PiS chce ostrzejszych kar dla posłów za blokowanie mównicy i protesty w Sejmie

Wprowadzenie poważniejszych kar finansowych m.in. za okupowanie mównicy sejmowej postuluje wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Projekt torpeduje Platforma Obywatelska twierdząc, że „PiS niczego nie osiągnie straszeniem posłów opozycji”. Tymczasem jeszcze w 2013 roku Ewa Kopacz jako Marszałek Sejmu sama domagała się zaostrzenia kar dla posłów za ich nieregulaminowe zachowanie.

Choć na razie nie powstał jeszcze projekt zmian w Regulaminie Sejmu, dyskusja o ewentualnym zaostrzeniu kar dla posłów wywołała prawdziwą burzę w Sejmie. Ryszard Terlecki przyznaje, że proponowane rozwiązania nie działałyby wstecz, chodzi raczej o wprowadzenie zmian w regulaminie, w celu uniknięcia powtórki z kryzysu Sejmowego w przyszłości.

– Rozważamy zwiększenie kar finansowych za m.in. okupowanie mównicy sejmowej. Jeśli chodzi o informację, która się rozeszła, że planowane są zmiany w regulaminie Sejmu, to dotyczą one, te projekty – bo to jest wciąż w sferze projektu – takich zmian w regulaminie, które by sytuacje okupowania sali, czy mównicy obwarowały jakimiś karami poważniejszymi niż te drobne, które możemy w tej chwili zastosować – poinformował wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki.

Według wicemarszałka Sejmu obecne kary finansowe „nie są zbyt dokuczliwe”.

– To jest możliwość pozbawienia posła połowy wynagrodzenia za jeden miesiąc albo za trzy miesiące. Nie jest możliwa taka sytuacja, że ktoś narusza regulamin Sejmu, narusza prawo i nie ponosi z tego powodu żadnych konsekwencji; to byłoby niepedagogiczne – mówił.

Z zaostrzeniem kar wobec posłów nie zgadza się Platforma Obywatelska.
Odnosząc się do nieoficjalnych informacji o planach złożenia wniosków o odwołanie z funkcji w Prezydium Sejmu Kidawy-Błońskiej i posłanki Nowoczesnej, wicemarszałek Barbary Dolniak oraz zapowiadanych zmianach w Regulaminie sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska przekonywała, że jest gotowa rozstać się z funkcją.

– Każdy z nas obejmując jakąś funkcję, liczy się z tym, że to jest funkcja, którą obejmuje się na jakiś czas. Tak, że naprawdę straszeniem posłów opozycji, PiS niczego nie osiągnie. Jeśli chcą mnie odwołać, to niech mnie odwołują, ja się tym się w ogóle nie przejmuję […] Naprawdę proponuję posłów za przekroczenie czasu na mównicy sejmowej wsadzać do sali odosobnienia tak, jak uczniów w klasie do kąta, żeby siedzieli 45 minut. Możemy posłom w ogóle zakazać przychodzić do Sejmu i wtedy Prawo i Sprawiedliwość będzie najbardziej zadowolone z takiej sytuacji” – ironizowała Kidawa-Błońska.

Co ciekawe jeszcze w 2013 roku inna przedstawicielka Platformy Obywatelskiej – ówczesna Marszałek Sejmu Ewa Kopacz miała zupełnie inny pogląd na zaostrzenie kar wobec posłów.
Ewa Kopacz ubolewała nad tym, że posłowie nie są karani finansowo za swoje nieparlamentarne zachowanie.

– Komisja etyki w tej chwili tylko i wyłącznie karze upomnieniem i naganą. Kiedy wystąpiłam o to, żeby można było ukarać posłów za nieetyczne zachowania karą pieniężną, spotkałam się ze sprzeciwem. Będę o to walczyć – zadeklarowała cytowana przez „Gazetę Wyborczą” Ewa Kopacz.

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ