Emil Barchański – jedno nazwisko, które powinno zamknąć gęby ubekom bredzącym o „kulturze” stanu wojennego

jaruzelski.jpg

Krew się we mnie gotuje, gdy niedoskonałość systemu demokratycznego pozwala takim osobom wyjść na ulice i zupełnie dowolnie pleść głupoty o stanie wojennym. Podczas tzw. protestu służb mundurowych przed Sejmem, w czasie którego byli esbecy walczyli o utrzymanie swoich wysokich emerytur, głos zabrał płk Adam Mazguła, który sam o sobie mówi, że był w stanie wojennym „dorosłym oficerem”.

Czy oprócz tego, że byli ludzi internowani, to byli przecież internowani w sposób… no nie powiem, były jakieś bijatyki, ścieżki zdrowia… ale generalnie rzecz biorąc najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu

— mówił mężczyzna.

(…) nie pamiętam, by po ulicach działy się jakieś dziwne rzeczy, szczególne prześladowania

— dodał, a zgromadzeni towarzysze odpowiedzieli mu aplauzem. Trudno to odebrać inaczej, niż naplucie w twarz ofiarom stanu wojennego. Bo takie, również śmiertelne były, mimo, iż „dorosły oficer” sobie ich nie przypomina.

W takim momencie nie można nie wspomnieć Emila Barchańskiego. Wraz z kolegami obrzucił farbą pomnik Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie. Działał w tajnej organizacji, drukował ulotki. Za protest przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego Emil zapłacił najwyższą cenę. Młody konspirator został złapany, był potwornie bity w śledztwie. Zmuszono go do składania zeznań oskarżających kolegę.

Każdy chciał uderzyć, kopali, bili po twarzy, w żołądek. Ciągłe obelgi, obrażali wszystko, co mogło być dla mnie ważne

— napisał w swoim pamiętniku.

Wyrok śmierci na siebie podpisał na rozprawie, gdy zeznania odwołał. Powiedział, że był torturowany i że pamięta twarze tych, który go bili. Do kolejnej rozprawy już nie dożył. Zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Oficjalna wersja mówiła, że poszedł popływać i utopił się w Wiśle. Kłopot polega na tym, że chłopak nie znosił wody. Nawet podczas wczasów nad morzem, przez dwa tygodnie nie wszedł do niego nawet na chwilę. Ciało znaleziono 3 czerwca 1982 roku. Tuż przed jego 17-tymi urodzinami.

Czy „w tym całym zdarzeniu dochowano jakiejś kultury”? Pytanie retoryczne. Niech Emil śni się po nocach każdemu, kto korzystając z demokracji zechce wyjść na ulicę i pleść takie głupoty jak „dorosły oficer”, którego amnezja dotknęła na tyle poważnie, że z czasu stanu wojennego nie pamięta żadnych „szczególnych prześladowań”.

autor: Marcin Wikło

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ