Prof. Zaradkiewicz: „Istnieją dwa czarne scenariusze dla TK. Spór szybko nie wygaśnie”

rzeplinski.jpg

Prof. Kamil Zaradkiewicz: Istnieją dwa czarne scenariusze dla TK. Tylko dopuszczenie do orzekania wszystkich sędziów złagodzi konflikt

Wokół Trybunału spór się nie skończy. Niezależenie od tego, czy tych trzech sędziów podejmie obowiązki i TK będzie pracował normalnie, to już obecnie podnoszą się głosy kwestionujące apolityczność i ważność rozstrzygnięć podejmowanych w przyszłości przez tych sędziów. Politycy, którzy popierają rozwiązania proponowane przez prezesa Rzeplińskiego będą w dalszym ciągu w  tym sporze uczestniczyć. Nie unikniemy tego.

– mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl, Prof. Kamil Zaradkiewicz

wPolityce.pl.: Rysuje pan czarny scenariusz, dotyczący dalszego rozwoju sytuacji tak w Trybunale Konstytucyjnym, jak i wokół niego, sugerując, że wiceprezes Stanisław Biernat mógłby przejąć wkrótce obowiązki prezesa TK.

Prof. Kamil Zaradkiewicz: Możemy sobie hipotetycznie wyobrazić kilka scenariuszy, w których część sędziów nie będzie chciała zastosować przepisów ustawy, która jest procedowana w Sejmie i najprawdopodobniej już wkrótce zostanie uchwalona. Wszystko to w związku z  kwestią wyboru kandydatów na prezesa TK, a po drugie i to ważniejsze, z problematyką osoby, która ma pełnić obowiązki prezesa do czasu ostatecznego wyłonienia nowego. Rysują się więc dwa scenariusze, na które musimy być przygotowani. Pierwszy scenariusz jest taki, że  prezes Rzepliński wspólnie ze swymi zwolennikami uzna, że zgromadzenie ogólne musi wyłonić kandydatów na prezesa TK niezależnie od liczby sędziów, którzy biorą w zgromadzeniu udział. Ten scenariusz będzie powielał model, jeśli chodzi o pełne składy TK, gdzie uznano, że minimalna liczba pełnego składu nie jest wiążąca dla procedowania Trybunału. Według tego scenariusza, wyłonionych zostanie dwóch kandydatów bez udziału części sędziów, czyli tych tzw. nowych sędziów. Ten scenariusz będzie sprzeczny z konstytucją i obecnie obowiązującą ustawą o Trybunale Konstytucyjnym, ponieważ zgromadzenie ogólne to wszyscy sędziowie Trybunału. Ani konstytucja, ani ustawa nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że jakaś „część” sędziów nie tworzy zgromadzenia, a więc nie mogą oni podejmować decyzji i uchwał. Szczególnie dotyczących wyboru prezesa.

Istnieje jeszcze jeden czarny scenariusz.

Drugi scenariusz jest taki, że wraz z nieuchronnym końcem kadencji prezesa Rzeplińskiego, możliwe jest takie rozwiązanie, iż z braku prezesa, a zatem kiedy zgromadzenie nie może wybrać kandydatów, a prezydent powołać nowego, to sędziowie mogą uznać, że  obowiązki prezesa, w pełnym zakresie, przejąć może obecny wiceprezes. Wychodząc z założenia, że gdy prezesa nie ma, to  cała odpowiedzialność i jego obowiązki w tym zakresie spoczywają na wiceprezesie.

Wtedy mielibyśmy do czynienia z ciągłością sporu wewnątrz Trybunału. Sędzia Biernat to zaufany człowiek prof. Andrzeja Rzeplińskiego.

Tak, przy czym ta interpretacja pojawia się już w debacie publicznej, ale jej zastosowanie jest trudne do zaakceptowania dlatego, że konstytucja nie definiuje zakresu kompetencji wiceprezesa ani jego pozycji. Ustawa zasadnicza wymienia jedynie, że jest to organ TK obok prezesa i obok zgromadzenia ogólnego. Dotychczas przyjmowane, że zakres kompetencji prezesa i wiceprezesa TK określa ustawa (pośrednio lub bezpośrednio) i na ogół czyniła to w ten sposób, że podział tych kompetencji był ustalany przez sam TK. Zatem trudno byłoby uznać, że na mocy konstytucji czy ustawy, po odejściu prezesa, wszystkie jego kompetencje i obowiązki przejmuje wiceprezes. Oczywiście mówimy o scenariuszach hipotetycznych, które miałyby na celu zablokowanie wejścia w życie nowych przepisów ustawowych, które regulują sytuację taką, kiedy zgromadzenie nie może skutecznie wybrać kandydatów na prezesa TK. Ma to zapobiec paraliżowi Trybunału, ponieważ to na barkach prezesa ciąży obowiązek, by wyznaczać składy, wskazywać kto jest sędzią sprawozdawcą w składach i generalnie organizować pracę samego TK. Bez prezesa nie będzie to możliwe. Celem ustawodawcy jest zapobieżenie takiej sytuacji. Tymczasem ja już w lipcu, gdy wydane zostało rozstrzygnięcie dotyczące nowej ustawy, mówiłem, że spór o Trybunał Konstytucyjny przeniesie się z zewnątrz do wewnątrz Trybunału. W związku z tym próby urzeczywistnienia tych dwóch scenariuszy oznaczałyby, że spór w TK i konflikt między sędziami szybko nie wygaśnie. To najgorsza z ewentualności, gdyż prowadzi ona do paraliżu prac całego Trybunału. Należałoby oczekiwać, że sędziowie powstrzymają się od takich działań, bo o ile nie mają wpływu na działania polityków, to w samym TK powinni dążyć do tego, by mogli w spokoju pracować.

Ja mówię o sytuacji, która mogłaby zapobiec kontynuowaniu tego sporu i konfliktu, który istnieje obecnie wewnątrz TK, a który ma miejsce za sprawą decyzji prezesa o niedopuszczaniu do orzekania trzech sędziów. Ta decyzja prezesa Rzeplińskiego nie ma żadnych podstaw prawnych. To arbitralna decyzja prezesa. Ewentualne próby realizacji jednego z  tych dwóch scenariuszy będą podyktowane tymi samym motywem, czyli uniemożliwieniem orzekania trzech sędziów TK. Te scenariusze mają na celu realizowanie polityki prezesa Rzeplińskiego.

Reasumując, zakończenie kadencji prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, na dziś, nie rokuje zakończenia sporu tak wokół, jak i wewnątrz Trybunału?

Wokół Trybunału spór się nie skończy. Niezależenie od tego, czy tych trzech sędziów podejmie obowiązki i TK będzie pracował normalnie, to już obecnie podnoszą się głosy kwestionujące apolityczność i ważność rozstrzygnięć podejmowanych w przyszłości przez tych sędziów. Politycy, którzy popierają rozwiązania proponowane przez prezesa Rzeplińskiego będą w dalszym ciągu w  tym sporze uczestniczyć. Nie unikniemy tego.

Skoro opozycja określa siebie jako „totalną”, to taką już zapewne pozostanie.

Tak, ale dla funkcjonowania Trybunału o wiele bardziej niebezpieczny jest spór wewnętrzny, który według tych moich dwóch scenariuszy mógłby być dokonywany. Sam spór wokół TK i dyskusje dotyczące orzeczeń, budzą wiele emocji i kontrowersji. Dyskusje i spory nie wpływały jednak dotychczas tak bardzo na sędziów, dopóki ten spór nie przeniósł się do TK. Trzeba zapobiec temu w przyszłości. Jeżeli ten spór będzie podgrzewany w łonie samego TK, to  będzie to źle służyło konstytucji.

A jaki scenariusz byłby dzisiaj optymalnym rozwiązaniem wewnętrznego problemu Trybunału Konstytucyjnego? Może znajdziemy jakiś optymistyczny scenariusz?

Uważam, że jedynym realnym rozwiązaniem będzie umożliwienie orzekania wszystkim piętnastu sędziom i w konsekwencji wybór kandydatów na prezesa, co z kolei umożliwi prezydentowi jego powołanie. Bez uczestnictwa we wszystkich pracach TK wszystkich piętnastu sędziów, będziemy tk

Rozmawiał Wojciech Biedroń

źródło: wplityce.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj