Schetyna nie chce już być konserwatystą. Wybiera centrum: „Platforma ma skręcić w prawo? To absurdalna nadinterpretacja”

Grzegorz schetyna usmiechniety.png

Czy ktoś go jeszcze traktuje poważnie? Szef Platformy Obywatelskiej już chyba sam nie wie, jaka ma być jego partia. Raz zapowiada, że chce być konserwatystą, a innym razem, że jednak liberalnym centrystą. Teraz stwierdził, że „konserwatyzm” PO to „absurdalna nadinterpretacja”. O co mu chodzi?

Konia z rzędem temu, kto odgadnie jaką partią jest dzisiaj Platforma Obywatelska. Liberalną, konserwatywną a może centrową? Gubi się w tym sam Grzegorz Schetyna, udowadniając, że w PO nie ma żadnej idei, a jedyną emocją, która napędza b. partię rządzącą jest nienawiść wobec Prawa i Sprawiedliwości oraz żal i bezradność po utraconej władzy.

Platforma ma skręcić w prawo? To absurdalna nadinterpretacja. Platforma jest i była partią konserwatywno-liberalną, a konserwatywna kotwica jest po to, by nie dryfować tylko w jedną z tych stron. Musimy sięgnąć do korzeni, powinniśmy być partią centrową.

– stwierdził w wywiadzie dla portalu „wiadomo.co”.

Szef Platformy Obywatelskiej najwyraźniej ma dość „konserwatywnej” łatki, której nieszczerość sprowadziła na PO same gromy. Teraz Schetyna miota się i plączew zeznaniach na temat idei, która kieruje PO.

Chcemy być partią chadecką, czyli taką, która jest w centrum. Z jednej strony przyłączyliśmy się do czarnych protestów, bo jesteśmy przeciwnikami zaostrzania ustawy antyaborcyjnej, z drugiej zaś uważamy, że obowiązująca ustawa jest wystarczająco  konserwatywna i trzeba chronić ten zawarty w niej kompromis. Na tym właśnie polega mądrość partii środka.

– stwierdził Schetyna, ale zaraz potem zapewniał, że jest jednak „liberałem”:

Liberalni jesteśmy w gospodarce, ponieważ nie zgadzamy się na szkodliwe rozdawanie pieniędzy, a to właśnie robi PiS, dzięki czemu ma poparcie środowisk lewicowych, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia. (…) Nie zamykamy przed liberalną lewicą drzwi. Zapraszamy ją do debaty. Nie po to, by zmieniać poglądy, ale po to, by wspólnie rozmawiać o projekcie szerokiego centrum.

– powiedział Schetyna dla portalu „wiadomo.co”.

Szef Platformy Obywatelskiej nie byłby sobą, gdyby nie uderzył w Jarosława Kaczyńskiego. Jednocześnie przyznał się, że nie ma żadnego pomysłu, by odsunąć go od władzy.

Chciałbym mieć klucz do emocji Polaków, którzy dadzą nam zwycięstwo i odsuną Jarosława Kaczyńskiego od władzy za trzy lata, ponieważ Polska nie przeżyje w dobrym stanie kolejnej kadencji rządów PiS. (…) Rządy PiS skończą się szybciej niż nam się wydaje.

– powiedział.

Schetyna robił też dobrą minę do złej gry i zapewniał o jedności w Platformie Obywatelskiej. Dał też do zrozumienia ewentualnym „rozłamowcom” kto tu naprawdę rządzi. Te słowa skierował też do Ewy Kopacz.

Nie trzeba mieć takich samych poglądów na różne sprawy, ale trzeba mieć wspólny cel, płynąć w jedną stronę. Z oczywistym zastrzeżeniem: sternik może być tylko jeden.Wszystko  musi się dotrzeć. (…) Bardzo wiele osób z zewnątrz chce podzielić Platformę. Są i będą takie próby podejmowane. Ale to też nie jest proste – chcę to bardzo wyraźnie podkreślić – że była premier jest dziś wiceprzewodniczącą i musi się odszukać w nowym rozdaniu personalnym w partii.

– Schetyna pogroził byłej premier.

Grzegorz Schetyna całkowicie się pogubił, ale zrobił to już dawno i na własne życzenie. Rozpaczliwa próba podpięcia się po jakąś ideę, obnażyła całkowitą bezideowość jego formacji. Czym zaskoczy nas znowu Grzegorz Schetyna? Dla kilku procent w sondażach zamieni się w „socjalistę”?

wpolityce.pl / wiadomo.co,

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ