Piotr Sutowicz: Zamach w Berlinie a polska suwerenność

zamach.jpg

Minęło już kilka dni od zamachu, w którym rozpędzona ciężarówka zabiła kilkanaście osób przebywających na przedświątecznym jarmarku w Berlinie. Samo zdarzenie było niejako kopią innego ataku przeprowadzonego kilka miesięcy wcześniej w Nicei, z tym, że w Niemczech liczba ofiar jest znacznie mniejsza, co zawdzięczamy polskiemu kierowcy, starającemu się do ostatnich chwil życia udaremnić bądź też zminimalizować skutki akcji islamskiego zamachowca. Bez względu na sekwencję wydarzeń trzeba powiedzieć, że jakaś grupa ludzi zawdzięcza mu życie. Co prawda, oczekiwanie na wdzięczność często bywa daremne, lecz byłoby czymś wskazanym, gdyby stosowne władze niemieckie zadbały o pamięć tego człowieka, jak też o byt materialny rodziny, którą pozostawił, oczywiście to nie zwalnia naszych władz z obowiązku jej wsparcia.

Problem, z jakim mamy tu do czynienia, jest jednak znacznie szerszy. Z jednej strony jakoś tam przyzwyczajamy się do tych śmierci przypadkowych mieszkańców Europy, z drugiej nie sposób zaprzeczyć, że z ich powodu narasta nienawiść pomiędzy światem Zachodu a wyznawcami Allaha. Można powiedzieć, że ci drudzy sami sobie są winni, skoro nie potrafią oczyścić się z tendencji, głoszących konieczność popełniania tego typu zbrodni jako drogi do… nawracania lub może bardziej zniszczenia świata, który islamiści kojarzą ze wszystkimi odcieniami zła. Trzeba jednak zauważyć, że te reżimy na Bliskim Wschodzie, które próbowały powstrzymywać radykalne doktryny religijne, są najbardziej napiętnowane w zachodnioeuropejskich mediach jako wrogie demokracji i prawom człowieka. Poza tym Europa nie robi nic, co pomogłoby zatrzymać masę uchodźczą w krajach zasiedlenia poza nieprzemyślanymi próbami relokacji obozów koncentracyjnych, w których ludzie ci mieliby być umieszczani.

Reakcje na zamach w samych Niemczech były różne. W mediach można było zobaczyć stosunkowo niewielkie demonstracje zwolenników i przeciwników przyjmowania uchodźców. Elita polityczna kraju również reaguje w sposób dość chaotyczny. Można powiedzieć, że Niemcy stoją w rozkroku i każde tego typu nieszczęśliwe zdarzenie zamiast przybliżać ich do jakiegoś kompleksowego politycznego rozwiązania kwestii wędrówki ludów, przybliża ich do szpagatu, którego ewidentnym źródłem stał się intelektualny pacyfizm wynikający z laickiego fundamentalizmu. Jednym słowem, na Zachodzie istnieje problem, który wszakże w coraz większym stopniu zaczyna dotykać również i nas. Berlin znajduje się bardzo blisko polskiej granicy, która przecież nie jest chroniona przez wojsko i zasieki i nie stanowi żadnej bariery. Poza tym, nawet gdyby znacząco wzmocnić kontrolę, to i tak niewiele by to chyba pomogło na obecnym etapie relacji gospodarczych pomiędzy sąsiadującymi krajami.

Polski kierowca pracował w Niemczech tak jak ogromna rzesza jego kolegów. W Berlinie żyje całkiem duża polska diaspora, a zamachowcy siejący zamęt jakoś specjalnie nie odróżniają naszych obywateli od rdzennych Niemców, zresztą chyba jest im wszystko jedno, kogo zabijają, byle tylko liczba ofiar była jak największa. Pozostaje oczywistym, że obowiązkiem polskich władz jest, a przynajmniej powinno być, zapewnianie bezpieczeństwa obywateli bez względu na to, gdzie się znajdują. W świat powinien iść komunikat, z którego będzie wynikało jasno, że każdy, bez względu na wyznanie, przynależność państwową czy kolor skóry, kto podnosi rękę na Polaka – przy czym nie jest istotne czy katolika, ateistę, muzułmanina, białego lub czarnego – nie może liczyć na bezkarność, tak samo jak jego mocodawcy. Przekładając to na język praktyki, wciąż pozostający na wolności zamachowiec z Berlina powinien być ścigany wszelkimi dostępnymi środkami przez polskie służby i nie powinno mieć żadnego znaczenia to, że wydarzenia miały miejsce poza naszymi granicami. Każda tego typu sytuacja powoduje konieczność odpowiedzenia sobie na pytanie o granice suwerenności państwa. Wszakże odpowiedź na nie jest dość prosta – jest ona tam, gdzie wymaga tego polski interes.

autor: Piotr Sutowicz

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ