Kijowski zaklina rzeczywistość

pobrane.jpg

 

Lider Komitetu Obrony Demokracji Mateusz Kijowski przekonuje, że płk Mazguła stał się… ofiarą medialnego ataku na jego osobę. Według Kijowskiego „nigdy nie chwalił on stanu wojennego”.

Najwyraźniej KOD znalazł sobie nowego bohatera. Chodzi o pułkownika Adama Mazgułę, który zasłynął z kuriozalnego przemówienia do esbeków zebranych przed Sejmem. Mazguła jest także jednym z sygnatariuszy listu dotyczącego protestu planowanego na 13 grudnia.  
 
Broniąc Mazguły, lider KOD Mateusz Kijowski twierdzi, że żadna pochwała stanu wojennego z jego ust nie padła.

 

– Nie wiem, czy pan czytał oświadczenie płk Mazguły, które wydał po tym dosyć bezprzykładnym ataku, który został na niego przypuszczony. On oczywiście nigdy nie chwalił stanu wojennego. On przeprosił za to, w jaki sposób została zrozumiana jego wypowiedź […] Całe to zamieszanie wokół płk. Mazguły służy wyłącznie temu, żeby przykryć to, co jest napisane w odezwie – mówił Mateusz Kijowski w „Salonie politycznym Trójki.

 
Co takiego powiedział pułkownik Mazguła? Przypomnijmy Mateuszowi Kijowskiemu słowa jego nowego ulubieńca.

 

 – A sam stan wojenny? Czy oprócz tego, że byli ludzie internowani, to – oczywiście, nie powiem, były tam jakieś bijatyki, były tam jakieś ścieżki zdrowia – ale generalnie rzecz biorąc najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu. Ja przeżyłem już stan wojenny, byłem dorosłym oficerem i nie pamiętam, żeby na ulicach działy się jakieś dziwne rzeczy, jakieś szczególne prześladowania i tak dalej – mówił pułkownik Adam Mazguła do esbeków zebranych przed Sejmem.

fot. youtube.com

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ