Jerzy Jachowicz: Zagadki sprawy Piniora-

pinior.jpg

Józef Pinior, legenda podziemnej Solidarności, niedawny senator Platformy Obywatelskiej, został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA.

Prokuratura oskarża Piniora o przyjęcie łapówki 40 tys. zł w zamian za korzystne załatwienie sprawy w instytucjach państwowych dla biznesmena inwestującego na Dolnym Śląsku. Wiadomość ta podana w przedostatnim dniu listopada zelektryzowała Polskę. Dla większości była szokiem. Przez wielu przyjmowana z niedowierzaniem.

–   Jestem niewinny. Brzydzę się korupcją. Oskarżenie mnie to polityczna manipulacja. Obecny obóz władzy za wszelką cenę chce doprowadzić do kompromitacji pierwszego pokolenia Solidarności – odpierał Pinior zarzuty prokuratury, kiedy sąd odrzucił jej wniosek o aresztowanie wrocławskiego polityka.

Kilka wstępnych uwag

Przykra, dla mnie osobiście rozpaczliwie smutna sprawa. Bo każdy upadek wielkiej postaci z cokołu zasłużonych dla wybicia się Polski na niepodległość, boli i zasmuca. Przypadek Lecha Wałęsy jest dla milionów Polaków wystarczającą lekcją zawstydzenia połączonego z żalem i smutkiem.

Nie ośmieliłbym się na podstawie wiedzy, którą mam wyłącznie z mediów, przesądzać o winie Józefa Piniora i dokonywać na nim publicznej egzekucji – jako polityku, a tym bardziej jako człowieku. Ogląd, jaki mam w tej chwili, pokazuje, że sprawa jest niewątpliwie złożona, pełna zagadek. Ale też upoważnia do kilku wstępnych uwag.

Czy rzeczywiście są to gołosłowne, zmanipulowane zarzuty, jeśli prokuratura wymienia dokładną kwotę, jaką według niej przyjął Józef Pinior od biznesmena Krystiana S.? Zatem prokuratura dysponuje dokładną wiedzą, kim jest ten biznesmen, jaki był zakres usługi Józefa Piniora, czyli konkretnie – co miał załatwić dla Krystiana S. oraz ewentualnie z jakim urzędnikiem i w jakiej instytucji. Być może ma też materialne ślady tych działań Piniora w myśl uzgodnień poczynionych z Krystianem S., zatrzymanym tego samego dnia, co Pinior.

Trzeba założyć, że jeśli Krystian S. wynagrodził starania Piniora o korzystną dla biznesmena decyzję, to nie przelewał gotówki na konto polityka. Raczej jest pewne, że kwota ta padła na nagraniu z podsłuchu. Albo zdradził ją Krystian S., skłoniony umową z prokuraturą, że kara zostanie mu darowana, jeśli jako dający przyzna się do wręczenia łapówki, podając jednocześnie jej wielkość lub rodzaj. Współpracę Krystiana S. z prokuraturą jednak raczej trzeba wykluczyć, wobec tego, że prokuratura również domagała się jego aresztowania.

Asystent senatora

Sprawę dodatkowo komplikuje rola asystenta b. senatora, Jarosława Wardęgi, stojącego również pod zarzutem korupcji. Nie wiadomo, czy był on samodzielnym, pełnym własnej inicjatywy inspiratorem i pośrednikiem w kontaktach swojego szefa z biznesmenami? Rodzajem naganiacza? Czy tylko zdyscyplinowanym i oddanym wykonawcą poleceń lub sugestii Józefa Piniora? Czy też równorzędnym partnerem w szemranych interesach?

Jarosław Wardęga ma za sobą również bogatą kartę działacza opozycji w latach 80. Był członkiem NZS, współzałożycielem Inicjatywy Walki Czynnej, kolporterem pism podziemnych, m.in.: „Szkoły Podziemnej”, „Strzelca”, „Z Dnia na Dzień”, „Tygodnika Mazowsze”, książek paryskiej „Kultury”, Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOW– a na terenie Wrocławia.

W 1987 r. był współzałożycielem Pomarańczowej Alternatywy w stolicy Dolnego Śląska i współorganizatorem jej działalności w całej Polsce.

Od końcówki lat 80 znany był jako najbliższy współpracownik Józefa Piniora. W czasie gdy Pinior był euro deputowanym, (2004-2009) pełnił funkcję dyrektora jego biura. Kiedy kilka lat temu kandydował w wyborach do Senatu, IPN zarzucił mu, że złożył fałszywe oświadczenie lustracyjne. Zataił fakt, że w czasach PRL był zarejestrowany jako Tajny Współpracownik SB pod pseudonimem „Student”. Wardęga bronił się, że był jedynie kandydatem na tajnego współpracownika. W 2011 r. sąd stwierdził, że nie jest kłamcą lustracyjnym.

Dowody korupcji

Nie znamy dokładnie uzasadnienia sądu, dlaczego nie zdecydował się na zastosowanie aresztu wobec Józefa Piniora i pozostałej dwójki, o co wnioskowała prokuratura. Jak mówił jeden z sędziów bezpośrednio po podjęciu decyzji, kluczowe było stwierdzenie sądu, że nie ma groźby matactwa przez podejrzaną trójkę.

Postanowienie to sąd wydal po blisko ośmiogodzinnym posiedzeniu, co oznacza jedno – nie była to prosta decyzja. Pośrednio wskazuje, że dowody nie są słabe, bo wtedy decyzję podjęto by pewnie szybciej. Skłaniałbym się do wersji, że dowody są na tyle silne i nie do obalenia, nawet przy założeniu, że podejrzani będą się starali je osłabić. Dlatego nie ma potrzeby trzymania ich w areszcie.

Dyskusyjne w tej sprawie jest pytanie, co spowodowało, że akurat teraz prokuratura zdecydowała się „odgrzać danie” przygotowane przez poprzednią ekipę CBA pod kierunkiem Pawła Wojtunika, kiedy pełnię władzy miała w swych rękach Platforma Obywatelska. To, że poprzedni szef CBA nie był fanatykiem szkodzenia Platformie, wiadomo powszechnie. Materiały operacyjne – głównie podsłuchy – mające świadczyć o korupcji Józefa Piniora zgromadzono już latem ubiegłego roku. Podobno nie chciano robić medialnego wstrząsu, ze względu na zbliżające się wybory parlamentarne. Argument, jeśli prawdziwy, nie pozbawiony racji, co widać po obecnej reakcji mediów i ataków z wielu stron na działanie prokuratury.

Czyżby pojawiły się nowe fakty, wzbogacające istniejący wcześniej materiał? Jakieś nowe wątki, silniejsze dowody? Raczej nie wchodzą w grę jakieś interesy polityczne obecnego obozu władzy. Od kilku lat Józef Pinior zniknął z rynku politycznego. Nie odgrywał znaczącej roli w żadnej partii. Niezauważalna była również jego aktywność w ruchu KOD. Nie chcę mówić „trup polityczny”, ale przecież także byłoby znacznie na wyrost określenie „aktywny polityk”.

Niezbyt uzasadnione są więc nagłaśniane przez niego wersje, jakoby jego zatrzymanie i stawiane zarzuty są objawem toczącej się wojny wszczętej przez obecną władzę, która chce podporządkować sobie różne instytucje składające się na wymiar sprawiedliwości i politycznie nimi manipulować. Jako podejrzany, Pinior ma prawo sięgać po najróżniejsze środki obrony, ale akurat przypisywanie w jego konkretnym przypadku motywów politycznych w działaniu prokuratury, jest mało wiarygodne.

Absurdalne sposoby obrony

A już teza, że PiS dąży do tego, by za wszelką cenę skompromitować pierwsze pokolenie Solidarności jest pozbawiona sensu. Szczególnie wówczas, kiedy argumentem na poparcie tej tezy ma być przykład Lecha Wałęsy. To przecież Wałęsa osobiście, wytrwale i skutecznie kompromituje się na różne sposoby bez udziału – jak się mówi w kryminalistyce – „osób trzecich”. Podobnie pusta jest inna „złota myśl”, że dziś szuka się haków na tych, którzy jak on, czyli Józef Pinior, byli na pierwszej linii walki.

Mógłbym z łatwością wskazać innych działaczy opozycji o nie mniej głośnych nazwiskach, w tym z samego Wrocławia, ale też z Wybrzeża, Warszawy, którzy byli na pierwszej linii walki, a na których nikt nie zbiera haków. Mogę tylko dodać, że byłoby to bezskuteczne.

Po jeszcze bardziej absurdalne sposoby obrony, które tak naprawdę próbują zamienić na ataki wymierzone w PiS, sięgają niespodziewani sojusznicy Piniora. Jak ich nazywam, „Pierwsi Sprawiedliwi”.

Wśród nich inteligencją, przenikliwością oraz głębią analizy błysnęła niejaka prof. Monika Płatek, pewnie jakaś kolejna obok Magdaleny Środy perła kadry naukowej Uniwersytetu Warszawskiego.

Otóż jej zdaniem, PiS uderzył w Józefa Piniora, gdyż był on najbardziej aktywnym europosłem walczącym o ujawnienia obozu CIA w Polsce, w którym przetrzymywano i torturowano terrorystów złapanych przez Amerykanów w Pakistanie, Afganistanie i krajach arabskich.

Przypomnę pani Płatek, związanej mentalnie i uczuciowo z lewicą, że Józef Pinior istotnie odegrał kluczową rolę w ujawnieniu ekipy rządowej, która dogadała się z Amerykanami na zainstalowanie obozu CIA w Kiejkutach na Mazurach. W skład tej ekipy wchodzili m.in. Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, gen. Marek Dukaczewski. Najlepsi przyjaciele pani prof. Płatek po ideologicznej kądzieli.

Czyżby Jarosław Kaczyński chciał się teraz za nich odegrać na Józefie Piniorze? Ciekawa konstrukcja intelektualna. Biedni ci studenci. 

Jerzy Jachowicz

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ