Teoria względności… albo kiedy wada staje się cnotą

„Gdy się ludzi ocenia/ Z różnych punktów widzenia –/ Ciekawa rzecz, jak się skala/ Pewnych wartości zmienia./ Wada staje się cnotą,/A zaletą — głupota./ O przeciwniku — gdy zacny/ Mówimy, że idiota.” Tak pisał przed laty znakomity Marian Hemar w swoim wierszu „Teoria względności”.

Okazuje się (i chyba nie jest to szczególnym zaskoczeniem), że wiersz ten jest niezwykle aktualny również dzisiaj. W czasach, a także w miejscu, w których żyjemy, beztroskie i bezrefleksyjne ocenianie innych stało się prawdziwym sportem narodowym. Oceniamy często i przy różnych okolicznościach, ale już najchętniej chyba, a do tego najbardziej bezkompromisowo, w coraz szerszej przestrzeni Internetu. Łatwość rzucania ocen, swoboda miotania ciężkimi oskarżeniami, a do tego częste poczucie zupełnej anonimowości sprawiają, że nasze oceny bywają surowe, a bywa też, że… grubiańskie. I – co najgorsze – niesprawiedliwe.

Jednym z najważniejszych dzisiaj pretekstów do wypatrywania drzazg w cudzych oczach jest naturalnie polityka i odmienne sposoby jej postrzegania. W tej dziedzinie podziały wśród Polaków są głębokie, ale wiedza na temat samej polityki… zazwyczaj dosyć płytka. W takiej sytuacji tym łatwiej o to, żeby oceny wystawiane politycznym przeciwnikom były surowe i bezlitosne. W ten sposób nasi rodacy, którzy ośmielają się mieć zdanie odmienne od naszego, stają się zazwyczaj albo „zdrajcami”, „złodziejami”, „nieukami” i „bolszewikami”, albo też „zdrajcami”, „złodziejami”, „nieukami” i „faszystami”. Jest tam – na mapie gorszącej zazwyczaj kłótni domowej -naturalnie jeszcze miejsce dla „oszołomów”, „agentów”, „lemingów”, „moherów” i tym podobnych… Okazuje się, że w naszych politycznych oponentach nie ma ani odrobiny, ani nawet szczypty cech, które można nazwać pozytywnymi.

Wszystko fajnie, tyle tylko, że to… nieprawda!

Warto więc dostrzec, że nawet nasi sąsiedzi, myślący na temat polityki inaczej, niż my, być może mają czasami trochę racji, a przy okazji są być może zwyczajnie porządnymi ludźmi.

Marian Hemar literacko ujął to tak: „Przyznać komu, po męsku,/ W sposób najprościej rozsądny,/ Że choć wróg nasz – rozumny,/ Choć przeciwnik – porządny,/ I walczyć z nim, aż do końca,/ do końca ceniąc go szczerze -/ Na to nas nie stać. To w naszym/ Nie leży charakterze.”

A może jednak jest to osiągalne? A może uda nam się w tym roku szukać przede wszystkim zalet – a nie wad, szlachetności – a nie łotrostwa – w ludziach, którzy myślą inaczej? Może dostrzeżemy też, dla swojego dobra, belki w naszych własnych oczach? Czy nie uzdrowiłoby to choć trochę naszych domowych relacji w naszej polskiej, nieustannie pogniewanej rodzinie? Wiem, wiem, pewnie jestem naiwny… ale może warto spróbować?!

autor: Jarosław Kresa

źródło: zPrawa.pl

Foto: pixabay/zPrawa

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ