Lech pewnie pokonuje Śląsk Wrocław

slas -logo.jpg

Na inaugurację rundy rewanżowej LOTTO Ekstraklasy Śląsk Wrocław wysoko przegrał w Poznaniu z Lechem 0:3. Wrocławianie razili nieskutecznością.   

Starcie sąsiadów

Na półmetku sezonu obie drużyny znajdowały się obok siebie w tabeli i miały ze sobą wiele wspólnego. Dzielił je tylko jeden punkt różnicy, oba zespoły zanotowały taką samą liczbę straconych bramek, a w strzelonych minimalnie lepsi byli gospodarze z Poznania (20:19). Kibice mogli zatem spodziewać się wyrównanego pojedynku. Mariusz Rumak postawił na ofensywne ustawienie z jednym defensywnym pomocnikiem – Kokoszką, obok którego szansę występu dostał Hiszpan Sito Riera. Opiekun Lecha Nenad Bielica postawił na dokładnie ten sam skład, który w ostatniej kolejce rozbił Ruch Chorzów aż 5:0.

Mglisty początek, optymistyczna końcówka  

Pierwsze minuty należały do zespołu „Kolejorza”, który szybko narzucił wrocławianom swoje tempo gry. Efektem tego były groźne strzały Makuszewskiego i Majewskiego, które minęły światło bramki Kamenara o milimetry. Chwilę później sędzia spotkania przerwał mecz na kilka minut. Powodem był gęsty dym unoszący się nad boiskiem na skutek użycia przez kibiców środków pirotechnicznych. Zaraz po wznowieniu gry gospodarze wyszli na prowadzenie. Długą piłkę za plecy obrońców przejął Darko Jevtić, „nawinął” w polu karnym Dankowskiego i płaskim uderzeniem przy słupku pokonał Kamenara. Od 16 minuty 1:0 dla Lecha. Od tego mementu mecz się otworzył, a podopieczni Mariusza Rumaka także zaczęli stwarzać swoje okazje. W dogodnej sytuacji z rzutu wolnego Alvarinho trafił jedynie w mur. Dużo piłek trafiało do Kamila Bilińskiego, ale snajper Śląska nie mógł znaleźć drogi do bramki. Techniką czarował Riera, lecz do przerwy więcej goli nie padło, choć ostatni kwadrans tej połowy mógł napawać wrocławskich kibiców optymizmem.

Robak zamyka mecz

Początek drugiej połowy dosyć niemrawy w wykonaniu obu zespołów, które nie kwapiły się do ataku. Obraz gry zmienił się od wejścia na plac gry w zespole gospodarzy Marcina Robaka. Napastnik Lecha pojawił się na boisku w 62 minucie, a już 180 sekund później wpisał się na listę strzelców. Po rozegraniu piłki z Makuszewskim Robak zdecydował się na uderzenie z18 metrówi przy biernej postawie Celebana zdobył bramkę. 10 minut później ten sam zawodnik wykorzystał rzut karny po zagraniu ręką we własnym polu karnym przez Dvaliego. Śląsk odpowiedział uderzeniem w słupek Idzika i celnym strzałem Riery, ale to Lech nadal prowadził 3:0. W końcówce wynik nie uległ już zmianie, Śląsk próbował wdzierać się w pole karne gospodarzy, ale Ci pozostali skoncentrowani i utrzymali przewagę do 90 minuty.   

Lech Poznań – Śląsk Wrocław 3:0

Jevtić14’; Robak65’,75’

źródło: wroclaw.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ