SKOŃCZYĆ WRESZCIE Z ESBECKĄ WERSJĄ HISTORII

Jaruzelski23.jpg

Reforma oświaty jest okazją do wprowadzenie do programów nauczania i podręczników historii tego, czego i szkoły i większość mediów ciągle się boją. Czyli – historycznej prawdy.

Być może nie jest łatwo powiedzieć młodym ludziom, że formalnym przewodniczącym Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego był agent komunistycznej bezpieki. Ale czy łatwiej i moralnie poprawniej jest brnąć w przemilczenia i kłamstwa?

Złożona prawda

Trudno w edukacji historycznej o rzecz ważniejszą od zrozumienia natury totalitarnego zniewolenia. Istotą komunizmu było donosicielstwo, fundamentem – wielka pajęczyna agenturalnych powiązań. W nauczaniu historii nie wolno pominąć tego, że komunizm w Polsce zaczął się od wielkiej operacji zamiany elit. Pomimo zewnętrznych podobieństw władcy PRL-u byli przeciwieństwem rządzących w II RP. Tak, jak oficer Wojska Polskiego w dużej mierze był przeciwieństwem oficera LWP. Mundury mieli podobne, ale pierwsi walczyli o niepodległość ojczyzny a drudzy – w roku 1956, 1970 i w stanie wojennym czynnie służyli zniewoleniu Polski.

Jeśli szkoły mają kształcić świadomych obywateli – ta złożona prawda musi być składnikiem procesu dydaktycznego. Tak samo uświadomienie młodym ludziom prawdy o przeszłości formalnego lidera Sierpnia 1980 ułatwi zrozumienie, czym był PRL. Wiedza o tym, że już w Grudniu 1970 Wałęsa był czynnym agentem SB, pozwala zrozumieć nierzadki w systemach totalitarnych mechanizm uwikłania jednostki oraz rzuca światło na przyczyny decyzji, jakie Wałęsa podejmował stojąc na czele polskiej zbiorowości.

Prawdziwa twarz Wałęsy

Sierpień 1980 to w polskiej historii moment tak ważny, że dla zrozumienia jego istoty nie wolno pominąć decyzji Lecha Wałęsy o przerwaniu strajku właśnie w momencie, w którym stawał się on ruchem na skalę ogólnonarodową. W świetle udowodnionych faktów nie sposób już zaprzeczyć, że sukces Sierpnia 1980 i utworzenie Solidarności dokonały się nie dzięki Lechowi Wałęsie, lecz – pomimo działalności Lecha Wałęsy.

A znajomość faktów z jego przeszłości pozwala logicznie zinterpretować bardzo wiele z jego zdawałoby się nielogicznych decyzji. Takich, jak zawarcie, wbrew woli Komisji Krajowej, porozumienia z komunistami, stanowiącego kapitulację w okresie kryzysu bydgoskiego. A także zrozumieć późniejszy zamiar podpisania umowy z Rosją, skutkiem której na terenie posowieckich baz wojskowych w Polsce powstałyby rzekome „rosyjsko-polskie firmy”. Prawda o przeszłości prezydenta Wałęsy czyni też logicznymi jego kolejne decyzje, oddalające perspektywę wejścia Polski do NATO.

Takich decyzji było więcej: opór przed ułaskawieniem pułkownika Kuklińskiego i awansowanie antyamerykańskiego agenta Zacharskiego, ogłoszenie projektu NATO – bis, powierzenie funkcji szefa Biura Bezpieczeństwa narodowego Jerzemu Milewskiemu, czyli jednemu z najbardziej zasłużonych w zwalczaniu Solidarności agentów bezpieki.

Nie inaczej było ze sprzeciwem Wałęsy wobec dekomunizacji, lustracji, z brakiem rzeczywistego sprzeciwu wobec grabieży narodowego majątku, uwłaszczeniem nomenklatury, faktyczną zgodą na nędzę zasłużonych obywateli i na faraońskie emerytury siepaczy reżimu.

Rola „doradców”

Ucząc o Sierpniu 1980, nie można też zapomnieć o faktycznej roli przysłanych do strajkujących robotników „doradców”, którzy w późniejszym czasie odegrali w losach Polski znaczącą rolę, a których doradzanie polegało na „wybijaniu z głów strajkujących” najważniejszych z sierpniowych postulatów.

W związku z mocno ugruntowanym fałszem fakt, że Geremek i Mazowiecki byli przeciwni postulatowi utworzenia niezależnego od komunistów związku zawodowego, może nie być łatwy do przekazania.

 

Należy sobie jednak odpowiedzieć na pytanie, czy polskie dzieci mają być uczone historycznej prawdy, czy też polskie szkoły w świadomości kolejnych roczników młodych Polaków nadal ugruntowywać mają historyczne fałsze.

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ