Prof. Sławomir Cenckiewicz zapowiada nową książkę o Wałęsie

dfd4b90a4a0d4b699e28ddc27224a498_XL.jpg

Mam nadzieję, że komisja ścigania jest bliska zakończenia analizy grafologicznej. Przypominam, że zaordynował tę analizę poprzedni zespół kierujący prokuraturąIPN-u. (…) To są osoby, które zaczęły prowadzić śledztwo wiosną tego roku, kiedy teczki TW Bolka zostały wydane przez Marię Kiszczak IPN-owi

— powiedział na antenie Polskiego Radia 24 prof. Sławomir Cenckiewicz.

Przypominam, że to śledztwo z urzędu zainicjowane przez prokuraturę IPN-u

— zaznaczył.

Historyk przyznał, że materiały ws. TW Bolka były przechowywane w kiepskich warunkach.

Dokumenty były przechowywane w bardzo zawilgoconych miejscach – cuchnęły wilgocią i myślę, że ten fakt zostanie odnotowany i pozwoli przynajmniej postawić pewne hipotezy dot. tego, jak te materiały były przechowywane przez 27  lat III RP. Pewnie były gdzieś w piwnicach, co potwierdza relacje, jakie do mnie docierały

— mówił gość Polskiego Radia 24.

Prof. Cenckiewicz powiedział, że zgodnie z informacjami przekazanymi mu przez gen. Zacharskiego, materiały były przechowywane u bp. Jerzego Dąbrowskiego, a dopiero w dalszej kolejności trafiły do gen. Kiszczaka, których również nie przechowywał w domu.

Ludzie Wałęsy, mam na myśli środowisko tajnych służb, rzuciło się na materiały

— zaznaczył historyk.

Głównym macherami, którzy dostarczali oryginały byli Andrzej Milczanowski, Jerzy Konieczny Konstanty Miodowicz, cała grupa gdańska, (…) gen. Czempiński

— wymieniał.

Wiedza nt. tego skoku jest dość szczegółowa, można przypisać pewne działania do konkretnych dat, a nawet godzin

— dodał Cenckiewicz.

Gość Polskiego Radia 24 zwrócił uwagę na charakter działalności Lecha Wałęsy jako współpracownika SB.

Jak Lech Wałęsa pisał donos agenturalny? Podam przykład Jana Jasińskiego, ważnego uczestnika Grudnia ‘70 roku, który brał udział w dramatycznych wydarzeniach pod KW PZPR,. Wpływa donos rękopiśmienny na Jana Jasińskiego, potem donos był przepisywany przez kpt. Graczyka na maszynie, by puścić w obieg te informacje, bo inaczej zdekonspirowałby po charakterze pisma agenta Bolka. Przepisany wędrował do spraw obiektowych i operacyjnych – do teczki Jasińskiego, do teczki dotyczącej wydarzeń z 1970 roku i do sprawy dot. zabezpieczenia operacyjnego Stoczni Gdańskiej. (…) Taki donos był powielany w kilku kopiach i wędrował do różnych akt spraw operacyjnych i obiektowych SB. W momencie, gdy Lech Wałęsa zorientował się, że te dokumenty są, to jego ekipa rzuciła się na te dokumenty i sprawy, a te maszynowe donosy były wyrywane z akt spraw „Jesień ‘70” i „Arka”

— tłumaczył Cenckiewicz.

Historyk podał również przykład Kazimierza Szolocha, którego identyfikacji Wałęsa miał dokonać ze zdjęcia.

Wałęsa wytwarzał więcej donosów niż te, które znalazły się w teczkach

— powiedział prof. Cenckiewicz.

Teraz, po odnalezieniu tych wszystkich materiałów przeze mnie i Piotra Gontarczyka, wytworzeniu dokumentacji przez różne prokuratury, (…) po znalezieniu teczek – nikt rozsądny, logicznie myślący nie jest w stanie powiedzieć, że sprawy Wałęsy nie było

— zaznaczył historyk.

Sławomir Cenckiewicz na koniec zapowiedział wydanie kolejnej książki dotyczącej agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy.

Jeśli będą nowe materiały, to historycy – być może ja – będą musieli się tą sprawa na nowo zająć i naukowo przygotować te materiały do publikacji. Mogę po raz pierwszy powiedzieć, że w przyszłym roku taka książka się ukaże. To niejako kontynuacja książki „SB a Lech Wałęsa”

— poinformował gość Polskiego Radia 24.

fot. youtube.com

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ