Ojciec Leon na Święta: “Europa ma wielki kłopot z Bożym Narodzeniem.

szopki bozonarodzeniowe.jpg

Europa ma wielki kłopot ze świętami Bożego Narodzenia. Są przecież obchodzone we wszystkich krajach, których korzenie sięgają chrześcijaństwa. I tak prawdopodobnie będzie, dopóki islam nie wprowadzi swoich porządków – pisze ojciec Leon Kanbit.

Zakonnik z okazji świąt Bożego Narodzenia oprócz życzeń przypomina o istocie czasu, który przeżywamy i kryzysie przez jaki przechodzi Europa.

Na razie jednak trudno jest mówić o walce islamu z chrześcijaństwem, bo jak powiedziała gdzieś pani Merkel, w Europie nie ma chrześcijaństwa. Są tylko ślady po chrześcijaństwie. A więc świątynie, nazwy miast i ulic, no i właśnie święta

—podkreśla.

Jeszcze dobrze, kiedy nazywają się one Noel, Jul czy Weihnachten, ale co zrobić, kiedy co i rusz pojawiają się rozmaite rodzaju Natale, a już zupełny kłopot, kiedy jest Christmas

—zaznacza ojciec Leon.

Pisze też o tym, że coraz częściej komercja, i kolorowa otoczka świąt, wypierają ich głęboko duchową istotę.

Wszechpotężny handel, a to i poniektóre instytucje rządowe, starają się usunąć wszystko, co ma związek z pojęciem świąt religijnych. Nie ma mowy o publicznym Żłobku czy też choince. Dobrym pretekstem jest często tłumaczenie, że nie można ranić uczuć religijnych innowierców, zwłaszcza muzułmanów

—opisuje coraz powszechniejszą europejską praktykę i dodaje:

Ci ostatni zresztą, jeśli naruszają normy obowiązujące u nas, nie przyjmują tłumaczenia, że tu jest Europa, Unia Europejska, tylko mówią: „Gdzie my jesteśmy, tam jest państwo islamskie”. I podobno – wiadomość niepewna, może warto sprawdzić – niezawiśli sędziowie lękają się często wydawać wyroki skazujące, by nie być oskarżonymi o dyskryminację mniejszości.

Ojciec Leon Kanbit docenia polską tradycję, którą nie rządzi jeszcze poprawność polityczna, jednak i my coraz powierzchowniej traktujemy ten święty czas.

U nas obyczaj chrześcijański jest w czasie Świąt wszechobecny. Czasem niestety, tylko obyczaj. Ale są i tacy, których nawet płytki obyczaj irytuje. By go uniknąć, potrafią nawet wyjechać w dalekie kraje

—opisuje niestety coraz powszechniejsze zjawisko i apeluje.

Wszystkim z „obrzeży”, szanując ich przekonania, mówię, by publicznie czy prywatnie nie negowali istnienia Chrystusa, jeśli nie chcą popaść w konflikt z obiektywną poważną nauką. Mówi ona, że w dzisiejszej nauce nie ma miejsca na mit o NIEistnieniu Chrystusa. A wiara w Niego? To już sprawa osobista. A może warto? Zachęcam.

No koniec swoich świątecznych, smutnych refleksji ojciec Leon Knabit podkreśla:

A i tak WSZYSTKIM bez wyjątku Wesołych Świąt!

Wasz brat Leon

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ