3.9 C
Wrocław
Mec. Andrzejewski o kryzysie konstytucyjnym: „Jest to sytuacja żałosna, godząca w formułę...

Mec. Andrzejewski o kryzysie konstytucyjnym: „Jest to sytuacja żałosna, godząca w formułę praworządnego państwa”

Andrzejewski.JPG

To kontynuacja oportunistycznej postawy prezesa TK, która prowadzi do podważenia obowiązującego porządku konstytucyjnego

— mówi portalowi wPolityce.pl mec. Piotr Łukasz Andrzejewski, sędzia Trybunału Stanu.

wPolityce.pl: Rezygnacja części sędziów z udziału w rozprawie Trybunału Konstytucyjnego nie stanowiła dla prezesa Rzeplińskiego przeszkody. Czyżby taka forma sprzeciwu nie była zasadna?

 

mec. Piotr Łukasz Andrzejewski: Wydaje mi się, że jest to kontynuacja oportunistycznej postawy prezesa TK prowadzącej do podważenia obowiązującego porządku konstytucyjnego, który przewiduje, że zakres i funkcjonowanie spraw związanych z trybem procedowania, składem, ważnością orzeczeń są regulowane przez władze ustawodawcze: Sejm i Senat, a także pozostają pod kontrolą prezydenta. Jeżeli prezes stawia się dzisiaj ponad konstytucją, to opór części sędziów powołanych do wzięcia udziału, zarówno w posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK i orzekaniu, jest w pełni uzasadniony, w imię obowiązującej w Polsce praworządności.

Prof. Rzepliński uznał, że ws. wyłaniania kandydatów na prezesa TK może orzekać tylko pięciu sędziów. Czy doszło do złamania prawa?

Określanie zakresu funkcjonowania TK, jeśli chodzi o kwalifikowanie merytoryczne i kompetencyjne poszczególnych składów, należy do prezesa TK, natomiast prezes TK nie może zmieniać takiej regulacji samowolnie, ponieważ jest związany tymi przepisami, które stanowi w tym zakresie Sejm. Jeżeli część sędziów uważa, że prezes nie przestrzega ustawy o funkcjonowaniu TK w wyznaczaniu składów związanych z ich merytoryczną kompetencją, to należy odwołać się do autentycznej wykładni władzy ustawodawczej, związanej z ustawą o funkcjonowaniu TK, która formalnie obowiązuje i której podlegają zarówno prezes, jak i wszyscy sędziowie TK. Od jej przestrzegania zależy ważność i skuteczność decyzji, które będą wynikiem procedowania przez skład orzekający. Tylko zgodność z ustawowym wymogiem właściwego składu zespołu orzekającego w TK daje im przymiot ważnego orzekania i konieczności publikowania wyroku. Jeżeli nie nastąpią te przesłanki, albo są kwestionowane przez prezesa Trybunału, to nie mamy do czynienia z wyrokiem, tylko z opinią tych sędziów, która nie podlega obowiązkowej publikacji. Jestem zdania, że w myśl zasady nemo iudex in causa sua [łac. nikt nie może być sędzią we własnej sprawie – przyp. red.] charakter funkcjonowania trybunału nie powinien podlegać ocenie samego trybunału.

Obie strony sporu zarzucają sobie zamach na organ konstytucyjny, a nawet pucz. Czyżbyśmy znaleźli się w sytuacji patowej?

Jest to sytuacja żałosna godząca w formułę praworządnego państwa i zasadę, że to, jak ma funkcjonować TK, wynika z kompetencji Sejmu przewidzianej konstytucją. Stawianie się ponad kompetencjami przewidzianymi ustawą i przypisywanie ich sobie jest nieuzasadnione w myśl obowiązującego w Polsce systemu prawnego. Upór w sprzeciwianiu się temu, co mówi konstytucja i co z tego wynika godzi w interes państwa polskiego.

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ