Z dziejów wsi śląskiej – Zawiszów pod Świdnicą

Zawiszów koło Świdnicy na mapie topograficznej z 1930 roku

W bezpośrednim sąsiedztwie Świdnicy, na północ od miasta, leży niewielka wieś Zawiszów. W średniowieczu nazwę tej miejscowości zapisywano jako Zewisdorf / Sewysdorf / Zebisdorf / Sebysdorph / Sebischdorf (ostatecznie utrwaliła się pisownia Säbischdorf). Chodziło więc o „wieś Zewisa” („Sebischa”), czyli zapewne jakiegoś Zawiszy. Kim jednak był ów Zawisza – kompletnie nie wiadomo, źródła bowiem milczą na temat istnienia takiej postaci.

Martin Treblin, badacz dziejów osadnictwa w księstwie świdnickim, przypuszczał, chyba nie bez racji, że korzenie osady były słowiańskie. Jednak pierwsza wzmianka o wsi pochodzi dopiero z roku 1308. Mieszkańcy Zawiszowa – i kilku innych sąsiednich wsi – zobowiązani byli do uiszczania dziesięciny snopowej (tzn. płaconej w zbożu) na rzecz kościoła parafialnego w pobliskiej Wierzbnej. Z roku 1318 pochodzi z kolei wzmianka, że we wsi znajdowało się 10 łanów. Była to zatem niewielkich rozmiarów miejscowość – „standardowa” wieś lokacyjna liczyła bowiem 30 łanów. Tymczasem Zawiszów nie został przeniesiony na prawo niemieckie, funkcjonując wyłącznie jako samodzielne „alodium” (folwark – gospodarstwo rolne w bezpośrednim władaniu dziedzica). Jeszcze w końcu XVIII wieku mieszkali tu głównie zagrodnicy, czyli drobni chłopi, uprawiający pola należące do folwarku.

Jeśli idzie o właścicieli miejscowości, Zawiszów był obiektem zainteresowania zamożnych rodzin mieszczańskich ze Świdnicy. To zresztą charakterystyczne dla wsi położonych blisko miast. W XIV wieku nie istniały jeszcze żadne ograniczenia dla nabywania ziemi przez mieszczan, niejednokrotnie więc widzimy przedstawicieli elit mieszczańskich w roli posiadaczy dóbr ziemskich na prawie lennym. W 1326 r. przynajmniej połowa Zawiszowa znajdowała się w ręku świdnickiego mieszczanina Konrada Turynga, który zapisał dobra swojej żonie Elżbiecie w dożywocie (jako tzw. oprawę wdowią – majątek, który żona przejmowała po śmierci męża). Dziesięć lat później książę świdnicki Bolko II zwolnił Zawiszów z obowiązku płacenia podatków na 12 lat. Powodem udzielenia wolnizny była konieczność odbudowy osady po spaleniu.

W 1354 r. Turyngowie sprzedali swój majątek innej możnej rodzinie radzieckiej ze Świdnicy – Sachenkirchom. Bolko II nadał Mikołajowi Sachenkirchowi dobra na prawie lenna dziedzicznego, z prawem do swobodnego dysponowania (włącznie z lokacją), zwalniając dobra od ksiażęcego szosu (podatku gruntowego), ale zastrzegając służby rycerskie i wyższe sędziostwo (czyli prawo do wydawania wyroków śmierci). W ręku Sachenkirchów wieś pozostawała do połowy XV wieku.

Z jednym wyjątkiem. W latach 90. XIV wieku po bezpotomnej Pawła Sachenkircha ziemie w Zawiszowe przypadły – zgodnie z prawem lennym – ówczesnemu panu księstwa świdnickiego, czyli królowi Czech Wacławowi IV (tzw. prawo kaduka). Monarcha, korzystając ze swojego prawa do swobodnego dysponowania „puścizną”, czyli opuszczonym lennem, nadał połowę Zawiszowa… czeskim rycerzom Jankowi z Chotěmic i Burghardowi z Janovic zwanemu Stirnad. Nieważne było przy tym, że zmarły Sachenkirche miał wcale licznych krewnych po mieczu, ale to, że zmarł, nie pozostawiwszy dziedzica. Janko i Burghard wszakże prędko odsprzedali ziemie innym Sachenkirchom. Innymi słowy, król dał w ten sposób zarobić swoim rycerzom, a może to oni nie chcieli szukać zwady z miejscowymi elitami.

Przy okazji wystawiono serię dokumentów, które umożliwiają wgląd w skomplikowaną strukturę własności ziemskiej na Śląsku w późnym średniowieczu. W skład dóbr Pawła Sachenkirche wchodził następujący klucz dóbr: połowa Jaworowa, połowa Zawiszowa, 1/12 lasów, zagajników i łąk w Wilkowie, 1/12 Nowic koło Bagieńca, połowa jakiegoś młyna, dochody w pieniądzu z Pożarzyska, Imbramowic i Książnicy, danina zbożowa z Witoszowa. Drugą, identyczną połowę posiadał Piotr Probsthain, również mieszczanin ze Świdnicy.

Robert Sikorski

Źródło: Facebook

Foto: domena publiczna

ZOSTAW ODPOWIEDŹ