Dziś wyjątkowy dzień, obdarowujemy się wzajemnie prezentami

sw m.jpg

Dziś wyjątkowy dzień, obdarowujemy się wzajemnie prezentami – dzieci dostają upominki od rodziców, dziadków, wujków, ciotek, słowem krewnych i znajomych rodziców. W szkole są imprezy mikołajowe, a na ulicach można spotkać wielu „Mikołajów”, poprzebieranych w czerwone płaszcze i czapki z pomponami. 6 grudnia to wspomnienie św. Mikołaja z Myry (dziś Demere w Turcji), biskupa i dobrodzieja.

Gdy byłam małym dzieckiem, rankiem 6 grudnia czekał na mnie pod poduszką upominek. To Święty Mikołaj przynosił prezenty – święcie w to wierzyłam. I moja siostra też. Ale, gdy pojawiły się wątpliwości, czy to na pewno ON, a koleżanki przebąkiwały, że to nieprawda, postanowiłyśmy to sprawdzić i poczekać w łóżkach, nie zasypiając, aż coś się wydarzy. No i wydarzyło się – nasz tato niemal bezszelestnie otworzył drzwi do naszej sypialni i położył każdej z nas pod poduszką paczkę. Potem równie bezszelestnie wyszedł. Wprawdzie zagadka w kwestii, KTO przynosi prezenty do łóżka już się rozwikłała, ale niecierpliwość nie pozwoliła nam czekać do rana. Zaświeciłyśmy światło i… wszystko się wydało. W następnych latach już nie było prezentów pod poduszką, tylko drobne upominki wręczane w ciągu dnia. Czar prysnął, skończyło się udawanie.

Dziś dzieci chyba wcześniej niż my wtedy dowiadują się, kto tak naprawdę przynosi „mikołajowe” prezenty. Sprzyja temu ich mnogość i obdarowywanie przez wielu członków rodziny. Dlatego dzieci odważniej zamawiają upragnione upominki, które mają być spełnieniem ich marzeń. I dobrze wiedzą, do kogo te prośby adresować. Tę fikcję utrzymywałam także z wnukami, ale dziś w św. Mikołaja przynoszącego upominki pod poduszkę z całej piątki wierzy już tylko najmłodszy. I tak się zastanawiam, czy warto dzieci okłamywać? Czy nie lepiej mówić wprost, że to zwyczaj, który upowszechnił się na pamiątkę św. Mikołaja, że to jego wspominając, wręczamy sobie wzajemnie upominki. I można przy okazji przybliżyć sylwetkę świętego i wytłumaczyć, skąd wzięła się ta piękna tradycja obdarowywania. Bo warto wiedzieć.

Św. Mikołaj żył na przełomie III i IV wieku, pochodził z bogatej rodziny, zamieszkałej w Patarze w Lycji. Wybrany został biskupem zaniedbanej wówczas diecezji Myry, którą zarządzał z wielką troską. Tam właśnie zasłynął świętością, zapałem i cudami oraz pomocą biednym i potrzebującym. Zmarł około 350 roku, a jego grób znajduje się w Bazylice  pod jego wezwaniem w portowym mieście Bari na południu Włoch.

Nieliczne autentyczne informacje na jego temat przeplatają się z barwnymi opowieściami i legendami, powtarzanymi od lat. Przez wieki był jednym z najsłynniejszych świętych w historii kościoła, jednym z najbardziej czczonych i na Zachodzie, i na Wschodzie. Jest symbolem ekumenizmu, jest bowiem świętym otoczonym ogromną czcią zarówno przez chrześcijan prawosławnych, jak i katolików. Już w średniowieczu uważano go za patrona dzieci. Związek kultu św. Mikołaja z wręczaniem prezentów jest udokumentoway od XV wieku w źródłach polskich, czeskich, austriackich, holenderskich, belgijskich i niemieckich. Był taki zwyczaj, że wieczorem 5 grudnia, w wigilię święta Mikołaja, osoba przebrana za świętego obdarowywała owocami, orzechami, ciastkami czy cukierkami dobrze zachowujące się dzieci. Niegrzeczne uderzała pastorałem.

Dziś rzadko kiedy kultywuje się tę tradycję, bo i prawdziwych, biskupich strojów świętego niezbyt często się używa. Dominują wielkie czerwone krasnale z białymi brodami. Są na kartkach świątecznych, torbach upominkowych, w witrynach sklepowych, we wszechobecnych reklamach, dosłownie wszędzie. Na początku grudnia pojawiają się w galeriach handlowych, tramwajach, autobusach i na ulicach.

Bardziej przypominają lansowanego na siłę w czasach komunizmu i zapożyczonego ze Związku Sowieckiego Dziadka Mroza. Według różnych legend i baśni to taki właśnie Mikołaj w czerwonym płaszczu, który przybywa z Laponii, gdzie mieszka z grupą elfów, rozwozi dzieciom prezenty saniami ciągniętymi przez zaprzęg reniferów. Dzięki sprawnej promocji praktycznie zastąpił on w zbiorowej wyobraźni tradycyjny wizerunek św. Mikołaja – biskupa z Myry.

W wielu domach św. Mikołaj przychodzi powtórnie w Wigilię i przynosi upominki pod choinkę. Pochodzenie tej tradycji nie jest mi znane, ale zwyczaj dość powszechny.

W moim rodzinnym domu od gwiazdkowych prezentów był Aniołek i tę tradycję przeniosłam później do mojej rodziny w dorosłym życiu. Nie pamiętam, kiedy synowie przestali wierzyć w prezenty od św. Mikołaja i od Aniołka, ale chyba stosunkowo wcześnie. Także we wczesnym dzieciństwie poznali historię św. Mikołaja z Myry i pochodzenie tradycji obdarowania prezentami w dniu 6 grudnia.

Wszystkim Czytelnikom życzę dziś dużo radości zarówno z obdarowywania, jak i z otrzymywania upominków. I pamiętajmy, że każdy, nawet najdrobniejszy, ale z serca podarowany upominek jest więcej wart niż drogocenny prezent od naburmuszonego i pysznego darczyńcy.

Wiele uśmiechów i radości w dniu Świętego Mikołaja!

 

 

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ