Opozycja proponuje nam powrót do liberum veto. Bo przecież mównicę czy fotel marszałka może zablokować skutecznie nawet jeden poseł

sejm robert.jpg

To jednak zadziwiające: opozycja demoluje Polakom święta, choć powinna skakać do góry. Bo przecież propozycje marszałka Kuchcińskiego w sprawie dostępu dziennikarzy do Sejmu upadły. A w szeregach opozycji smutek, poczucie klęski. Nie o to chodziło? To o co chodziło? O obalenie rządu jednak?

Kim trzeba być, żeby demolować Polakom święta Bożego Narodzenia w imię walki o sprawy co najwyżej formalne? Smutny dowód, że Polaków dzielą nie tylko poglądy polityczne, ale i przepaść kulturowa. Chyba że posłowie normalnie na Święta jeżdżą na Hawaje, więc być może nie mają poczucia, że depczą coś ważnego…

Opozycja żąda dziś powtórzenia głosowania w sprawie budżetu. I to jest żądanie z jasnym przesłaniem. Chodzi po prostu o to, by na stałe narzucić większości sejmowej nowy punkt konstytucji, który głosić będzie: opozycja ma prawo zerwać obrady Sejmu, gdy coś jej się nie spodoba. Czyli w sumie powrót liberum veto, bo przecież mównicę zablokować może także jeden poseł. Nikt, komu zależy na pomyślności państwa polskiego, tego szalonego postulatu popierać nie może. To powrót do samobójczej polityki XVIII wieku. I dlatego większość nie mogła, po zablokowaniu mównicy, przerwać obrad. Musiała głosowania przeprowadzić do końca.

Mamy opozycja głęboko antydemokratyczną. Ci ludzie uważają, że demokracja jest wówczas, gdy rządzą oni. Gdy rządzi ktoś inny, mamy reżim. Tak jest w polityce, ale tak jest też w kulturze, w mediach, w biznesie. Dlatego wezwania do „kompromisu” w tym konkretnym kontekście są tak puste i bezsensowne. Oznaczałyby akceptację założenia, że prawica w sumie nie może normalnie rządzić, że nic nie może. Ustępstwo byłyby legalizacją antydemokracji, tej nasze koszmarnej demokratury, budującej piękne fasady kryjące zwykłą przemoc.

Podjęcie decyzji o dalszej okupacji oznacza, że czeka nas dogrywka. Opozycja raczej nie kontynuowałaby groteskowej akcji bez perspektywy kolejnego skoku napięcia. Nie mam wątpliwości, że kolejny zamach stanu też się nie uda. Zbyt wielu Polaków zrozumiało, że inna Polska jest naprawdę możliwa.

autor: Jacek Karnowski

źródło:  wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ