Założyciel KOD podsumował organizację. „To ruch jednego lidera, ze szkodą dla demokracji”

kijewski.jpg

Komitet Obrony Demokracji niedługo będzie świętował rok od powstania. Humor KOD-ziarzom popsuli jego założyciele. Wystosowali oświadczenie, w którym nie przebierają w słowach. Andrzej Miszk, jeden z założycieli, który został wyrzucony z KOD, napisał na portalu społecznościowym: „KOD stopniowo stał się ruchem jednego lidera. Zarządzany jest autorytarnie, niejednokrotnie ze szkodą dla wewnętrznej demokracji, pluralizmu postaw i poglądów”.

Komitet Obrony Demokracji to ruch społeczny i stowarzyszenie zainspirowane artykułem Krzysztofa Łozińskiego z 18 listopada 2015 r. Stwierdził on, że po wygranych przez Zjednoczoną Prawicę wyborach parlamentarnych 2015 należy powołać Komitet Obrony Demokracji.

Dzień po ukazaniu się tekstu grupę na Facebooku założył Mateusz Kijowski. 2 grudnia 2015 r. w Warszawie odbyło się spotkanie założycielskie Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji. Uchwalony został statut i powołano tymczasowy zarząd.

Wśród dwudziestu jeden założycieli znaleźli się między innymi Wojtek Dragan, Dorota Guenther, Krzysztof W. Kasprzyk, Andrzej Miszk, Magdalena Ostrowska, Jacek Parol, Beata Anna Polak, Elżbieta Pytlarz, Joanna Roqueblave i Paweł Wimmer.

Co ciekawe właśnie te 10 osób – niemal połowa z założycieli KOD – napisało oświadczenie grupy założycieli Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji. W podsumowaniu roku z KOD zaznaczają, że ufali zarządowi i jego przewodniczącemu Mateuszowi Kijowskiemu. I jak się to skończyło?

 

Wierzyliśmy głęboko, że walcząc w obronie demokracji, sami jako ludzie i organizacja powinniśmy być autentycznie demokratyczni. Tymczasowe niedoskonałości kładliśmy na karb pośpiechu i trudnych wyzwań początku organizacji, która podjąwszy walkę o obronę demokracji, w tym samym czasie organizowała samą siebie od zera.(…) Dziś, po roku od powstania KOD-u, stwierdzamy, że nie wszystko się udało, a niektóre sprawy przybrały zły obrót”

– piszą założyciele komitetu.
 
Argumentują oni, że organizacja stała się stopniowo „ruchem jednego lidera”. Mowa tu oczywiście o Mateuszu Kijowskim.

 

KOD jest rządzony autorytarnie, niejednokrotnie ze szkodą dla wewnętrznej demokracji, pluralizmu postaw i poglądów. Wielu ludzi, także aktywistów KOD-u, zostało skrzywdzonych, zmarginalizowanych. Uważamy, że niedostatek demokracji wewnętrznej nie tylko szkodzi rozwojowi ruchu, ale też jest główną wewnętrzną przyczyną stopniowej utraty skuteczności w walce o pierwotne cele, dla których KOD powstał. (…) Zamiast autentycznie oddolnego demokratycznego ruchu powstała centralistyczna i hierarchiczna struktura. To chyba największe zło, jakie sobie nawzajem w KOD-zie wyrządziliśmy”

– czytamy dalej.

Miszk, jeden z autorów listu, protestował pod KPRM przeciw rządom PiS. Jako formę protestu wybrał głodówkę. Internauci pękali ze śmiechu, gdy protest głodowy został zakończony, a sam Miszk dziękował za… dostawy zupy i jedzenia.

W ciągu tego roku w KOD dochodziło do różnych zwrotów akcji.

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ