Jacek Karnowski o aferze Amber Gold: „Tam jest cień Donalda Tuska. To jego miasto, jego wpływy, jego ludzie. On już jest w pewnym stopniu winny”

amber gold.jpg

My na pewno wiemy, że tam był jakiś rodzaj osłony towarzysko-politycznej. Pytanie, na które musi odpowiedzieć komisja: czy to było sterowane z góry, czy po prostu atmosfera Trójmiasta jest taka, że wszyscy wiedzą, że pewnych spraw się nie rusza i nie dotyka – taka rozproszona sieć ochrony, w której nie muszą padać rozkazy. Milewski uważa się za ofiarę. Może być ofiarą – może być i ofiarą, i sprawcą jednocześnie

— mówił o aferze Amber Gold Jacek Karnowski, który był gościem programu „Minęła dwudziesta” (TVP Info).

Państwo teoretyczne, państwo byle jakie będzie istniało, jeśli nie będzie pewnej powagi, odpowiedzialnego traktowania spraw, którymi się zajmują

— podkreślił redaktor naczelny tygodnika „wSieci”.

Panowała atmosfera z loży na stadionie Lechii Gdańsk

— dodał Karnowski.

Nie można abstrahować od tego, że tam jest cień Donalda Tuska. To jego miasto, jego wpływy, jego ludzie. (…) On już jest w pewnym stopniu winny. W jego mateczniku była taka atmosfera, że pewnych spraw się nie rusza. (…) Ta sprawa wiąże się z osobą Donalda Tuska

— tłumaczył komentator portalu wPolityce.pl.

To pokazuje, jaką fikcją, jaką szkoda dla państwa była niezależna prokuratura, która bez nadzoru państwa multiplikowała swoje wady

— zauważył gość TVP Info.

W rozmowie pojawił się również temat ustawy dezubekizacyjnej.

Myślę, że w tej ustawie należy postępować bardzo ostrożnie, trzeba poważnie rozważyć każdy ruch. To zadanie dla ekspertów, historyków, także dla polityków. To z jednej strony działanie konieczne, z drugiej – grunt grząski

— zaznaczył Jacek Karnowski.

Mówimy o naprawdę wysokich emeryturach i sprowadzeniu jej do przeciętnych emerytur. (…) Nie chodzi o skazanie na nędze

— wyjaśnił redaktor naczelny „wSieci”.

Karnowski zwrócił w tym kontekście uwagę na zachowanie polityków Platformy Obywatelskiej.

Ciekawe jest zachowanie PO. To też jakiś trop… Mieliśmy do czynienia z antykomunistycznym wzmożeniem. To bardzo dobra okazja do sprawdzenia, czy rzeczywiście mają antykomunistyczne podejście

— zauważył publicysta.

Jednocześnie rozmówca Michała Rachonia podkreślił, że ta ustawa jest potrzebna.

To jedna z cech III RP – albo nie teraz, albo później… Tak naprawdę, to się nic nigdy nie dało zrobić

— przypomniał.

W dalszej części rozmowy pojawił się również temat Stanisława Piotrowicza i działalności prokuratorów w PRL.

Ludzie mają prawo do zmiany. (…) Ludzkie losy są bardzo złożone. Generalnie dekomunizacja następuje. Uważam za wielki fałsz mówienie, że PiS traktuje antykomunizm instrumentalnie

— zaznaczył Jacek Karnowski.

Są relacje opozycjonistów, że on im realnie pomagał. Są relacje ludzi, którym Stanisław Zając mówił, że Stanisław Piotrowicz pomagał opozycji. Zakłada się tezę, wrzeszczy i nie przyjmuje argumentów. Większość prokuratorów w Polsce pracowała w PRL-u

— przypomniał dziennikarz.

Karnowski zadał również zasadnicze pytanie:

Kto związał się z instrumentalnymi bebechami postkomunizmu?

Redaktor naczelny tygodnika „wSieci” zwrócił również uwagę na fakt, że świadczenia dla osób uczestniczących w PRL-owskim aparacie represji są ogromne.

Tym grupom, które są zidentyfikowane w procesach represji, można obniżyć emerytury. Nie mówimy o zabieraniu. To gigantyczne kwoty emerytur! Gigantyczne!

— mówił gość TVP Info.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ