Sprawdź jak aktywiści miejscy oceniają Dutkiewicza. „Były sukcesy, były potknięcia i zaniechania, ale co by nie mówić – tego pana Wrocław zapamięta”

Rafał Dutkoewicz wieczór wyborczy.jpg

Na posiedzeniu Rady Miejskiej Wrocławia urzędujący Prezydent Rafał Dutkiewicz ogłosił, że nie będzie ubiegał się o reelekcję na piastowany przez niego urząd.

Jest to zaskakująca deklaracja. W świetle ostatnich doniesień o problemach finansowych miasta oraz z Narodowym Forum Muzyki, wielu komentatorów sytuacji politycznej ze stolicy Dolnego Śląska zastanawia się czy ogłoszenie takiej deklaracji właśnie teraz ma na celu medialne przyćmienia tychże problemów.

Sprawdzamy, jak aktywiści miejscy oceniają decyzję Rafała Dutkiewicza.

Przemysław Filar (Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia)

Samą decyzją prezydenta Dutkiewicza nie jest jestem zaskoczony, bo mówiło się o niej od dłuższego czasu. W kolejnych wyborach prezydent mógłby jednak zweryfikować jak jego zwrot, nowe pomysły są przyjmowane przez mieszkańców. Były to pomysły w części przejęte od ruchów miejskich. Jednocześnie patrząc na budżet Wrocławia widać, że nie jest tak różowo. Każdy, kto zdecyduje się podjąć rękawice i wystartować w wyborach będzie musiał podjąć rękawice. A o możliwych kandydatach nie słychać. Siłą rzeczy następca będzie też musiał próbować dorównać Dutkiewiczowi, co nie będzie proste. Nikt nie może mu odmówić wysokiego poziomu intelektualnego, tego, że sprytnie ogrywał konkurentów politycznych, że był skuteczny w realizacji wielkich przedsięwzięć. Na razie nie słychać o nowych pomysłach na Wrocław, nie widać, żeby ktoś miał spójną wizję. A ten pomysł, ta wizja jest bardzo potrzebna. Uważam, że rezygnacja Dutkiewicza, to nie tylko koniec wizji miasta. To koniec wizji obowiązującej we Wrocławiu przez 25 lat. Tak naprawdę spory między prezydentem, a Bogdanem Zdrojewskim to były kłótnie w rodzinie. Teraz to się może, a nawet powinno zmienić. Nie możemy wracać do tych samych kwestii, co w latach 90. Potrzebujemy miasta przyjaznego ludziom, stawiającego na zieleń, mieszkania, transport publiczny. Z tymi wszystkimi kwestiami będzie musiał zmierzyć się kolejny prezydent Wrocławia. Kto nim będzie, trudno powiedzieć. Być może będzie tak jak w Poznaniu czy Słupsku, gdzie nowi kandydaci jak Jacek Jaśkowiak czy Robert Biedroń pojawiali się dopiero niedługo przed wyborami. I zaproponowali coś zupełnie nowego. My też na kogoś takiego czekamy. I biorąc pod uwagę dwa lata do wyborów, mamy jeszcze trochę czasu.

Alek Obłąk (Akcja Miasto)

Były sukcesy (za które należy podziękować), były potknięcia i zaniechania (zwłaszcza w ostatnich dwóch kadencjach), ale co by nie mówić – tego pana Wrocław zapamięta. Nam pozostaje robić swoje i mieć nadzieję, że kolejnym prezydentem zostanie ktoś spoza grona, które od 1989 r. dzieli i rządzi w mieście. Najlepiej też ktoś inny niż radni „w sumie nie mam poglądów, ale zagłosuję tak, jak pan prezydent każe” oraz politycy-chorągiewki z lokalnego świecznika, zmieniający ugrupowania i przekonania, tzw. „chorągiewki”.

Tomasz Owczarek (Wrocławski Ruch Obywatelski)

O dwa lata za późno, ale to dobra decyzja. Obawiam się, że prawdziwa przyczyna leży w spodziewanych problemach budżetowych, związanych z ogromnymi odszkodowaniami m.in. za przerwaną budowę NFM. Mam nadzieję, że pan prezydent zdania już nie zmieni, co już się zdarzało w przeszłości, gdyż Wrocław potrzebuje nowej energii. A także prezydenta z konsekwentnie realizowaną wizją, przewidującą rozwój miasta przyjaznego dla mieszkańców. Mam nadzieję, że przez pozostałe dwa lata prezydent, bez obawy o swoją popularność, odważniej postawi na rozwój komunikacji zbiorowej, zieleń oraz lokalne inwestycje poprawiające jakość życia wrocławian.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ