Wystawa o stanie wojennym… i garść refleksji. „W III RP sprawcy odeszli z honorami”

zprawa.jpg

Stan wojenny był zbrodnią przeciwko narodowi… Mieszkańcom Dzierżoniowa została udostępniona wystawa upamiętniająca wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Ekspozycja ma miejsce w sali wystawowej Muzeum Miejskiego przy ul. Świdnickiej 30.

Czołgi na ulicach, uciekający przed gazem i ciosami pałek ludzie, twarze osób, którym bestialsko odebrano życie.

– Stan wojenny to był gwałt na narodzie. Musimy przypominać o tej nieosądzonej zbrodni (…). Chcemy przypominać o zbrodniarzach i ofiarach. Chcemy spopularyzować wiedzę na ten temat – taki cel przyświeca organizatorom wystawy.

Zachęcają mieszkańców powiatu dzierżoniowskiego do zwiedzania wystawy. Przypominają też, że ofiary stanu wojennego i ich rodziny nigdy nie otrzymały zadośćuczynienia, a oprawcy nie zostali rozliczeni. Wystawa zdecydowanie przeczy obowiązującej przez wiele lat tezie, jakoby wyprowadzenie wojsk i funkcjonariuszy ZOMO na ulice było mniejszym złem wobec grożącej Polsce interwencji Kremla. Tymczasem bilans stanu wojennego był tragiczny: z danych Komitetu Helsińskiego wynika, że zginęły wówczas 93 osoby, natomiast ustalenia nadzwyczajnej komisji sejmowej powołanej w sierpniu 1989 r. mówią aż o 122 przypadkach śmiertelnych.

Władza komunistyczna ponosi odpowiedzialność nie tylko za podjęte decyzje, chociażby strzelania do górników w kopalni Wujek czy demonstrantów w Lubinie, ale też za przemoc wobec milionów ludzi posądzonych o spiskowanie przeciwko reżimowi PRL.

„Na ulicach bito chłopców za noszenie oporników w klapie, aresztowano pod byle pretekstem. To był gwałt zbiorowy” – mówi o czasie stanu wojennego mec. Piotr Andrzejewski ze Społecznego Trybunału Narodowego.

„Grzegorz Przemyk był jedną z ofiar stanu wojennego. Był synem Barbary Sadowskiej, to była wówczas bardzo głośna sprawa. Był moim rówieśnikiem, w tej chwili miałby tyle lat, co ja. Nie żyje – tak jak wiele osób, które zostały zamordowane przez tych, którzy teraz tak mocno bronią tamtych czasów” – przypomina Paweł Kukiz, lider Kukiz‘15.

To nie był czas w którym: „Były jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie dochowano kultury” . Kłamiesz pułkowniku rezerwy Adamie Mazguło. To był czas okrutnego prześladowania i mordów na Polakach dokonanych przez komunistyczną władzę, która posłużyła się SB, ZOMO i LWP, w którym pan wiernie służył sowieckim namiestnikom; Jaruzelskiemu, Kiszczakowi i innym.

„Stan wojenny nie ma nic wspólnego z kulturalnym wydarzeniem, bo po kulturalnym wydarzeniu nie jeżdżą czołgi i kulturalne wydarzenie nie odbywa się za kratami. Jeżeli ktoś tak mówi, że to było kulturalne wydarzenie, to ja myślę, że Polska wolna, sprawiedliwa, suwerenna i niepodległa powinna kulturalnie wyciągnąć wobec niego za to konsekwencje” – powiedział w Pałacu Prezydenckim prezydent Andrzej Duda, wręczając odznaczenia kobietom represjonowanym, internowanym i więzionym w czasie stanu wojennego.

To nie były zamieszki w kopalni Wujek panie Kijowski, to była pacyfikacja siłami milicji oraz wojska, a w wyniku strzałów zginęło 9 górników, a 24 zostało rannych. To był dokonany z premedytacją mord na bezbronnych górnikach. Panie Kijowski jesteś wyjątkowo arogancki, bezczelny i pełen pogardy porównując rządy PiS do junty Jaruzelskiego. Panowie jesteście albo niedouczeni, albo za wszelką cenę, licząc na niepamięć Polaków, chcecie zrelatywizować stan wojenny. Przypominam wam, że w ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób a 93 zamordowano. W ogromnej operacji policyjno-wojskowej użyto w sumie 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów, 1900 wozów bojowych i 9 tys. samochodów.

„Jeśli można z czymkolwiek porównać stan wojenny to tylko z pierwszymi latami okupacji sowieckiej, gdy mordowano ludzi na ulicach, wywożono na Syberię, gdy hitlerowskie obozy śmierci zapełniały się Polakami” – stwierdził minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

13 grudnia 2016 roku, w 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, członkowie i sympatycy Platformy Obywatelskiej na czele z Grzegorzem Schetyną, Nowoczesnej z Ryszardem Petru i KOD-u pod przewodnictwem Mateusza Kijowskiego, ramię w ramię z ubekami, sbekami, ormowcami, zomowcami i ich konfidentami mają czelność demonstrować i wzywać wszystkich: „obywatelki i obywateli, nauczycieli, rodziców, pracowników służby zdrowia, górników, rolników, przedsiębiorców, twórców i dziennikarzy, sędziów, prokuratorów, policjantów i wojskowych, a także organizacje pozarządowe, partie polityczne i samorządy, organizacje związkowe, samorządy zawodowe – by się temu (aroganckiej wszechwładzy PiS)   wspólnie przeciwstawili. Dziś nadeszła chwila, by wypowiedzieć posłuszeństwo tej władzy”. Można i należy jasno powiedzieć, na ulicę wyszli ci, z których wielu zdradzało Polskę, pilnując sowieckich interesów, korzystając z usług tych, którzy zdradzili kolegów związkowców, pilnujących w ostatnich 27 latach interesów Berlina, Brukseli, Strasburga oraz umów zawartych w Magdalence i przy okrągłym stole.

Od roku godzi w nas nadaktywność zaprzańców i zdrajców demokracji, udających jej obrońców. „Sieją hybrydowy ferment! Jednak powoli, powoli to my zwyciężamy i zwyciężymy. Z tym że za dużo kultury wobec agentury” – pisze Ryszard Makowski, a ja podzielam jego opinię. A od siebie dodam – wstyd i hańba po wieczne czasy – panowie byli opozycjoniści, których poznałem w latach 80. Wtedy byliśmy po tej samej stronie, a znajomość z wami była dla mnie zaszczytem. Była, dzisiaj już nie jest. Stanęliście w jednym szeregu z ówczesnymi oprawcami i katami przeciwko demokratycznie wybranej władzy, nawołując do jej obalenia, nawet za cenę krwi Polaków. Historia wam tego nie zapomni! Ja też!

źródło: zprawa.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ