Islam, podatek, albo śmierć – wybór chrześcijan w Iraku

zdjecie.jpg

W Polsce obchodzimy dziś VIII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym. To czas szczególnej pamięci, modlitwy i materialnego wsparcia chrześcijan na całym świecie. Ks. abp Bashar Matti Warda CSsR w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam przybliżył obecną sytuację chrześcijan w Iraku.

Ks. abp Bashar Matti Warda CSsR, katolicki arcybiskup obrządku chaldejskiego w Irbilu w rozmowie z o. Grzegorzem Wosiem CSsR wyjaśnił skąd wzięli się chrześcijanie w Iraku.

– Mamy dwie tradycje dotyczące początków chrześcijaństwa w naszym rejonie. Pierwsza mówi o tym, że św. Tomasz zatrzymał się w naszych wspólnotach w drodze do Indii i głosił Dobrą Nowinę, że Jezus z Nazaretu jest Chrystusem. Druga przyszła od jednego z 72 uczniów, który również przyniósł Dobrą Nowinę. Z całą pewnością o początku chrześcijaństwa w tym rejonie możemy mówić z początkiem II w – mówił ks. abp Bashar Matti Warda CSsR.

Spokojne życie chrześcijan na tych terenach zakończyło się po przybyciu muzułmanów.

– Nasz Kościół to Kościół męczenników. Szczególnie w VII w., gdy w naszym rejonie pojawił się islam. Wiele wycierpieliśmy wraz z pojawieniem się nowej religii z pustyni. Naszym przodkom bardzo trudno było utrzymać chrześcijaństwo pod tymi warunkami, które przyniósł islam: przechodzisz na islam, płacisz specjalny podatek, albo ponosisz śmierć – zaznaczył kapłan.

Ksiądz arcybiskup Irbilu zwrócił jednak uwagę, że chrześcijanie znaleźli jednak sposób na wspólne życie z muzułmanami.

– Mocnymi stronami Kościoła zawsze były: opieka medyczna i szkolnictwo. Również na dworach kalifów posługiwali chrześcijańscy lekarze. To dawało siłę i „legalizowało” obecność chrześcijan. Oczywiście utrzymywaliśmy w naszych rodzinach wiarę, natomiast nie mogliśmy ewangelizować. Po dzień dzisiejszy mamy taką sytuację, że jeżeli jesteśmy w krajach islamu, to w niektórych możemy swobodnie wyznawać swoją religię, natomiast jest totalny zakaz konwersji – podkreślił ks. abp Bashar Matti Warda CSsR.

Redemptorysta wskazał, iż współczesna historia chrześcijan w Iraku również jest bardzo bolesna.

– W sierpniu 2014 roku nasi wierni, którzy mieszkali w Niniwie i Mosulu musieli opuścić swoje domy – zostali wypędzeni. Wszyscy mieli trzy warunki do wyboru: przechodzisz na islam, płacisz podatek, albo miecz. Nasi ludzie zdecydowali się na opuszczenie miejsc zamieszkania. Większość z nich zdecydowała się przybyć do Irbilu, a część udała się na północ. Zostawili wszystko, co mieli, przyszli tylko w ubraniach, które mieli na sobie. Chcieli uciec, by ratować swoje życie – oznajmił ksiądz arcybiskup.

Gość „Rozmów niedokończonych” tłumaczył, jak obecnie przebiega pomoc dla chrześcijan wypędzonych ze swoich domów.

– Nagle w mojej katedrze pojawiło się 700 rodzin. Przy pomocy sióstr i księży trzeba było zapewnić podstawowe rzeczy: wodę i jedzenie. Na początku umieszczaliśmy ich wszędzie – w kościołach, szkołach, niewykończonych budynkach, potem były już namioty i kontenery. Później na miejscu zaczęły się wizyty organizacji pomocowych, jak Pomoc Kościołowi w Potrzebie, Konferencja Episkopatu Włoch i zaczęła napływać pomoc –wyjaśnił kapłan.

– Dzięki pomocy z zewnątrz mieliśmy możliwość wybudowania czternastu szkół. Wszystkie nasze dzieci były w szkołach (w obozach najczęściej nie pytano o to, kiedy będą lepsze warunki, ale: czy nasze dzieci już w tym roku pójdą do szkoły – to było dla nich bardzo ważne) – dodał ks. abp Irbilu.

Jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy katolikami, bo w tych trudnych sytuacjach widzieliśmy wielką miłość braci i sióstr katolików z całego świata – mówił ks. abp.

– Dziękuję redemptorystom na całym świecie, gdyż oni cały czas modlą się za nas i przesyłają pomoc materialną – zaznaczył gość TV Trwam.

Ks. abp Bashar Matti Warda CSsR akcentował, że w Iraku ruszają nowe programy mające na celu zatrzymanie chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie.

– Jednym z programów jest wyszukiwanie domów i pomoc w przeniesieniu się do nich rodzinom, bo wiadomo, że w warunkach obozowych trudno jest utrzymywać rodzinę. Powoli przenoszą się z obozu do wynajmowanych domów (…). Znaleźliśmy cztery dzielnice, gdzie przenieśliśmy ludzi z namiotów i szkół, by mogli później żyć w godnych warunkach. Dzisiaj mamy 1200 domów wynajmowanych przez Kościół. Żyje w nich 4 tys. rodzin (…). Poza tym 3 tys. osób, które mają przewlekłe choroby, np. ciśnienie, cukrzyca – otrzymują co miesiąc pomoc medyczną. Rozdajemy 12 tys. paczek żywnościowych (dla jednej rodziny paczka wystarczy na przeżycie czterech tygodni) –wyliczał redemptorysta.

Kapłan zaznaczył, że pomoc współczesnego Kościoła zapewnia przetrwanie chrześcijaństwa w Iraku.

– Jeżeli możemy mówić, że dziś ciągle mamy chrześcijan w Iraku, to tylko dzięki pomocy Kościoła. To właśnie solidarność chrześcijan z całego świata pozwoliła na ofiarowanie żywności, odzieży czy dachu nad głową potrzebującym chrześcijanom. Jest to bolesna historia, ale jest też pozytywne przesłanie: dzisiaj możemy mówić, że w Iraku ciągle są chrześcijanie – zwrócił uwagę ks. abp Bashar Matti Warda CSsR, katolicki arcybiskup obrządku chaldejskiego w Irbilu

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ