Jean Raspail: Zachodni Europejczycy są jak owce prowadzone na rzeź. „W końcu ludzie zaczną mieć dość”

europa slajder.jpg

Po zamachu na Bataclan Francuzi zaczęli malować kredkami po chodniku i bredzić coś o otwartym społeczeństwie i unikaniu podejrzeń wobec muzułmanów. Owce. Kwiatki i znicze ich nie uratują.

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jean Raspail, francuski pisarz i podróżnik, laureat wielu nagród, m.in. Grand Prix du Roman Akademii Francuskiej, autor głośnej książki „Obóz Świętych”.

Europa zachodnia ma za sobą trudny rok. Masowy napływ imigrantów, zamachy na tle islamistycznym w Niemczech i Francji, i za tym idący zanik zaufania do dotychczasowych elit. Co czeka nas, pana zdaniem, w 2017 roku?
Jean Raspail: Nic dobrego. Islam wytoczył nam wojnę. Wiem, zaraz ktoś zacznie protestować, że nie islam ale islamscy terroryści, że to nie to samo. Wiem o czym mówię i uporczywie twierdzę: to islam wypowiedział nam wojnę. Ten problem da się rozwiązać, ale tylko pod warunkiem, że europejscy przywódcy zaczną działać zdecydowanie i energicznie. Europa Środkowa i Wschodnia ma takich przywódców, w tym Polska. Jeśli zachodni przywódcy pozostaną jednak tacy miałcy i słabi, nieświadomi i tchórzliwi, sytuacja się tylko pogorszy. Dotyczy to zresztą nie tylko polityków w zachodniej Europie ale także obywateli. Są takimi samymi tchórzami. Wysłałem mojemu niemieckiemu wydawcy małą notkę po zamachu w Berlinie. Napisałem mu: „Myślałem o panu w minioną niedzielę (dzień zamachu-red.), i zastanawiałem się dlaczego Berlińczycy zamiast zapalać świeczki i składać kwiaty, nie poszli pod pierwszą lepszą ambasadę krajów arabskich wykrzyczeć swoją frustrację i złość. Wyrazić swój sprzeciw. Albo nie podpalili w odwecie meczetu?”.

Bo są ludźmi cywilizowanymi?

Nie. Bo są owcami prowadzonymi na rzeź. We Francji mamy dokładnie to samo. Po zamachu na Bataclan Francuzi zaczęli malować kredkami po chodniku i bredzić coś o otwartym społeczeństwie i unikaniu podejrzeń wobec muzułmanów. Owce. Kwiatki i znicze ich nie uratują. Nasza klasa polityczna jest niestety tak samo głupia jak obywatele i ma dokładnie tak samo wyprane mózgi.

To niezbyt optymistyczna diagnoza i zarazem prognoza….

Bo nie ma powodów do optymizmu. Będą kolejne zamachy. Spodziewam się, że następne kilka lat – 2017, 2918 i 2019 rok – upłyną nam pod znakiem islamskiego terroru. Aż w końcu ludzie będą mieli dość. Odzyskają odwagę i zmuszą rządy do działań. Będzie to okres dużej niestabilności. Ludzie już zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, że tolerancja i humanizm nie popłacają. Przyjmujemy tzw. uchodźców, a oni nas zabijają. Nasz humanizm się na nas mści.
Niektórzy wiążą nadzieje z nowymi eurosceptycznymi i anty-imigranckimi partiami w Europie.

We Francji szykują się wybory prezydenckie. Może Francois Fillon czy Marine Le Pen wniosą nową jakość do polityki?

Wątpię. We Francji jest niestety tak, że raz wybrani, politycy zazwyczaj zmieniają zdanie. Pieją o zdecydowanych działaniach, a potem patrzą już tylko na słupki poparcia. Do tego naród francuski jest strasznie słaby i nieruchliwy. Gdy ktoś chce mu odebrać przywileje, socjalne czy emerytalne, jest jeszcze w stanie wyjść na ulice. Cała reszta go nie obchodzi. Niestety, jestem w tym wypadku pesymistą. Czekają nas bardzo ciężkie czasy i nie ma sensu mydlić sobie oczu. A gdy już ludzie się przebudzą i będą mieli dość, może dojść do wojny domowej. Ci ludzie staną bowiem przeciwko muzułmanom. Pytanie: po czyjej stronie staną francuskie służby bezpieczeństwa, policja i wojsko? Jeśli będą bronić muzułmanów, może się to bardzo źle skończyć. A odpowiednie przykłady z historii przecież znamy: pod koniec wojny w Algierii francuskie wojsko bezczynnie przyglądało się wypędzeniu z kraju francuskich osadników (pied-noirs). Wiem, że wielu z tych muzułmanów ma obywatelstwo francuskie. Dla mnie to jednak niczego nie zmienia. Dla mnie to nie są i nigdy nie będą Francuzi.

Rozmawiała Aleksandra Rybińska

źródło: wroclaw.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ