniu zbioru zastrzeżonego IPN. Czy jest Pan za tym pomysłem?

Oczywiście, że tak! Proszę Pana, to rzecz naturalna – zawsze byłem zwolennikiem ujawniania takich informacji, zwłaszcza jeśli dotyczą one osób publicznych. Ale wie Pan – te sprawy, nazwijmy to: dotyczące głównie zmarłych, zwykle pojawiają się w sytuacji, gdy mamy bardzo ważne kwestie dotyczące żywych osób. Nie wolno odpuścić spraw dotyczących Kiszczaka, ale nie może być tak, że sprawa Kiszczaka przysłania sprawę kwoty wolnej od podatku.

Trudno podejrzewać Sławomira Cenckiewicza, że dokumentami ws. Kiszczaka chciał coś przykryć. Dogrzebał się w archiwach, to poinformował opinię publiczną.

Rozumiem, ale powinniśmy więcej dyskutować o kwocie wolnej od podatku, o sytuacji rodzin czy matek wychowujących dzieci niepełnosprawne. Co nie zmienia faktu, że informacje na temat dawnych, peerelowskich służb powinny być ujawniane, bo one do tej pory skutkują, także w polityce.

To co z tą kwotą wolną?

Złożyliśmy dwa projekty ustaw: zrównującej kwotę wolną od podatku posłów, która jest ukryta w postaci tzw. diet. To 30 tys. złotych – z kwotą, którą otrzymują obywatele. Albo posłowie mają zwolnione tylko 3 tysiące, albo obywatelom podwyższa się kwotę wolną do tej, którą mają posłowie. To cała filozofia. Ale projekty leżą w zamrażarce.

PiS mówi, że rządzi dopiero rok i nie wszystkie obietnice spełnią od razu. Stąd na przykład potrzeba poczekania na podwyższenie kwoty wolnej od podatku.

Każdy tak mówi od 25 lat, czy tam przynajmniej kilkunastu. A kończy się to tak, że mamy najniższą kwotę wolną od podatku w Europie i jedną z najniższych w świecie. Państwa afrykańskie mają ją na wyższym poziomie. Paradoksalnie najbardziej uderza to w najbiedniejszych, któzy żyją na poziomie minimum socjalnego.

Jak ocenia Pan rozwiązania zaproponowane w ustawie „Za życiem”?

Potrzebne są rozwiązania systemowe. Taka jednorazowa jałmużna w postaci 4 tys. złotych – czyli 1 tys. euro – to jest kpina. Fajnie, że jest, zagłosowaliśmy „za” skierowaniem do komisji, ale potrzebne są rozwiązania systemowe. Gdyby matka zdecydowała się oddać takie dziecko do przytułka, to kosztuje to 4,5 tys. złotych miesięcznie. A matka decydująca się na wychowanie dziecka w domu otrzymuje 1,3 tys. złotych, trzy razy mniej… Mam bliski kontakt z osobami i rodzinami dotkniętymi niepełnosprawnością. Musimy zapewnić kobiecie wychowującej takie dziecko wypłatę na poziomie średniej krajowej. Ona często musi rzucić pracę, często jest też sama… Powtarzam – potrzebne są rozwiąznaia systemowe, włącznie z emeryturą obyawtelską, a kwota 4 tys. złotych jednorazowej jałmużny problemu nie załatwi.

Jak Kukiz‘15 zagłosuje w sprawie wniosku o dymisję Anny Zalewskiej, minister edukacji narodowej?

Osobiście wstrzymam się od głosu. Z jednej strony uważam, że reforma edukacji jest bezwarunkowo konieczna – skończenie z edukacją „wytnij-wklej” i stworzenie szkoły, której absolwenci są jednostkami twórczymi, a nie odtwórczymi. Taka idea istnieje w reformie zaproponowanej przez minister Zalewską – ale mamy stanowczo za mało konsultacji społecznych. Nie ze związkami zawodowymi, ale z nauczycielami, rodzicami… Powinniśmy przywrócić takie instytucje jak bon edukacyjny i zwiększyć rolę czynnika rodzicielskiego przy wyborze dyrektora szkoły i jej funkcjonowania.

Ostatnie pytania zostały zadane podczas wspólnej rozmowy z kilkorgiem innych dziennikarzy stacji telewizyjnych.

Rozmawiał Marcin Fijołek

fot. youtube.com

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ