PROF. J. KURZĘPA: DZIAŁANIA KOD-U SĄ GWAŁTEM NA DEMOKRACJI

KOD - janusz.jpg

„To przejaw barbarzyństwa, które dotyka wielu obszarów: kłamstwa, nieprawdy i zatwardziałości w tej nieprawdzie, naruszania nietykalności cielesnej, szacunku i godności wobec drugiego człowieka oraz respektu wobec tradycji i kultury naszego narodu” – tak działania opozycji i tzw. obrońców demokracji ocenia socjolog prof. Jacek Kurzępa.

Szymon Kozupa: Mateusz Kijowski nawoływał przed Sejmem: „Zbierajmy się przed wszystkimi biurami parlamentarzystów PiS”. Panie Profesorze, przed Pańskim biurem poselskim odbyły się manifestacje tzw. obrońców demokracji?

prof. Jacek Kurzępa: W związku z tym, że ja nie jestem pierwszoplanowym politykiem, nie miałem do czynienia z żadną tego typu sytuacją. Wiem, że w przypadku szefa mojego okręgu – podobnie jak szefów innych okręgów w Polsce – ich biura były pikietowane. Myślę, że wynika to z jednego powodu. Ta moc sprawcza i powiedziałbym „zaciąg” KOD-owców jest jednak ograniczony. Nie mają sił, by zrealizować to, czym się odgrażają. Ograniczyli zatem tę akcję tylko do biur szefów okręgów.

Jaką rolę w planach opozycji odgrywa KOD? Narzędzia do podburzania społeczeństwa?

Jest to, niestety, coraz bardziej mroczna struktura; mroczna z dwóch powodów. Pierwszy powód to taki, że dokonuje gwałtu na zasadach demokracji. Drugi – dokonuje gwałtu na normalnych zasadach współżycia społecznego, obyczajach, dobrych manierach, nie mówiąc już o sytuacji, w której dokonuje się dewastowania czegoś, co w naszej kulturze zawsze miało charakter pewnych wartości, co do których respektowania był konsensus. Mówię tu o dwóch okolicznościach – najpierw o okoliczności Adwentu i zbliżania się do narodzin Pana Jezusa. Wobec tego typu ważnej dla nas okoliczności wiary i okoliczności kulturowej KOD-owcy nie wykazują żadnego respektu. Z drugiej strony nie wykazują z pewnością respektu i szacunku wobec niewiast, co w polskiej kulturze zawsze było niebywale ważne. Ta zbieżność zaskakująco się składa, że Najświętsza Maryja Panna – rodząc dzieciątko Jezus – daje nam przeświadczenie o niebywałej roli kobiet. W tym wymiarze – również poprzez wymiar sacrum – przechodzimy do wymiaru profanum, czyli normalnego funkcjonowania w życiu osób świeckich, gdzie również kobiety zawsze były traktowane z należytym respektem i szacunkiem. Tutaj jest to podwójnie dewastowane – zarówno w sferze sacrum, jak również profanum.

Wspomniał Pan Profesor o „gwałcie na demokracji”. Na czym on polega w przypadku KOD-u?

Na łamaniu wynikającej z pewnego konsensusu społecznego umowy między tym, jaka jest rola partii rządzącej, a jaka jest rola opozycji. Opozycja może oczywiście przedkładać – i ma do tego pełne prawo – inne zdania na temat podejmowanych ustaw, uchwał, rozwiązań, planów ekonomicznych i gospodarczych. Natomiast oręż, jakim się posługuje, powinien również lokować w granicach pewnej dyplomacji i gry politycznej. KOD łamie wszelkie normatywy wynegocjowane w drodze porozumienia, w drodze pewnej tradycji demokratycznej i parlamentarnej podejmowanej we wszelkich krajach demokratycznych. Nie blokuje się mównicy, nie blokuje i nie odbiera się prawa do sprawowania swego urzędu marszałkowi, nie narusza się nietykalności cielesnej posłów, nie narusza się również pewnego poczucia godności tych posłów. To nie jest kwestia tylko i wyłącznie szarpania czy bicia, ale również używania rozmaitych inwektyw, przemocy symbolicznej, odgrażania się; powiem językiem dość trywialnym, ale zaszczuwania ludzi ze względu na to, co widzieliśmy na sali sejmowej, ale również poza nią, gdzie jednostka została osaczona przez watahę ujadających wilków. Każdy normalny człowiek może czuć się wtedy wystraszony i zaniepokojony, mieć poczucie zagrożenia bezpieczeństwa. Ono nie tylko było wyimaginowane, ale było również realne. Tak się bowiem składa, że te toksyny rozlane w sali parlamentu, potem rozlały się wokół parlamentu i dotarły również do różnych miejsc, w których posłowie – wracając do swoich okręgów – sprawują swój mandat. To, że mnie to bezpośrednio nie dotknęło, to nie znaczy, że koleżanki i koledzy posłowie, z którymi rozmawiałem, nie mieli tego typu przykrych doświadczeń.

A o czym świadczą te ataki na posłów Prawa i Sprawiedliwości? Czego są przejawem?

To jest przejaw barbarzyństwa, barbarzyństwa w polityce. To są ataki Hunów, którzy z kijami bejsbolowymi są gotowi uderzać na prawo i lewo, nie myśląc o konsekwencjach. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że posłanki i posłowie, którzy w ten sposób eskalują napięcie, oni być może odgrywają sobie swoje show. Stają się celebrytami sieciowymi, umieszczają swoje sfingowane filmiki w sieci, gdzie chociażby posłanka Pomaska wydziera się wniebogłosy jakoby ją pobito, nagrywając swoje wrzaski, umieszczając potem w sieci, natomiast osoby otaczające ją powielekroć w różnych głosach wskazują i dają dowód na to, że nikt tej posłanki nie dotknął, nikt jej nie zabrał telefonu, nic złego się nie działo. Uprawianie goebbelsowskiej propagandy – powtarzania w kółko nieprawdy – daje im pewne poczucie, że ta nieprawda stanie się wreszcie obowiązującą prawdą. Chodzi także o sekwencje nagrane przed budynkiem Parlamentu, gdzie jeden z młodzieżówki partii lewicowych położył się w oparach dymu na trotuar, a nagrano go rzekomo pobitego. Szczęśliwie nagrania były realizowane nie tylko przez KOD-owców i „barbarzyńców” z opozycji, ale również przez ludzi postronnych, którzy natychmiast skontrowali nieprawdę pojawiającą się w sieci i spocie Platformy Obywatelskiej. Natomiast oni nawet się nie zarumienili, nawet nie uznali, żeby przeprosić za kłamstwo, które wpuszczają do sieci. Wobec powyższego, to barbarzyństwo dotyka rozmaitych obszarów: kłamstwa, nieprawdy, zatwardziałości w tej nieprawdzie, naruszania nietykalności cielesnej, szacunku i godności wobec drugiego człowieka oraz respektu wobec tradycji i kultury naszego narodu, który w okresie oczekiwania na Boże Narodzenie bardziej jest skory ku temu, żeby przekazywać sobie znak pokoju, radości i nadziei, a nie znaku agresji i przemocy.

Przyglądając się atakom na polityków Prawa i Sprawiedliwości, nie sposób nie przypomnieć sobie tragicznej śmierci śp. Marka Rosiaka. Czy nastroje społeczne osiągnęły podobny poziom nieprzewidywalności, co wtedy? Jesteśmy blisko kolejnej tragedii?

Stąpamy po grani, czyli przepaść jest blisko. Jesteśmy na bardzo cienkiej linii, którą przekroczyć można w sposób szalenie spieszny nawet w sytuacji pozaintencjonalnej. To napięcie jest tak niebywale wyśrubowane, że nawet zrządzenie rozmaitych okoliczności może doprowadzić do zapłonu, do wybuchu. Nawet sytuacja, w której jeden z posłów, będąc z rodziną na zakupach, zostanie raptem zahukany, zakrzyczany przez watahy barbarzyńców z opozycji, może mimochodem zejść z trotuaru i wejść pod samochód. Może się tak zdarzyć? Może. Nikt go nie pchnie, natomiast sytuacja jest w tej chwili taka, że tego typu przejawy agresji i nienawiści – jeden wobec drugiego – będą wyzwalały określone reakcje i te reakcje niestety będą traciły na mechanizmach kontroli, co znaczy, że będą nadmiernie poza kontrolą. Czy jesteśmy bliscy takiemu stanowi nieprzewidywalności? Zdecydowanie tak.

Poproszę zatem o porównanie tych manifestacji, które miały miejsce w okresie, kiedy to Prawo i Sprawiedliwość było partią opozycyjną, z tymi dzisiejszymi protestami opozycji.

Oczywiście, to dwa odmienne światy manifestowania swojego poglądu na sytuację polityczną. Prawo i Sprawiedliwość wyruszało na ulice Warszawy w wielosettysięcznych marszach – w obronie Telewizji Trwam, Radia Maryja, w obronie praw emerytalnych pracowników, przeciwko tzw. umowom śmieciowym, w obronie prawa rodziców do decydowania o losach swoich 6-letnich dzieci. Wszelkie te manifestacje odbywały się pod skandowanymi hasłami i transparentami, które sporadycznie – bo nie będę tutaj idealizował sytuacji – czasami pojawiały się karykatury, nieparlamentarne okrzyki. Przy tego typu tłumach jest to możliwe. W przypadku drugiej strony mamy zupełnie inną sekwencję – eskalowania napięcia, łamania zasad prawa, zasad ruchu drogowego, zasad Kodeksu karnego, naruszania nietykalności, bicia, popychania. To są zupełnie inne metody, powtórzę jeszcze raz, że barbarzyńskie. One z typowym manifestowaniem swoich poglądów nie mają nic wspólnego. To jest po prostu wataha barbarzyńców, którzy wylegli na ulice i myślą, że swoim hałasem, butą i przemocą spowodują, iż większość będzie milczała, będzie zastraszona i pochowa się po kątach. Myślę, że w zdrowym odruchu społecznym ci wszyscy, którzy nie znajdują uzasadnienia dla tego typu przemocy symbolicznej czy faktycznej, powinni również przy najbliższej okazji – tak jak zapowiada szef „Solidarności” Piotr Duda, jak zapowiadają kluby „Gazety Polskiej”, jak informują środowiska skupione wokół Radia Maryja –spotkać się na Krakowskim Przedmieściu i powiedzieć, że nie zgadzamy się z marszem barbarzyńców przez ulice naszych miast i zagoszczenia ich w Parlamencie Rzeczypospolitej.

Z prof. Jackiem Kurzępą, posłem Prawa i Sprawiedliwości, socjologiem, pedagogiem, profesorem nadzwyczajnym Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS, rozmawiał Szymon Kozupa.

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ