Jerzy Jachowicz: Chlew a judaszowe pieniądze Wałęsy?

ww

Z punktu widzenia skutecznej obrony były przywódca „Solidarności” zachowuje się całkowicie bezsensownie. W każdym razie w stosunku do tego, co opowiada od lat – nie współpracowałem z SB, nie donosiłem, nie brałem żadnych pieniędzy. Odmowa współpracy z IPN jest faktycznym przyznaniem się do współpracy.

Zapomnijmy na chwilę o Lechu Wałęsie. Załóżmy, że do najlepszej w całym województwie hodowli świń, stawianej innym jako wzór, pokazywanej nawet w telewizji, w nocy miało miejsce włamanie. Skradziono dwa piękne knury, przeznaczone za kilka dni do uboju. Złodzieje, albo nadzwyczaj sprawny złodziej, wykorzystał jesienną, listopadową wichurę, która poprzewracała drzewa, zerwała linię wysokiego napięcia, co spowodowało kilkugodzinną przerwę w dopływie prądu w całej okolicy, w tym także do owej wielokrotnie nagradzanej chlewni.

Policja z pobliskiego posterunku od rana wzięła się ostro do pracy. Do pościgu za potencjalnymi złodziejami użyto nawet wypożyczonego od dyrektora szkoły setera irlandzkiego, ale ten wypłoszył tylko z zarośli kilka bażantów, a później mimo nawoływań policjanta – przewodnika „goń złodzieja!”, czmychnął do domu.

Po południu policjanci odkryli ślady butów, których – to szybko sprawdzono – nie miał nikt z pracowników hodowli. Były to charakterystyczne ślady obuwia sportowego, prawdopodobnie oryginalnego, niemieckiego Adidasa. We wsi w Adidasach chodził tylko jeden człowiek – miejscowy wójt. Może dlatego, że miał krewnych w Niemczech.

Kiedy policjanci przyszli do urzędu, wójt paradował w Adidasach, lekko zabłoconych po nocnej burzy z deszczem. Kiedy poznał cel wizyty policjantów, oddal im od ręki swoje ukochane Adidasy do ekspertyzy, a sam wyciągnął z szafy stare sandały. – Sprawdźcie te ślady jak najszybciej, żeby nie wisiała nade mną ta przeklęta kradzież. Co ludzie będą sobie o mnie myśleli? Nie, nie mam do was pretensji. To wasz obowiązek – powiedział wójt, żegnając ich na progu. Jakby policjanci odczytywali zachowanie wójta, gdyby im powiedział: – Zwariowaliście chyba. Ja miałbym kraść świnie?! Żadnych Adidasów wam nie dam, bo jestem niewinny.

Taką właśnie postawę, jak ów wójt, chowający przed policją buty, reprezentuje Lech Wałęsa. Całkowicie niezrozumiałą. A może jest odwrotnie. Zrozumiałą w całym ciągu zaprzeczeń i kłamstw wobec oczywistych faktów.

Inaczej mówiąc, dostarczenie IPN próbek swoich własnoręcznie dokonanych wpisów i podpisów, byłoby kapitulacją Wałęsy – tak współpracowałem z SB, donosiłem na kolegów, brałem za to judaszowe pieniądze.

Tego nie jest w stanie Wałęsa zrobić. Jeszcze nie jest w stanie.

autor: Jerzy Jachowicz

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ